logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Hipokryzja w czystej postaci

Piątek, 23 lipca 2021 (20:00)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Opozycja i tzw. wolne media stają po stronie Komisji Europejskiej, która stawia nam kolejne ultimata czy wręcz grozi. Co więcej – domagają się wykonania orzeczeń Trybunału w Luksemburgu. Tylko czy zawsze byli tak konsekwentni w zabieganiu o wykonywanie unijnego prawa?

– Absolutnie nie. Od jakiegoś czasu polskie elity polityczne, ale także dziennikarze, publicyści odmieniają przez wszystkie przypadki prawo unijne, wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Szafuje się też słowami: wolność, równość itd. Tylko że na tym się kończy, bo tak naprawdę poprzez nonszalancję, lekceważenie doprowadzono do spowszednienia treści, które kryją się za tymi hasłami. To, co dzisiaj obserwujemy, to hipokryzja wobec prawa unijnego i wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Jak to się ma na przykład do praw konsumenckich? Mam na myśli tzw. kredyty frankowe.

– Prawa konsumenckie są jednym z największych filarów Unii Europejskiej. Niestety można mieć sporo wątpliwości co do stosowania słynnej dyrektywy 93/13, która ma chronić prawa konsumenta, a której celem jest wyeliminowanie nieuczciwych ofert naruszających konkurencję między przedsiębiorcami oraz przywrócenie równowagi między stroną profesjonalną a konsumentem poprzez wyeliminowanie nieuczciwych warunków umów. Słynne kwestie frankowiczowskie przez lata były lekceważone, obśmiewane i to przez wszystkich – począwszy od polityków wszystkich opcji, a także przez media podczas protestów, kiedy z tzw. frankowiczów de facto próbowano zrobić oszołomów, kiedy całą sprawę tzw. kredytów frankowych próbowano przemilczeć, a jeśli już to przedstawić w krzywym zwierciadle. Media niestety dały się przekonać lobby bankowemu i widać było, że wygrały pieniądze oraz interesy lobby bankowego, a nie prawa ludzi oparte o prawo unijne.

Jak to możliwe, skoro sam Pan zauważył, że prawa konsumenckie to jeden z wielkich filarów Unii Europejskiej?

– Owszem, jest dyrektywa 93/13, są wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w tym zakresie, ale tak naprawdę nic się nie dzieje. Klasa polityczna, media, publicyści, sądy – przez lata wszyscy lekceważyli, wręcz łamali prawa unijne. Co więcej, nie szanowali przy tym własnych obywateli. Widziałem to wszystko z bliska w parlamencie, kiedy jako poseł na Sejm RP poruszałem te kwestie z mównicy sejmowej. Problemy tzw. frankowiczów spotykały się wręcz ze śmiechem, z kpinami. Co więcej – tzw. totalna opozycja, ówczesny Klub Nowoczesnej i wielu innych polityków, którzy dzisiaj są rzecznikami Brukseli i krzyczą, podnoszą larum, że unijne prawo nie jest przestrzegane, właśnie oni byli tymi, którzy głosowali przeciwko ustawom mającym regulować te kwestie. Można powiedzieć, że byli pierwszymi, którzy łamali unijne dyrektywy. Dzisiaj zmienili front o 180 stopni i kiedy ich słucham, to jestem przerażony i zastanawiam się, kiedy mówili prawdę, kiedy są sobą – wtedy czy dzisiaj.

Sąd Najwyższy też ciągle milczy…  

– O wypowiedź Sądu Najwyższego w sprawie dyrektywy 93/13 i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w tych sprawach prosiłem już lata temu. I co…? Jest cisza. Niektórzy sędziowie w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego krzyczą, wychodzą na ulice, demonstrują, ale kiedy chodzi o tysiące polskich rodzin poszkodowanych w wyniku nieuczciwych praktyk i tzw. kredytów frankowych, to milczą i chowają głowę w piasek.

Jedno jest pewne, że kiedy chodzi o interes elit, to wtedy jest głośno. O tym, jak wybiórczo traktowane są różne kwestie, niech świadczy wypowiedź poseł Kamili Gasiuk-Pihowicz, która w poprzedniej kadencji, bodajże w 2016 roku, z mównicy sejmowej krzyczała, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne, a dzisiaj krytykuje – czy wręcz usiłuje podważać – orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o wyższości Konstytucji RP nad prawem unijnym.

Hipokryzja w czystej postaci?

– Dokładnie. Zresztą Klub Nowoczesnej, w którym zasiadała poseł Gasiuk-Pihowicz, był pierwszym, który był przeciw tzw. frankowiczom. To był jedyny klub poselski, który odrzucał projekt ustawy nawiązujący do dyrektywy unijnej i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w tych sprawach. Wtedy byli pierwsi. Zastanawiające jest, kiedy mówili prawdę – wtedy czy dzisiaj. Dla mnie klasa polityczna, wszystkie siły polityczne, wszystkie rządy na przestrzeni ostatnich lat nie zdały egzaminu.

