Minister w swoim wystąpieniu podkreślił, że rodzina obecnie przeżywa kryzys. – Kryzys wynika jak zwykle z jakiegoś niezrozumienia albo odejścia od prawdy o rodzinie. To odejście od prawdy o rodzinie obserwujemy na różnych płaszczyznach: prawniczej, aksjologicznej, systemowej – powiedział.
Podkreślił też, że nie jest tak w Polsce. – W Polsce cieszymy się tym, że Kościół bardzo mocno wspomaga państwo i samorządy w rozwoju rodziny, za co ogromnie dziękujemy – powiedział.
Według Przemysława Czarnka w dyskusjach o rodzinie powinien być zawsze pokazywany i przytaczany artykuł 18 Konstytucji RP, który mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, tworzący rodzinę, a macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną prawną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Jego zdaniem, jeżeli małżeństwo jest pod ochroną i opieką prawną, to żadne inne związki nie mogą być z nim zrównane w przepisach prawa. – Wyklucza to zatem promowanie w przepisach prawa i zrównywanie z małżeństwem związków partnerskich, w tym również związków homoseksualnych i rozmaitych innych związków – powiedział.
Podkreślił, że takie związki istnieją i „nikt tego nie neguje, nikt tego nie zabrania, nikt nikomu nie wchodzi do życia prywatnego”. – Natomiast artykuł 18 w takim brzmieniu, w jakim został skonstruowany, wyklucza możliwość opieki i ochrony prawnej tych wszystkich innych związków, poza związkiem małżeńskim, czyli związkiem jednej kobiety i jednego mężczyzny – dodał. Zaznaczył, że to nie wyklucza rodzin niepełnych na skutek np. sytuacji losowych.
Przemysław Czarnek zauważył, że kryzys rodziny spowodował zapaść demograficzną. Przypomniał, że w 2014 r. dane GUS wskazywały, że w kolejnych latach rodzić się będzie poniżej 350 tys. dzieci rocznie. Zdaniem Czarnka wprowadzenie programu „500 plus” wpłynęło na demografię, bo urodziło się więcej dzieci niż przewidywano, w jednym roku nawet powyżej 400 tys.
Łącznie można powiedzieć, że przez te kilka lat funkcjonowania programu „500 plus” w Polsce urodziło się sto kilkadziesiąt tysięcy dzieci więcej, aniżeli by się urodziło bez tego programu – dodał.
Zaznaczył, że te sto kilkadziesiąt tysięcy osób to jest jedno bardzo duże miasto, jak np. Radom, ale przyznał jednocześnie, że nie rozwiązuje to problemu demograficznego, bo żeby była zastępowalność pokoleń w Polsce, musiałoby się rodzić 500 tys. dzieci rocznie.
Przemysław Czarnek podkreślił, że wsparcie finansowe to tylko jeden z elementów polityki prorodzinnej, w której powinny być także inne zachęty do zawierania małżeństwa i rodzenia dzieci.
– Nie same pieniądze decydują o tym, czy zradzamy potomstwo. Musi iść za tym wielka promocja rodziny, wielka promocja małżeństwa, musi iść za tym cały program wychowawczy naszego społeczeństwa, młodzieży, dzieci, który będzie realizować i państwo, i samorząd, i Kościół – mówił.
Przemysław Czarnek zapowiedział, że nauki o rodzinie będą odrębną dyscypliną naukową (obecnie to kierunek studiów). Tłumaczył, że jest to potrzebne, żeby „naukowo badać rodzinę” i „przeciwstawiać się rozmaitym prądom, tezom, które są nieprawdziwe”, a w Polsce jest „ogromny potencjał familiologów”.
– My tego bardzo potrzebujemy z uwagi na kryzys rodziny i ataki ze strony rozmaitych ideologii, które z rzeczywistością i z prawdą nie mają nic albo niewiele wspólnego. Musimy bronić rodziny naukami o rodzinie jako odrębną dziedziną naukową, i to dzisiaj zapowiadamy w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, do tego się przygotowujemy i w przyszłym roku będziemy chcieli to zrealizować – dodał.
Podczas dyskusji na temat promowania w obecnych czasach „gospodarstw jednoosobowych” Czarnek powiedział, że moda na nieposiadanie dzieci bierze się z braku poczucia odpowiedzialności.
– Myśmy na przestrzeni ostatnich kilku dekad zaprzestali wychowywać i uczyć o obowiązkach. Wszyscy mają prawa. Każdy jeden ma prawo. Już dzisiaj nawet się mówi o prawach zwierząt. W sobotę w zeszłym tygodniu był ogólnopolski dzień praw zwierząt, na przykład prawo do życia kury itd. Wszyscy mają dzisiaj prawa, łącznie ze zwierzętami, a gdzie są obowiązki? – mówił minister.
– Tymczasem korelatem każdego prawa jest obowiązek. Nie ma prawa bez obowiązku. Jeśli my nie wrócimy do takiego systemowego nauczania obowiązków człowieka i odpowiedzialności człowieka, to też będziemy przegrywać – dodał.

