logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Udręki Donalda Tuska

Poniedziałek, 9 sierpnia 2021 (06:58)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Donald Tusk wciąż szokuje, i to nie za sprawą jakiegoś programu czy planu, którego nie ma, ale za sprawą swojej postawy, która nie ma nic wspólnego z zachowaniem męża stanu. Czy taka postawa byłego premiera Pana zaskakuje?

– Absolutnie nie. Donald Tusk niczym mnie nie zaskoczył i pewnie już nie zaskoczy. Jako polityk jest przewidywalny i tak naprawdę nudny. Inna sprawa, że jest cały czas sobą i mówi swoim prawdziwym językiem. Może niektórym umknęło, ale to właśnie Donald Tusk – jeszcze jako premier – wielokrotnie kpił sobie z ludzi wierzących, z ludzi starszych. To nie kto inny jak Donald Tusk jest autorem pogardliwego sformułowania „moherowe berety”, adresowanego do wyborców Prawa i Sprawiedliwości i de facto do Rodziny Radia Maryja. To jest, rzec można, „dzieło literackie” Donalda Tuska i wszyscy to pamiętamy. Nikomu tak dobrze jak właśnie jemu nie wychodziło i nie wychodzi jątrzenie oraz dzielenie Polaków. Czynił to jako premier, robił to także z Brukseli jako przewodniczący Rady Europejskiej i usiłuje to robić także dzisiaj, po powrocie do polskiej polityki.

Wydaje się, że ten model kpienia sobie z macierzyństwa czy w ogóle z rodzicielstwa, Donald Tusk przywiózł z Brukseli, a może taki był zawsze?

– Donald Tusk zawsze taki był, a w Brukseli tylko ugruntował swoje poglądy. Człowiek, który ma szacunek wobec osób starszych, nigdy nie użyje takiego pogardliwego zwrotu „moherowe berety” wobec nich. Ktoś, kto kocha swój Naród, swoich rodaków, nigdy nie powie, że „polskość to nienormalność”. Jeżeli ktoś kocha dzieci i rozumie rodzicielstwo oraz rodziców, to wobec matek i ich macierzyństwa nie użyje określenia „udręka”, bo to są zwroty pogardy, które rysują cyniczny obraz osoby, która wypowiada takie słowa.

Myślę, że obecnie zwrotem, który przejdzie do kanonów klasyki, to będzie słowo „udręka. Określenie to, użyte wobec kobiet, matek, źle mówi także o dzieciach, o macierzyństwie, które Tusk nazywa udręką. Tym samym Donald Tusk ujawniłł, co sądzi o osobach, które mają dzieci, o matkach, o macierzyństwie, które dla każdej matki jest niewyobrażalnym szczęściem. Widać Donald Tusk rozumie to inaczej. Myślę, że te słowa, ten sposób podejścia do spraw najważniejszych w życiu człowieka jest kwintesencją jego osobowości. Tusk powiedział prawdę – swoją prawdę, wyraził tym samym, jakie są jego poglądy.  Warto to sobie uświadomić, bo prawda jest taka – o czym wszyscy wiedzą, oprócz, zdaje się, Donalda Tuska – że nie będzie Polski, jeśli nie będą się rodzić dzieci, jak nie będzie nowych, przyszłych pokoleń.

Donald Tusk – jak widać – nie daje o sobie zapomnieć i kolejną sprawą, jaka wychodzi na jaw, jest kwestia przepisania majątku na żonę. Czy to nie ośmiesza polityka, który zarzuca swoim konkurentom brak przejrzystości?

– Interpretacja faktu dotyczącego przepisania majątku na żonę i de facto utajnienie majątku Donalda Tuska z całą pewnością nie ma nic wspólnego z przejrzystością i transparentnością. Słyszymy usprawiedliwienie, że zostało to uczynione w trosce o bezpieczeństwo. Przyznam jednak, że nic a nic z tego nie rozumiem. Wygląda zatem na to, że kiedy Donald Tusk utajnia swój majątek – przepisując go na żonę, to czyni tak ze względów bezpieczeństwa, natomiast kiedy politycy bloku rządzącego lub inni robią podobnie, jest to brak transparentności. Umówmy się może, że jedna miara będzie obowiązywać dla wszystkich, z prawa i z lewa, natomiast to, co robi Donald Tusk, jest przykładem daleko idącej niekonsekwencji.

Tyle że mnie to absolutnie nie dziwi, bo Donald Tusk taki właśnie jest. Pytanie, jakie trzeba sobie w tym momencie postawić, brzmi: kiedy ten człowiek mówi prawdę, kiedy jest autentyczny, kiedy wyraża swoje prawdziwe poglądy? Myślę, że chyba w tych momentach, kiedy jest wyluzowany, bo właśnie w takich chwilach kiedyś powiedział prawdę, co sądzi o seniorach, o Polsce, o polskości, która go uwiera, o Polakach. Myślę, że tak samo prawdę – swoją prawdę – wyraził, mówiąc o macierzyństwie. Jego transparentność wyszła przy okazji ukrywania majątku, ale wszyscy też chyba pamiętamy, że Donald Tusk nie dotrzymywał danego słowa. Tak było, kiedy obiecywał, że nie podwyższy wieku emerytalnego Polkom i Polakom, a po wyborach bez drżenia powiek uczynił to. Zresztą Platforma nie dotrzymywała danego słowa, obietnic wyborczych, co chyba najlepiej obrazuje mina Grzegorza Schetyny, który jakiś czas temu, poproszony przez dziennikarza o wymienienie choćby paru sukcesów rządów Platformy i PSL-u, dosłownie zamarł w geście bezradności i nastała cisza… Myślę, że właśnie to proste pytanie należy przy każdej okazji zadawać też Donaldowi Tuskowi.

O tym, że Donald Tusk powrócił do Polski z rewolucyjną, antykatolicką kampanią, świadczyć może także jego deklaracja dotycząca usuwania krzyża z przestrzeni publicznej…

– To też jest powiedzenie przez Tuska prawdy o tym, kim jest i z czym przybył, jak traktuje sprawę wiary w Pana Boga, jak traktuje Kościół. Zresztą pokazał to już wcześniej, kiedy wziął ślub kościelny i kiedy fotografował się z rodziną na tle domowej kapliczki. Pamiętamy, jaki miał później stosunek do Kościoła i jego nauki... Za każdym razem Donald Tusk pokazuje swoją prawdę i to jest prawda o nim jako o człowieku. To nie są żadne złośliwości medialne, to nie jest żadna nagonka czy uszczypliwe, niemające nic wspólnego z rzeczywistością działania, ale to jest prawda oparta na faktach. To sam Donald Tusk pokazuje prawdę o sobie samym i nie może mieć pretensji do dziennikarzy, do mediów, że ujawniają fakty, prawdę. Nie może też mieć pretensji do opinii publicznej za to, że ocenia go tak, a nie inaczej w świetle prawdy. Ludzie mają okazję zobaczyć prawdziwego Donalda Tuska.

Do kogo Donald Tusk kieruje swoje przesłanie, które – jak widzimy – idzie mocno w lewo?  

– To przesłanie rzeczywiście idzie na lewo, ale nie może być inaczej. Donald Tusk miał już takie zadatki, dlatego też Niemcy i lewackie ośrodki brukselskie postawiły właśnie na niego, powierzając mu stanowisko szefa Rady Europejskiej. I ten wybraniec, wskazany przez kanclerz Angelę Merkel, ich nie zawiódł, realizując politykę swoich mocodawców. Szkoda tylko, że Polacy nic nie mieli z tego, że Polak był na tak wysokim, eksponowanym stanowisku w Unii Europejskiej. Co więcej, to Donald Tusk stał ramię w ramię z tymi, którzy krytykowali Polskę i uderzali w nią. Dziś otrzymał – jak się wydaje – nowe zadanie i po zakończeniu kariery europejskiej powrócił do Polski jako ten, który ma pozbawić Prawo i Sprawiedliwość władzy, aby Polską znów rządzili ludzie spolegliwi wobec Berlina i Brukseli. Receptą ma być właśnie ta lewacka ideologia, gdzie nie szanuje się ani życia ludzkiego, ani rodziny, ani wiary katolickiej oraz nie ma się szacunku dla symboli religijnych. Ten przekaz kierowany jest do elektoratu Platformy, który dzisiaj nie ma nic do stracenia, a może tylko zyskać zwarcie szeregów, i to jest dzisiaj główny cel Donalda Tuska.

Tyle że to bardzo wąskie grono odbiorców. Zdaje się, że nawet wśród zwolenników poparcie dla Platformy – po pierwszych skokach sondażowych – maleje. Czyżby skończył się efekt Tuska?

– Owszem, Donald Tusk nie robi nic, żeby poszerzyć elektorat. To cały czas jest dość wąskie grono odbiorców. Co więcej, myślę, że ten ostry skręt na lewo może nie być dobrze odebrany przez część elektoratu Platformy, która owszem, jest niechętna Prawu i Sprawiedliwości, ale nie na tyle, żeby walczyć z tradycyjnymi wartościami. Co do poparcia dla Platformy, to wygląda na to, że przedłużony miesiąc miodowy się skończył, a zaczęła się udręka Donalda Tuska. Uważam bowiem, że dzisiaj utrapieniem, prawdziwą udręką Donalda Tuska jest zaledwie 21 procent poparcia w ostatnich sondażach i Polska 2050 Szymona Hołowni. Dla Platformy czy w ogóle dla Koalicji Obywatelskiej, wreszcie dla samego Donalda Tuska przy jego marce, dorobku – jakby go nie oceniać – 30 procent poparcia to jest próg minimum, tyle że jest to próg nieosiągalny. Skoro tego progu dotychczas nie osiągnął, bazując na świeżości, na tzw. efekcie Tuska, to jest jego porażka.

          Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl