Komisja Europejska wstrzymuje akceptację polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Bruksela żąda, aby Polska wcześniej zaakceptowała nadrzędność prawa unijnego nad krajowym.
– Termin na podjęcie decyzji przez Komisję Europejską minął 1 sierpnia, Polska przekazała wszystkie dokumenty już na początku maja. Pomimo tego, nadal nie otrzymaliśmy należnych środków. Tracą na tym przede wszystkim Polscy przedsiębiorcy i pracownicy, ale jak widać dla Unii Europejskiej ważniejsze są polityczne gierki. Znaleźliśmy się w sytuacji przed, którą cały czas ostrzegała Solidarna Polska. Fundusz Odbudowy wyposażył Brukselę w mechanizm szantażu finansowego i ta teraz z tego korzysta bez najmniejszych skrupułów, próbując jeszcze bardziej ograniczyć naszą suwerenność. Unijny komisarza ds. gospodarki Paolo Gentiloni przyznał, że przeciągająca się decyzja w sprawie Krajowego Planu Odbudowy jest związana trwającym konfliktem na linii TSUE – Trybunał Konstytucyjny. To wyjątkowo bezpardonowa próba wywarcia nacisku na polskich sędziach i ingerencja w ich niezawisłość. Działania Komisji, a raczej jej bezczynność jest umotywowana politycznie i jest pozbawiona obiektywnych i prawnych podstaw. Jedynym celem tego przedstawienia jest wymuszenie na sędziach TK decyzji zgodnej z wolą eurokratów i oddanie im hołdu poprzez uznanie prawa UE za nadrzędne. Polska w pełni wypełnia swoje obowiązki jako członek UE. Gdyby było inaczej, jak sugeruje Unia, w drodze do Niemiec byłaby kolejna fala migrantów, która z Białorusi przeszłaby przez Polskę. Najwyższa pora żeby to KE zaczęła spełniać swoje obowiązki względem państw członkowskich. Jeżeli Komisja nie zacznie działać, Polska powinna wystosować oficjalne wezwanie do działania i złożyć skargę z art. 265 TFUE na bezczynność KE.
22 września po raz kolejny Trybunał Konstytucyjny ma się zająć wnioskiem Mateusza Morawieckiego, dotyczącym zbadania wyższości prawa unijnego nad krajowym. W tej sytuacji wniosek powinien zostać wycofany?
– W żadnym wypadku! To jest dokładnie to czego oczekuje Bruksela. Polityka ustępstw i kompromisów tylko rozzuchwala unijnych federalistów, czego najlepszym przykładem jest kompromis z 2017. Teraz eurokraci jeszcze zuchwalej ingerują w nasz ustrój i sprawy wewnętrzne. Musimy wyciągać wnioski i skończyć oglądać się na Brukselę. Naciski zza granicy nie mogą wpływać na decyzje i postępowanie naszego rządu. Trybunał powinien mieć możliwość orzec w kwestii relacji pomiędzy prawem unijnym a polską konstytucją, Polska nie jest wyjątkiem w tej kwestii. O nadrzędności krajowej konstytucji nad prawem UE orzekały już sądy innych Państw Członkowskich m.in. Niemiec, Francji czy Rumunii (oczywiście w tych przypadkach Unia nie atakowała orzekających sądów). Konieczny jest merytoryczny wyrok polskiego TK, który raz na zawsze zamknie tę kwestię.
Groźby, które formuje Komisja Europejska nie są formą nacisków na polski Trybunał Konstytucyjny?
– Unijni decydenci nawet tego nie ukrywają. Od samego początku tej sprawy Bruksela robi wszystko żeby do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nie doszło. To dlatego, że może zapaść tylko jeden wyrok i nie będzie on po myśli dążących do utworzenia europejskiego superpaństwa eurokratów. Najpierw były bezczelne żądania w kierunku Premiera Mateusza Morawieckiego o wycofanie wniosku. Teraz mamy szantaż finansowy. Dążąc do przepchnięcia finansowej smyczy jaką jest tzw. fundusz odbudowy, Ursula von der Leyen mamiła Polaków mówiąc, że chodzi o jak najszybsze wsparcie dotkniętej lockdownem gospodarki. Jak ważni są dla niemieckiej komisarz Polacy widzimy teraz. Podczas gdy inne państwa już korzystają ze środków z funduszu odbudowy, polski plan nie został nawet zaakceptowany terminowo. Bruksela liczy, że Trybunał Konstytucyjny ugnie się pod groźbą utraty środków dla Polski, ale nasza gospodarka radzi sobie na tyle dobrze, że nie musimy sprzedawać swojej niepodległości.
Brane jest pod uwagę odejście od reformy wymiaru sprawiedliwości i powrót do sytuacji sprzed 2015 r.?
– Unijna agresja musi spotkać się ze stanowczą odpowiedzią. Wycofanie się z reformy oznaczałoby kapitulację przed bezprawnymi działaniami TSUE i Komisji Europejskiej, a co najważniejsze byłoby to niezgodne z wolą suwerena. Zwłaszcza, że reforma wymiaru sprawiedliwości nie została zakończona, lecz zatrzymana w połowie drogi. Nie możemy jednak zawrócić, lecz musimy dobiec do mety – nawet jeśli ostatnia prosta jest najtrudniejsza. Pakiety usprawniających ustaw przygotowanych w Ministerstwie Sprawiedliwości czekają na realizację i nadanie im biegu legislacyjnego. Mówił o tym wielokrotnie Pan Minister Zbigniew Ziobro. Jesteśmy więc gotowi dalej reformować polskie sądownictwo. Jeśli zaś chodzi o szantaże UE, to chciałbym przypomnieć, że ustrój wymiaru sprawiedliwości stanowi domenę kompetencji wyłącznych państwa członkowskiego UE a Polacy jasno opowiedzieli się za potrzebą reform, które ukrócą patologiczne zjawiska w sądownictwie. Te były spowodowane brakiem demokratycznej kontroli i jakiejkolwiek odpowiedzialności sędziów. Polacy mają prawo decydować o zmianach ustrojowych i kolonialne zapędy Brukseli tego nie zmienią.
Możliwe jest funkcjonowanie systemu sprawiedliwości bez pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej?
– Odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów to podstawa demokratycznego wymiaru sądownictwa i Zachód doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Podobne rozwiązania są w innych państwach Unii Europejskiej i nie spotykają się one z niezadowoleniem, czy raczej histerią unijnych decydentów. Jak widać wyniosłe hasła mówiące o równości nie dotyczą Polaków. Nie wolno nam tego samego co naszym zachodnim sąsiadom, tylko dlatego, że Polacy wybrali inny rząd niż chciała Bruksela. Chociaż traktaty jasno nakazują równego traktowania Państw Członkowskich, stosowane są podwójne standardy. Nie będziemy realizować zachcianek Brukseli, a posiadających moc prawną wyroków TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej nie ma. To co w sprawie Izby Dyscyplinarnej orzekł unijny trybunał nie ma podstawy prawnej i nie można tego traktować w kategoriach prawnych, a jedynie jako polityczny manifest europejskich federalistów. W takich okolicznościach, podjęcie działań, których żąda Unia Europejska oznaczałoby afirmację jej bezprawnych ataków na Polskę.
Jest szansa na wypracowanie kompromisu z Brukselą?
– Kompromis nie jest rozwiązaniem. Nie ma takiej możliwości. UE łamie traktaty, narusza niezawisłość polskich sędziów, próbując szantażować nas finansowo, nieustannie forsuje neomarksistowską agendę zagrażającą naszej tożsamości konstytucyjnej. Jakiekolwiek ustępstwa i kompromisy będą oznaczać ciche przyzwolenie na dalszą federalizację wprowadzaną tylnymi drzwiami. Już raz poszliśmy na ustępstwo, kiedy nie przeprowadzono tak bardzo potrzebnej reformy sądownictwa w formie zaproponowanej przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Zamiast tego przyjęto projekt prezydencki, który miał uspokoić Brukselę. Jaki był efekt, widzimy teraz – mamy do czynienia ze zmasowanym atakiem ideologicznym na Polskę, do którego mobilizuje się wszelkie możliwe instytucje i środki. Trzeba też jasno powiedzieć, że kompromisu nie chce przede wszystkim Unia Europejska. Chwilowe załagodzenie napięcia będzie pozorne, Komisja ma swój cel – utworzenie superpaństwa pod tęczową flagą – i będzie dążyć do jego realizacji. Reforma wymiaru sprawiedliwości leży w gestii władz państwowych i tego musimy się trzymać. Należy przeprowadzić zmiany, których oczekują i potrzebują Polacy, bez oglądania się na nastroje unijnych federalistów.
Bruksela chce przyśpieszenia w budowie superpaństwa?
– Unia Europejska krok po kroku realizuje założenia wrogiego państwom narodowym manifestu z Ventotene. W ich wizji nie ma państw, Polska będzie zmarginalizowana do roli „landu” i już teraz próbuje się nas w ten sposób traktować. Na korytarzach w Brukseli już nikt nie kryje się z federacyjnymi zapędami. To otwarta wojna na polu prawa, gdzie próbuje się podporządkować unijnemu systemowi krajowe konstytucje wyrażające tożsamość poszczególnych państw. Nie da się tego zrobić bez wykorzenienia poczucia tożsamości narodowej. W związku z tym można przypuszczać, że dochodzimy do momentu, w którym w Unii Europejskiej brakuje powoli miejsca dla suwerennych państw. Solidarna Polska ostrzegała przed mechanizmem finansowym i wspólnym długiem, który de facto utworzył unię fiskalną. Pozostawia to państwa praktycznie bezbronne wobec postępującej federalizacji i konsekwentnej ingerencji Komisji Europejskiej w uprawnienia rządów krajowych. Uznanie wyższości prawa unijnego nad konstytucjami oznaczałoby już całkowite zrzeczenie się suwerenności i pozbawienie się jakichkolwiek narzędzi kontrolnych wobec nadużyć ze strony Brukseli.
Dziękuję za rozmowę.