Po dobrych 10 latach, od kiedy problem frankowiczowski istnieje – choć kwestie te były już dawno podkreślane w orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu –  trzeba powiedzieć jasno, że wszyscy zawiedli. Nikt nie zdał egzaminu z norm unijnych i tam, gdzie naprawdę jest esencja norm unijnych – prawa konsumenckie – wszyscy politycy oblali egzamin. Dlatego dzisiaj nie mają moralnego prawa mówić o zasadach unijnych, o prawodawstwie unijnym czy o praworządności. Sami pokazali, jak traktują Unię Europejską, zasady europejskie, jak traktują ustalenia międzynarodowe. To jest – moim zdaniem – kwintesencja poziomu dyskusji i tego, co się dzieje w polskiej polityce. Warto nazwać to po imieniu, trzeba powiedzieć o tym, jak to naprawdę wyglądało.

Wspomniał Pan o mediach liberalnych, które ten temat lekceważyły. Dzisiaj tzw. wolne media bronią wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej niczym niepodległości…

– To tylko pokazuje obłudę „wolnych” mediów, które wcześniej temat i problemy tzw. frankowiczów obśmiewały. Dla nich frankowicze to byli oszołomy, to byli w ich mniemaniu krętacze, złodzieje, cwaniacy. Tak nas nazywano, tak nazywano tzw. frankowiczów i robiły to tzw. wolne media, które udają, że szanują prawa obywatelskie. „Wolne” media wyłączały wszystkie relacje z demonstracji tzw. frankowiczów, nie było żadnej transmisji na żywo. Tymczasem wszyscy frankowicze maszerowali właśnie z dyrektywą 93/13 – z jednym z filarów Unii Europejskiej, jakim są prawa konsumenckie. To coś niesamowitego, że tzw. wolne media łamały kręgosłup zasad europejskich, a dzisiaj mają czelność mówić o polexicie itd. Tak naprawdę sami już wcześniej zaczęli robić polexit, bo grzech zaczyna się od małych potknięć, a takimi potknięciami były prawa konsumenckie – filar Unii Europejskiej.

Media to jedna strona medalu, ale po drugiej są politycy. Dlaczego społeczeństwo, które dokonuje wyboru polityków, nie weryfikuje tego rodzaju postaw?  

– Mówimy tu o zasadach, o standardach prawnych, o których wielu z nas nie ma pojęcia. Tak naprawdę nie wiemy, jakie są nasze prawa, świadomość w tym względzie jest bardzo niska – niestety. Nie wiemy, co nam przysługuje, co skrzętnie wykorzystują firmy, oszukując nas i okłamując. Udział w tym mają oczywiście politycy, również media czy elity naukowe. Leszek Balcerowicz czy byli komisarze unijni mówią dziś dużo o europejskości, a sami byli przeciwko tzw. frankowiczom. I sam fakt, że Sąd Najwyższy do tej pory już trzykrotnie przekładał wydanie orzeczenia w kwestiach frankowiczowskich, gdzie – jak widzimy – jest odbijana piłeczka, to świadczy, jak sami sędziowie, jak Sąd Najwyższy działa na rzecz obywateli.

Trudno to pojąć, bo orzeczenie Sądu Najwyższego miało być po to, żeby pomóc sędziom w sądach okręgowych czy rejonowych w rozstrzyganiu spraw i de facto także rodakom w dochodzeniu roszczeń i praw. Chodziło o to, żeby prawo było przestrzegane, żeby sprawy tzw. frankowiczów nie ciągnęły się latami, żeby nie dochodziło do dramatów rodzin czy różnego rodzaju nadużyć komorniczych. Niestety sądy na ten temat milczały. To niezrozumiałe, bo wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach frankowiczowskich nie tylko z Polski, ale z całego obszaru Unii Europejskiej są już od lat.

I polscy sędziowie, polska klasa polityczna, polskie media ten temat pomijały, wolały nie dostrzegać problemu. Byli ślepi, głusi na krzywdę ludzką. Tak wyglądała praworządność ze strony tych środowisk. Podobnie milczała klasa polityczna, a media, które mają obowiązek pokazywać fakty, miały to wszystko w wielkim poważaniu.

Czym to było spowodowane?

– Wszyscy wiedzieli, że chodzi tu o duże pieniądze, o ogromne interesy banków. Lobby bankowe, chroniąc swoje interesy, wciągało całą masę specjalistów, środowiska akademickie, aby pokazywać swoje racje. Dzisiaj wielu sędziów, wielu specjalistów, profesorów nie ma moralnego prawa wypowiadania się na temat standardów, na temat praworządności, skoro w tak istotnej kwestii jak prawa konsumenckie, w kwestii tzw. frankowiczów nie zdali egzaminu. Elity się nie popisały, elity nie zdały egzaminu i same doprowadziły do złamania kręgosłupa europejskości.

            Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl