logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Opozycja gra bardzo niebezpiecznymi kartami

Poniedziałek, 6 września 2021 (21:08)

Aktualizacja: Poniedziałek, 6 września 2021 (21:59)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Premier Morawiecki podczas dzisiejszej debaty w Sejmie, próbując przekonać opozycję totalną do głosowania w sprawie rozporządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią, podkreślił, że sprzeciw w tak ważnej, żywotnej dla państwa polskiego sprawie dawniej byłby traktowany jak zdrada, a dziś traktuje się to jako przejaw naiwności…

– Nic dodać, nic ująć. Rzeczywiście, to nie jest czas na przekomarzanie się, ale to jest czas na działanie zespołowe. Są sytuacje, kiedy trzeba się wznieść ponad podziały i w sprawach najwyższej wagi zajmować jedno, zdecydowane stanowisko. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie ma dzisiaj wątpliwości, że są realne elementy zagrożenia bezpieczeństwa państwa polskiego. Stąd wszelkie różnice polityczne powinny iść dzisiaj w odstawkę. Łukaszenka i Putin chcieliby podzielić Europę, podzielić Polskę, dlatego wywołują kryzys migracyjny.

Białoruskie służby – jak słyszymy – dowożą do granicy imigrantów nie z Afganistanu, ale z Iraku, Syrii czy Libii, otwierając im drogę do nielegalnego przekraczania granic Polski czy Litwy – granic Unii Europejskiej. To jest zemsta za wspieranie białoruskiej opozycji w walce z reżimem Łukaszenki. Zapominamy też, że w najbliższych dniach u naszych granic odbędą się ćwiczenia wojsk rosyjskich i białoruskich „Zapad-2021”.

Nie wiemy przecież, jaki scenariusz został napisany na Kremlu czy w Mińsku.

– Nie wiemy. Tym bardziej powinniśmy, możliwie jak najlepiej zadbać o bezpieczeństwo naszych granic, bo wszelkie nieodpowiedzialne działanie może być wykorzystane przez drugą stronę. Dlatego stan wyjątkowy ma zabezpieczyć przed próbami, jakie obserwowaliśmy przy granicy ze strony polityków Koalicji Obywatelskiej, m.in. posła Sterczewskego czy poseł Jachiry, a wcześniej eskapady posłów Jońskiego i Szczerby. Dlatego głupotą – delikatnie rzecz nazywając – jest w tej sytuacji postawa totalnej opozycji oraz Lewicy i krytyka rządu polskiego za wprowadzenie stanu wyjątkowego w trzykilometrowym pasie województw podlaskiego i lubelskiego przy granicy z Białorusią. Nakręcanie społecznych emocji to wspieranie działań wymierzonych w bezpieczeństwo państwa polskiego oraz jego obywateli. Dzisiaj wychodzi na jaw, kto jest kim w Polsce. Jeśli jest zagrożone bezpieczeństwo państwa polskiego, to każdy tym bardziej parlamentarzysta ma obowiązek – nawet mimo różnic w poglądach – stać twardo na straży naszych granic.

Platforma broniła stanowiska, że nie ma potrzeby wprowadzenia stanu wyjątkowego, a to, co robi rząd, to zamykanie dostępu do granicy dla mediów i pozbawienie obywateli rzetelnych informacji.

– To jakieś nieporozumienie. Słowa Tomasza Siemoniaka, który zabierał przed Sejmem głos w imieniu Platformy, są żenujące. Przypomnę, że wypowiada je były minister obrony narodowej w rządach Platformy i PSL. Twierdzenie o nieadekwatności stanu wyjątkowego i twierdzenie, że działania rządu są motywowane politycznie, to brak zrozumienia powagi sytuacji albo głupota. Zresztą podobne stanowisko zajęła Lewica, której przedstawiciel Krzysztof Gawkowski mijał się z prawdą właściwie w każdym zdaniu swojego wystąpienia, twierdząc, że stan wyjątkowy jest na wyrost, że ograniczenie możliwości przebywania w trzykilometrowej strefie dziennikarzy, to jest próba pozbawiania Polaków dostępu do informacji. To jakiś nonsens. Jeśli ktoś nie widzi przesłanek do wprowadzania stanu wyjątkowego, to znaczy, że nie rozumie powagi sytuacji.

Podczas debaty sejmowej Lewica obok Koalicji Obywatelskiej wiodła prym w krytykowaniu działań rządu i podważaniu decyzji prezydenta o wprowadzeniu stanu wyjątkowego.

– Lewica w swej retoryce i postawie wraca do swoich korzeni. Próba obarczania winą polskiego rządu za sytuację zaistniałą na naszej granicy wespół z reżimem Łukaszenki, to pokaz cynizmu. Przypomnijmy, że to przecież Lewica, jako spadkobierca PZPR, była tą siłą polityczną w Polsce, która nas kompromitowała. Dzisiaj warto zadać sobie pytanie, czy ta formacja nie wraca do korzeni, z których wyrosła – do korzeni, które nie czerpały z polskich źródeł.

Zarzuca się polskiemu rządowi, że ogranicza prawa obywatelskie, że nie chodzi tu wcale o bezpieczeństwo, ale o grę strachem i utrzymanie się przy władzy za wszelką cenę, że to polski rząd wykreował sytuację w Usnarzu Górnym wespół z Łukaszenką, ale to nie kto inny jak opozycja – Platforma wespół z Lewicą – gra dzisiaj w jednym chórze z Łukaszenką i Putinem. Patrzenie na kryzys na naszej wschodniej granicy przez pryzmat „głodnych”, „chłodnych” imigrantów, a niedostrzeganie tego, co nam naprawdę grozi, jeśli pozwolimy na realizację planów Kremla i Mińska, jest po prostu karygodne.

Wobec terroryzmu migracyjnego, jaki próbuje nam wykreować Putin i Łukaszenka potrzeba zdecydowanych działań. Można zatem powiedzieć, że dzisiaj w Sejmie nie mieliśmy głosowania za utrzymaniem stanu wyjątkowego czy przeciwko, ale to było głosowanie za sprawą najważniejszą dla państwa, która powinna łączyć wszystkich, za polską racją stanu. Niestety, część polskiej klasy politycznej nie dorosła do tego, żeby zasiadać w poselskich ławach i sprawować zaszczytny mandat posła Rzeczypospolitej. Mówienie, że stan wyjątkowy nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem państwa polskiego, jest cyniczne i niedorzeczne wręcz kompromitujące tych, którzy te słowa wypowiadają.

Opozycja totalna, która tak często odnosi się do Brukseli, zapomina, że Unia Europejska podziela obawy polskiego rządu i staje na stanowisku obrony granic Polski i UE przed prowokacją Mińska i Moskwy?

– Proszę zwrócić uwagę, że Lewica i cała opozycja totalna wyznają zasadę, że Straż Graniczna jest zobligowana do pilnowania granicy – i to jest nasz święty obowiązek. Co więcej, uważają, że Polska nie prowadzi dyskusji z organami unijnymi w tym z Frontexem. Tymczasem Frontex ma siedzibę w Warszawie, i z tą europejską agencją mamy wiele wspólnego. Może warto przypomnieć, że to właśnie Frontex zwrócił się już wcześniej do polskiej Straży Granicznej o wsparcie w strzeżeniu granicy litewsko-białoruskiej. Tyle że opozycja o tym nie mówi, tak samo, jak nie podnosi tematu współpracy Polski z Unią Europejską i Sojuszem Północnoatlantyckim w zakresie ochrony granic UE i wschodniej flanki NATO.

Opozycja – Koalicja Obywatelska i Lewica pomijają też fakt wsparcia dla Polski ze strony tych organów. Ktoś, kto tego nie dostrzega, a skupia się tylko na doprowadzeniu do wrzenia wewnątrz polskiego kotła politycznego, jest nieodpowiedzialny i gra bardzo niebezpiecznymi kartami. Nic dziwnego, że duża część opozycji mimo jawnego zagrożenia zagłosowała jednak przeciwko interesowi państwa polskiego.

Podczas Campusu Polska Przyszłości, zorganizowanego przez Rafała Trzaskowskiego, prelegenci paneli – autorytety totalnej opozycji – prześcigały się w atakowaniu rządu, który rzekomo nie dostrzega tragedii migrantów. Mówiono też o potrzebie otwierania granic, że potrzebujemy migrantów, by jako Naród się ubogacić.

– Jak widać polityka multi-kulti kwitnie. Przesłanka Lewicy, aby wpuścić do Polski różne grupy etniczne, które mają nas rzekomo kulturowo wzbogacić, jest niedorzeczna. Jak widać, na Lewicy polityka multi-kulti wygrywa z bezpieczeństwem państwa polskiego. Mam nadzieję, że wyborcy to zapamiętają i uczciwie ocenią nieodpowiedzialne i antypolskie postawy. Trzeba to nazwać po imieniu, bo nie ma innych określeń dla nazwania działań sprzecznych z interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego.

            Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl