logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nie pozwólmy na brak szacunku wobec Polski

Środa, 30 czerwca 2021 (18:16)

Aktualizacja: Środa, 30 czerwca 2021 (20:32)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Narracja Izraela wskazuje, że konsekwencje ustawy nowelizującej Kodeks Postępowania Administracyjnego mają dotyczyć ofiar holokaustu, uniemożliwiając zwrot mienia żydowskiego lub ubieganie się o rekompensatę, podczas gdy ta ustawa nie ma nic z tym wspólnego. To niewiedza polityków izraelskich czy cyniczna gra?

– Informacje, jakie do nas docierają z Izraela, ale też ze Stanów Zjednoczonych – mam na myśli środowiska żydowskie, są bardzo niepokojące. W demokratycznym świecie nie znam przypadku, żeby jakiekolwiek suwerenne państwo było zobowiązane, by swoje ustawodawstwo konsultować z rządami innych krajów. To, z czym mamy do czynienia w tym przypadku – ingerencji zewnętrznej jest wprost niewyobrażalne i w praktyce uwłaczające każdemu państwu, które jest niepodległe, suwerenne i jest – jak w przypadku Polski – ważnym podmiotem na arenie międzynarodowej. Każde domaganie się zmiany przepisów, twierdzenia, że z kimś nie konsultowano – w tym wypadku nowelizacji Kodeksu Postępowania Administracyjnego – jest brakiem szacunku wobec Polski. Państwo polskie, Parlament RP nie ma obowiązku niczego z nikim konsultować. Jeżeli ktoś uważa inaczej, to znaczy, że podważa niepodległość i prawo Polaków do samostanowienia. To polskie państwo, polski parlament jest od stanowienia prawa i przepisów w Polsce, a nie Kneset, Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych czy jakikolwiek inny podmiot międzynarodowy. To jest sprawa, która powinna wybrzmieć bardzo jasno.  

Ważny jest także kontekst historyczny, o którym też się nie pamięta, bądź celowo pomija ten fakt – mianowicie, że Żydzi mieszkający w Polsce byli obywatelami państwa polskiego, a państwo Izrael w okresie międzywojennym najzwyczajniej w świecie nie istniało…

– Dokładnie. W okresie międzywojennym, w czasie II wojny światowej w Polsce mieszkali również obywatele polscy pochodzenia żydowskiego. W czasie II wojny w przestrzeni międzynarodowej nie istniało państwo Izrael, które zostało ustanowione dopiero w maju 1948 roku. Istniała zaś Polska i wszyscy Żydzi, którzy mieszkali na terytorium państwo polskiego, którzy w czasie wojny ginęli w niemieckich obozach koncentracyjnych, to byli Polacy, obywatele Polski narodowości żydowskiej. O tym też trzeba mówić głośno, kiedy ktoś próbuje zakłamywać historię. Statystyki mówią, że w Auschwitz ginęli Żydzi i to jest półprawda, bo tak naprawdę przez Niemców zostali tam zamordowani obywatele Polski pochodzenia żydowskiego. To byli obywatele Polski, którzy podlegali polskiej jurysdykcji, mieli polskie paszporty, pracowali i płacili podatki w Polsce. To są sprawy, o których często zapominamy, a co niektórzy w Europie czy na świecie próbują wykorzystać przeciwko Polsce.

Jak to jest, że to z Polski, która broniła Żydów przed niemieckim okupantem, próbuje się zrobić naród antysemitów?

– To jest kolejna kłamliwa narracja – sukcesywnie kolportowana na całym świecie. Tymczasem to w Polsce – jedynym kraju w Europie – za ratowanie, za jakąkolwiek pomoc Żydom groziła kara śmierci. Nie był to martwy przepis, bo wielu Polaków pomoc Żydom przypłaciło życiem, czego sztandarowym przykładem jest rodzina Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów z Markowej na Podkarpaciu. Warto też zauważyć, że państwo polskie – jako jedno z nielicznych na międzynarodowej arenie – nigdy nie weszło w koalicję z państwem niemieckim pod przewodnictwem Hitlera.

Sprzeciw Izraela wobec nowelizacji Kodeksu Postępowania Administracyjnego pokazuje dobitnie, że Żydzi nie mają zamiaru ustąpić i będą się domagać zwrotu mienia żydowskiego bądź rekompensaty za nie.

– Kwestie majątkowe, pojęcie majątku zawsze było sprawą jednoznaczną i oczywistą. Przy czym mówimy tu o kanonach prawa międzynarodowego. W polskim prawie – i tu się nic nie zmieniło – jest tak jak na całym świecie, mianowicie istnieje zasada dziedziczenia oraz zasada praw nabytych. Czyli jeżeli ktoś odziedziczył majątek, został prawnym spadkobiercą, to nie ma wątpliwości, że ma prawo dochodzić swoich roszczeń. Tak było, jest i będzie. Rzecz problematyczna – i tu dochodzimy do sedna problemu, że w czasie wojny mnóstwo Polaków żydowskiego pochodzenia zostało przez Niemców uśmierconych, i to całymi pokoleniami. To spowodowało, że po wojnie nie było ani właściciela, ani spadkobierców. Wobec powyższego – zgodnie z tym jak jest na całym świecie – majątek przechodzi na rzecz Skarbu Państwa. Zatem dzisiejsze państwo Izrael wiedząc, że nie ma możliwości dziedziczenia czegoś, co nie zostało przekazane, nie ma spadkobierców, próbuje w sposób sztuczny i w sposób brutalny dokleić tzw. dziedziczenie wspólnotowe. Zgodnie z tym, jeśli nie ma osób, które prawnie dziedziczą, bo nie ma dzieci, wnuków, krewnych, którzy przejęliby dany majątek, bo wojna pozbawiła ich życia, zatem – według strony izraelskiej – jedyną stroną, która ma prawo dziedziczyć, jest państwo Izrael. Tyle że to jest totalne nieporozumienie, horrendalna pomyłka – coś, co nie istnieje w prawie międzynarodowym i absolutnie nie jest do zaakceptowania.

Zatem czym jest takie działanie i czemu ma ono służyć?    

– Próba – dzisiaj – budowania narracji, że Polska jest współwinna, że to była grabież, że to było zawłaszczenie, jest jedną wielką manipulacją, świadomym działaniem, które ma na celu zdyskredytowanie państwa polskiego na arenie międzynarodowej. Innych określeń na tego typu działania nie ma. To celowe działanie na szkodę państwa polskiego, a wręcz podważanie faktu istnienia naszego państwa i jego praw. W tej sytuacji wszystkie siły polityczne państwa polskiego są zobowiązane, aby bronić polskiej racji stanu. Jeśli tego nie zrobimy, jeśli się nie przeciwstawimy tej kłamliwej narracji, to za kilka czy kilkanaście lat nasze dzieci czy wnuki będą się dowiadywać, że 1 września 1939 roku II wojna światowa wybuchła z winy Polaków, że to Polacy byli głównymi sprawcami, że to Polacy otwierali Auschwitz i inne obozy śmierci, a zatem że cały holokaust to jest sprawa polska. Jeśli nie będziemy pilnować polskich spraw, jeśli nie będziemy strzec i domagać się przestrzegania prawdy historycznej – tak to się może skończyć. Dzisiaj jesteśmy świadkami przekłamywania faktów i pisania historii Europy i świata na nowo.

Jak powinniśmy zareagować z jednej strony na kłamstwa historyczne i na wszelkie próby ingerencji zewnętrznej w polskie sprawy, w polskie prawodawstwo?

– Prawdą, głoszeniem prawdy. Prawda, mimo prób jej fałszowania, zawsze się obroni. Chciałbym też zwrócić uwagę na jeden ważny szczegół – że państwo niemieckie płaci byłym żołnierzom SS – żyjącym jeszcze za granicą, w różnych państwach, np. w Holandii czy w Belgii – emerytury wojskowe. To znaczy, że państwo niemieckie tak naprawdę kontynuuje, jest spadkobiercą Niemiec z okresu II wojny światowej. Dzieje się tak w momencie, kiedy dzisiejsze Niemcy robią wszystko, żeby odrzucić od siebie odium za wywołanie II wojny światowej, zrzucić z siebie odpowiedzialność za zbrodnie wojenne, za Auschwitz i inne obozy śmierci, stworzyć narrację, że sprawcami ludobójstwa byli jacyś mityczni naziści, ale nie Niemcy. Skoro według narracji niemieckiej rozpowszechnianej konsekwentnie na całym świecie sprawcami zbrodni wojennych byli naziści, to dlaczego państwo niemieckie do dziś płaci zbrodniarzom wojennym emerytury i renty? Chyba nikt nie ma wątpliwości, że oddziały Waffen-SS dokonywały zbrodni ludobójstwa na terenie całej ówczesnej Europy. Dlaczego więc państwo niemieckie wypłaca tym weteranom emerytury. Ponadto skoro próbuje się winą za II wojnę światową obarczyć Polaków, to warto zapytać, ilu w tym gronie nagradzanych żołnierzy Hitlera jest Polaków? Fakty są takie, że Polska była jednym z nielicznych państw na świecie, gdzie nie powstały oddziały SS. Warto o tym pamiętać, warto o tym mówić po to, żeby ktoś na naszych oczach nie przekłamywał historii.       

Skąd w Izraelu antypolonizm, skoro to my staliśmy po słusznej stronie?

– Antypolonizm nie tylko zresztą w Izraelu jest faktem. Niestety, w Izraelu – gdzie przecież w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie najwięcej drzewek dokumentujących poświęcenie wobec ratowania ludności żydowskiej mają Polacy, i to Polacy są najliczniejszą grupą Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Jednak z drugiej strony to Polacy najczęściej ze wszystkich nacji oskarżani są – niesłusznie oczywiście – o antysemityzm. To swoisty paradoks. Można pokazywać argumenty, pokazywać – czarno na białym – dane, ale to nic nie zmienia. Dlatego jako strona polska powinniśmy się stanowczo przeciwstawiać takiej narracji i wykorzystywać fakt, że to my spośród wszystkich państw najbardziej byliśmy zaangażowani w ratowanie Żydów. Nie dajmy sobie ukraść tych faktów, nie pozwólmy, aby nas obrażano.

Wracając jeszcze do sedna naszej rozmowy, czyli do uchwalonej przez Sejm nowelizacji Kodeksu Postępowania Administracyjnego, powiedzmy sobie, że to, co się działo po wojnie w Warszawie mam na myśli reprywatyzację, to była zbrodnia…

– Dokładnie tak. Stworzono system, gdzie w majestacie prawa przejmowano majątki, gdzie akceptowano roszczenia liczących 120 czy 130 lat dawnych właścicieli. Te fałszerstwa reprywatyzacyjne to była dopiero zbrodnia w majestacie państwa polskiego, gdzie przyzwalano na nękanie i wysiedlenia lokatorów takich kamienic często wyrzucanych na bruk. Wiemy, że wiele spraw wciąż się ciągnie i to państwo polskie musi uporządkować. Wspomniana ustawa godzi właśnie w ten element tzw. dzikiej reprywatyzacji, w wyłudzenia, fałszerstwa, nie zamyka zaś roszczeń prawowitych właścicieli. Natomiast to, co robią dzisiaj środowiska żydowskie, jest próbą obarczenia Polski odpowiedzialnością za II wojnę światową i sytuację po wojnie. Tymczasem po II wojnie światowej nasi sojusznicy oddali nas w ręce Stalina, chcąc zyskać gwarancję bezpieczeństwa, że nie będzie III wojny światowej. Jałta i Poczdam to była sprzedaż Polski i innych państw Europy Środkowej za pokój w Europie – takie są fakty, o których trzeba dzisiaj przypominać. Dlatego niech ręka Boska broni, aby kiedykolwiek, którykolwiek – marszałek Sejmu, poseł, minister spraw zagranicznych czy premier Polski – konsultował polskie prawo z kimkolwiek za granicą. Jeżeli tak się stanie, będzie to dowód potwierdzający początek końca suwerennego, niepodległego państwa polskiego.  

 Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl