logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: http://tmptik.org.pl/ Inne

Walcząca Praga 1944

Czwartek, 15 lipca 2021 (18:45)

Aktualizacja: Piątek, 16 lipca 2021 (14:56)

Towarzystwo Miłośników Polskiej Tradycji i Kultury zaprasza na inscenizację, która odbędzie się 1 sierpnia przy Dworcu Wschodnim od ul. Kijowskiej w Warszawie, z okazji 77. rocznicy Powstania Warszawskiego.

– Inscenizacja ukazująca działania powstańcze po stronie warszawskiej Pragi jest kierowana do mieszkańców Warszawy, ale również do wszystkich, w szczególności do młodych ludzi, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę historyczną. To jest związane z czasami, w których żyjemy. Kiedyś gazeta, książka to były podstawowe media, które dochodziły do ludzi, zatem głównie ludzie czytali. Obecnie to jest internet, film, różnego rodzaju efekty specjalne. Z chwilą kiedy młody człowiek ma do wyboru zobaczyć osobiście inscenizację, dotknąć tego, usłyszeć, porozmawiać z ludźmi przygotowującymi inscenizację, to bardziej przekaz dociera. Opieramy się na rekonstruktorach z różnych grup i sami posiadamy komórkę inscenizacyjno-rekonstrukcyjną, która przebiera się w odpowiednie mundury.

Historia Powstania Warszawskiego na terenie warszawskiej Pragi jest praktycznie nieznana. Do walki z okupantem niemieckim ruszyła cała Warszawa, łącznie z warszawską Pragą, która również poniosła ofiary. Warszawska Praga częściowo zdobyła tereny i obiekty. Powstanie Warszawskie na Pradze zakończyło się nieco inaczej niż po drugiej stronie Wisły. Powstańcy prascy zeszli w pewnym momencie do podziemia i działali jako jednostki zakonspirowane. Tak naprawdę nie było kapitulacji na Pradze, nie było złożenia broni. Z chwilą kiedy Niemcy zaczynali pacyfikować miejsca na Pradze, często działo się tak, że zakonspirowane oddziały powstańcze wychodziły z podziemi i broniły mieszkańców. Walki dość długo się toczyły w ten sposób – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Sławomir Wojdat, prezes Towarzystwa Miłośników Polskiej Tradycji i Kultury, i przedstawia bieg ówczesnych wydarzeń na Pradze:

1 sierpnia 1944 roku, godzina W.

Tereny Dworca Wschodniego zostały silnie wzmocnione w ostatnich dniach lipca ze względu na swoje znaczenie strategiczne. Niemcy szykowali kontruderzenie siłami kilku dywizji (w tym 4 dywizji pancernych). Decydujące starcie miało nastąpić na przedpolach Warszawy. Hitler rozkazał bronić linii Wisły za wszelką cenę, a Warszawa miała być twierdzą i głównym punktem tej obrony. Stąd znaczenie strategiczne dworców kolejowych, wiaduktów i mostów warszawskich. Główne siły niemieckie koncentrowały się na Pradze. Na Grochowie stacjonowała elitarna dywizja pancerna Waffen SS „Totenkopf”, a w centralnej części Pragi i na Skaryszewie – dywizja pancerno-spadochronowa „Hermann Göring”.

Teren Dworca Wschodniego (Warschau Ost) był bardzo rozległy. Rozciągał się wzdłuż ulicy Kijowskiej i od strony praskiej był niczym nie osłoniętym polem, na którym były liczne rozjazdy i torowiska. Stała obsada składała się z pracowników kolei, zarówno Polaków, jak i Niemców, a także z oddziału Banschutzpolizei w sile około 200 ludzi. Dodatkowo, ze względu na zbliżający się front, została wzmocniona żołnierzami Wehrmachtu w sile blisko 300 ludzi. Podejść do dworca broniły bunkry i umocnione stanowiska karabinów maszynowych. Uzbrojono też załogę niemieckiego punktu sanitarnego (dla rannych żołnierzy wycofywanych z frontu). Przed dworcem stało kilka samochodów pancernych.

Plan ataku zakładał równoczesne uderzenie ze wszystkich stron, zarówno od strony Pragi, jak i Kamionka. Liczono na zaskoczenie i zdemoralizowanie niemieckiej obrony, szybkie zdobycie dworca i tym samym uniemożliwienie Niemcom tranzyt oddziałów ze wschodu na zachód i odwrotnie.

W akcji wzięły udział następujące zgrupowania:

  1. Zgrupowanie 1643 porucznika Marcina Taszkana „Tura”,
  2. Zgrupowanie 1648 porucznika „Góry”.

Obydwa zgrupowania wchodziły w skład tzw. Grupy I Rejonu 5. (Batalion „Grunwald”), którym dowodził por. Henryk Małowidzki „Ran”. W ataku na Dworzec Wschodni w skład Zgrupowania „Tura” weszły plutony: 1644 por. Władysława Korczaka „Antka”, 1645 por. Władysława Dzikowskiego „Wyrwy”, 1646 ppor. Stefana Królickiego „Bruzdy”, 1647 por. Sławomira Goździka „Wojciecha” (z obwodem na Kawęczyńskiej 14 – kilkunastu chłopców, uzbrojenie: karabin, 2 pistolety, kilka granatów i butelki samozapalające się). W skład Zgrupowania „Góry” weszły plutony: 1649 ppor. Zygmunta Bormana „Ali”, 1650 ppor. „Dęba”, 1651 ppor. Mariana Filipowicza „Tadeusza II”, 1652 ppor. „Łosia”. Ogólnie można szacować, że siły powstańcze liczyły około 500 ludzi, a więc były porównywalne pod względem liczebności do sił niemieckich na dworcu. Jednak pod względem uzbrojenia znacznie ustępowały Niemcom, którzy dysponowali karabinami maszynowymi i moździerzami, a każdy żołnierz miał karabin lub pistolet maszynowy.

Zgodnie z planem powstańcy zaatakowali dworzec o godz. 17.00 – od razu ze wszystkich stron. Od ul. Brzeskiej, Kijowskiej i Kawęczyńskiej – plutony 1644, 1645, 1646 i 1647. Od ul. Skaryszewskiej i Lubelskiej – plutony 1649, 1650, 1651 i 1652. Niemcy natychmiast położyli ogień zaporowy na przedpole dworca, strzelając z dobrze ustawionych karabinów maszynowych. Gdy powstańcy zalegli na przedpolu, Niemcy zaczęli prowadzić nękający ostrzał z granatników. Najbliżej dworca podszedł pluton 1644 por. Korczaka „Antka”, atakujący od strony ulicy Kijowskiej. Żołnierze nacierali bardzo dynamicznie, zdając sobie sprawę, że mogą być wzięci w kleszcze przez Niemców, gdyż na rogu ulic Brzeskiej i Kijowskiej znajdował się silny posterunek Schutzpolizei. Na szczęście zacięte walki, które w tym czasie rozgorzały na Brzeskiej, uniemożliwiły Niemcom interwencję. Jednak oddziały „Tura” atakujące od Brzeskiej nie mogły przebić się do Kijowskiej i wyjść do ataku na dworzec. Niemcy wprowadzili tam do walki czołg i samochód pancerny.

Oddziały por. „Rana” atakujące Dworzec Wschodni zaczęły ponosić straty. Przybywało rannych i zabitych, a natarcie się nie posuwało. Na szczęście niemiecka załoga dworca była tak przerażona nagłym i zdecydowanym atakiem, że ograniczała się tylko do obrony z bezpiecznych zabudowań i bunkrów. Około godz. 2.00 w nocy por. „Ran”, widząc sytuację i przede wszystkim brak amunicji, zdecydował o wysłaniu łączniczki na ul. Białostocką do punktu dowodzenia komendanta 5. Rejonu – mjr. Zygmunta Bobrowskiego „Ludwika II”. Jednak mjr Bobrowski żądał kontynuowania ataku, a przynajmniej utrzymania pozycji do rana. Szczególnie zależało mu na utrzymaniu stanowisk na ul. Brzeskiej.

Powstańcy utrzymali się do rana, wystrzelając całą amunicję. Gdy ppor. „Antek” zobaczył, że z dworca w stronę ul. Brzeskiej wyrusza spory oddział Niemców pod osłoną pojazdów pancernych, wycofał swoje oddziały na tyły ul. Targowej. Wydał rozkaz, aby ludzie bez broni wrócili na swoje kwatery i tam czekali na dalsze rozkazy. Powstańcy atakujący Dworzec Wschodni wycofali się na pozycje wyjściowe i rozeszli do kwater konspiracyjnych. Załoga niemiecka dworca powoli otrząsnęła się z szoku. Bahnschutz zaczął bardzo czujnie patrolować rejon dworca, a silne patrole nieustannie przeczesywały teren. Strzelano do każdego podejrzanego cywila. Praktycznie ruch na ulicach zamarł, gdyż każde wyjście groziło śmiercią. Natarcie na Dworzec Wschodni się nie powiodło, ale powstańcy prascy nie zrezygnowali z jego zdobycia, odsuwając to na bardziej dogodny moment.

Więcej warto zobaczyć TUTAJ.

APW

NaszDziennik.pl