logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Stojąc na gruncie polskiej racji stanu

Wtorek, 29 czerwca 2021 (18:26)

Aktualizacja: Wtorek, 29 czerwca 2021 (20:35)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego i przepisów, które mają uniemożliwić proceder złodziejskiej reprywatyzacji wywołały lawinę krytyki ze strony MSZ Izraela. Powiedzieć, że nieuzasadnioną, to jak nic nie powiedzieć?

– Dokładnie tak. Myślę, że reakcja ze strony szefa MSZ jak również Ambasady Izraela w Polsce jest – używając języka dyplomatycznego – co najmniej niewłaściwa. Nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego jest wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który – jako żywo – orzeczenie takie wydał jeszcze 12 maja 2015 roku, a więc za prezesury Andrzeja Rzeplińskiego. Trybunał Konstytucyjny orzekł wówczas, że niezgodna z zasadą demokratycznego państwa prawnego jest sytuacja, gdy istnieje możliwość stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez jakichkolwiek ograniczeń czasowych. Zatem przyjęcie ustawy przez Sejm w związku z wykonaniem wspomnianego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego stanowi prawną konsekwencję tego wyroku i jest obowiązkiem władz. Przypomnę, że dotychczasowa regulacja pozostawała w sprzeczności z Konstytucją RP i przede wszystkim rodziła skutek w postaci niepewności prawnej co do własności poszczególnych nieruchomości. Poza tym była źródłem rozmaitych patologii chociażby takich jak dzika reprywatyzacja. W tej sytuacji Parlament i tak długo zwlekał z przeprowadzeniem tej nowelizacji – jak podkreślam – będącej wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego reakcja obcych państw daje dużo do myślenia, zwłaszcza że utrzymywanie stanu prawnego niezgodnego z Konstytucją RP i to przez wiele lat nie mogło trwać wieczne. Jest zatem pytanie: dlaczego i w czyim interesie taka reakcja?

Czemu zatem ma służyć ta cała historia i ten sprzeciw Izraela?

– Na pewno tworzeniu złej atmosfery wokół Polski, atmosfery podejrzliwości. To próba – co nawiasem mówiąc, już od dawna się dzieje – obciążania odpowiedzialnością naszego państwa za zbrodnie niemieckie. To próba stworzenia atmosfery, że w Polsce mamy problem dotyczący mienia bez spadkowego, gdzie w innych państwach tego nie ma. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że takie mienie przechodzi na Skarb Państwa. Jednak środowiska związane zarówno z państwem Izrael, jak i środowiskami żydowskimi w Stanach Zjednoczonych od dziesiątek lat próbują doprowadzić do tego, aby mienie bezspadkowe pozostawione przez polskich obywateli pochodzenia żydowskiego, którzy nie pozostawili potomków, zostało przekazane czy to organizacjom żydowskim, czy wprost państwu Izrael. Tyle że tak nie może być, bo nigdzie takiego prawa nie ma, nigdzie takie przepisy nie obowiązują. W europejskim czy amerykańskim systemie prawa mienie bezspadkowe przechodzi na Skarb Państwa i tak również stało się w Polsce. Reakcja jest jasna i mówi, że praktyka jaka obowiązuje – jak już wspomniałem – w świecie, będzie również zgodnie z Konstytucją RP obowiązywała w Polsce. Będziemy mogli to prawo stosować, ale żeby tak się stało, konieczna była nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego. Wszystko po to, żeby stan niezgodny z Konstytucją RP – umożliwiający stwierdzanie nieważności decyzji, które dziesiątki lat temu zostały wydane i w oparciu o to reprywatyzować majątek państwa polskiego, żeby taka praktyka nie była możliwa. Teraz już nie będzie możliwa.

Prezes Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił, że Polska nie będzie płacić organizacjom żydowskim. Tak było chociażby przy okazji słynnej ustawy 447, bo to oznaczałoby, że Polska była sojusznikiem Hitlera…

– Oczywiście, że nie będziemy płacić i tutaj prezes Jarosław Kaczyński ma absolutnie rację. To Polska jest ofiarą II wojny światowej i zbrodni niemieckich. Jednocześnie ze strony polskiego rządu, polskiego MSZ powinna wybrzmieć i jest jasna spokojna, stonowana reakcja mówiąca, jakie są intencje ustawodawcy. Tej nowelizacji wymagało od nas zarówno orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ale też elementarna potrzeba zabezpieczenia właścicielom polskim i państwu polskiemu poczucia stabilizacji, jeśli chodzi o własność. Niestety, dzikie reprywatyzacje, które – korzystając z tych możliwości – były przeprowadzane, nie były dokonywane na korzyść obywateli Izraela, na rzecz potomków zamordowanych przedstawicieli narodu żydowskiego, tylko stały się udziałem hochsztaplerów, którzy wykorzystywali tę lukę prawną dla osiągnięcia korzyści. Teraz tej luki prawnej nie będzie i trzeba to jasno wytłumaczyć stronie izraelskiej. Oczywiście, może to być trudne, zwłaszcza że w gronie atakujących jest obecny szef MSZ Izraela Yair Lapid, który zasłynął z atakowania Polski przy okazji ustawy o IPN, a teraz zresztą po raz kolejny próbuje przypisać nam współodpowiedzialność za holokaust. Po takiej reakcji szefa izraelskiego MSZ wygląda na to, że Izrael nadal chciałby korzystać z kulawego polskiego prawa. Ale tego już nie ma.

To nie pierwsze ataki na Polskę, która jest jednym z niewielu państw UE, które wyraża proizraelskie stanowisko.

– Dokładnie, dlatego wszelkie roszczenia związane z II wojną światową niech Izrael kieruje, formułuje pod adresem Niemiec. To Niemcy są sprawcami holokaustu, to Niemcy doprowadzili do bezprecedensowego rabunku dóbr polskich obywateli, polskiego państwa i do wielomiliardowych strat, jakie nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce zostały na skutek działań wojennych dokonane. Jeżeli Izrael ma jakiekolwiek roszczenia majątkowe, to powinien je kierować pod adresem państwa niemieckiego.       

Nie dziwi Pana fakt, że w nasze prawodawstwo próbuje ingerować nie tylko Izrael, ale też Amerykański Departament Stanu?

– Z przykrością trzeba powiedzieć, że rząd Stanów Zjednoczonych bardziej stara się reprezentować stanowisko swoich obywateli pochodzenia żydowskiego, niż kierować się literą prawa. Tymczasem litera prawa jest tutaj jednoznaczna. Chyba nikt nie podejrzewa, żeby ktokolwiek w stosunku do Stanów Zjednoczonych miał odwagę podnieść tego rodzaje roszczenie – roszczenie związane z mieniem bezspadkowym przejętym przez państwo amerykańskie. Tego rodzaju roszczenia nie podnoszono by także w stosunku do żadnego państwa europejskiego – chociażby wobec Francji, której duża część obywateli plus rząd Vichy kolaborowali z niemieckim okupantem. Niestety, od lat tworzy się tego rodzaju atmosferę w Niemczech, gdzie narracja historyczna zmierza w kierunku obciążania odpowiedzialnością za II wojnę światową jakichś bezimiennych czy wręcz mitycznych nazistów. Z drugiej strony mamy próby powiązania Polski z odpowiedzialnością za zbrodnie poprzez sugerowanie, że są to polskie obozy koncentracyjne, tylko dlatego, że były zlokalizowane przez Niemców na ziemiach okupowanej Polski, czyli de facto wówczas III Rzeszy niemieckiej.

Czyja to wina, że taka narracja się wciąż pojawia?

– Z jednej strony jest to efekt zaniedbań państwa polskiego, które po II wojnie światowej nie było państwem niepodległym, ale państwem zależnym od Rosji Sowieckiej i niewiele, czy nic nie robiło w tym kierunku, aby kłamstwo historyczne nie było szerzone. Z drugiej strony jest to wynik konsekwentnej polityki historycznej Niemiec, które praktycznie od końca wojny starały się prowadzić taką politykę, która miała za zadanie, aby w jak najmniejszym stopniu obciążać Niemcy za konsekwencje II wojny światowej wywołanej przez Hitlera. Takie są fakty. Dopiero od niedawna, bo rząd Zjednoczonej Prawicy sprawuje władzę od 2015 roku. Staramy się tę zakłamaną politykę prostować, stojąc na gruncie polskiej racji stanu.

         Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl