logo
logo

Zdjęcie: twitter.com_bogdan_rzonca/ Inne

Tylko wysiłek i trud daje gwarancję sukcesu

Piątek, 17 września 2021 (19:17)

Aktualizacja: Piątek, 17 września 2021 (22:35)

Z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Parlament Europejski przyjął wczoraj ideologiczną rezolucję, w której domaga się zrównania praw związków jednopłciowych z małżeństwem kobiety i mężczyzny. Unia Europejska przekracza kolejną granicę absurdu?

– Kiedyś św. Jan Paweł II powiedział, że w Europie mamy symptomy cywilizacji śmierci i dzisiaj ten proces deprawacji, wewnętrznego zniszczenia jest kontynuowany – właśnie poprzez tego typu rezolucje Europarlamentu. Wprawdzie rezolucja nie tworzy systemu prawnego, ale jest manifestem, który ma wytyczać drogę wszystkim traktatowym instytucjom Unii Europejskiej, czyli Radzie Europejskiej, Parlamentowi czy Komisji Europejskiej. Z ubolewaniem, z przykrością, a jednocześnie z zażenowaniem stwierdzam, że część mieniących się katolikami europosłów z Polski poparła tę haniebną rezolucję. Część z nich, owszem, nie wzięła udziału w głosowaniu – niejako uciekając przed problemem, ale ta ucieczka i brak wyraźnego sprzeciwu oznaczają de facto wspieranie tego typu kierunku. Zresztą widać tu też bezradność całej Komisji Europejskiej, która boi się dyktującej warunki lewacko-liberalnej, neomarksistowskiej większości w Europarlamencie, który w każdej chwili może odwołać (wyrażając wotum nieufności) czy to szefową Ursulę von der Leyen, czy Komisję Europejską, których mandaty nie pochodzą z wyborów powszechnych, ale z powołania przez Parlament Europejski. Tak czy inaczej, tego typu rezolucje są skandalem, bo jeśli powoli, z czasem przybierałyby one postać prawną, to prowadziłoby to do szerzenia patologii, zaprzeczenia naturze człowieka i byłoby antyrozwojowe dla całej Europy. Nie wspomnę już, że tego typu prawo byłoby absolutnie pozatraktatowe. Ojcom założycielom Unii Europejskiej nie śniło się, że takie rezolucje będą się pojawiały. Krótko mówiąc: dramat, barbarzyństwo. Marna przyszłość czeka Unię Europejską, która wybierze taką drogę.

To, co proponuje, narzuca Unia Europejska, jest sprzeczne z chrześcijańskim systemem wartości, a także Konstytucją RP. Co jako państwo powinniśmy zrobić?

– Należy przyjąć bardzo jasne, zdecydowane stanowisko. Rząd, parlament, samorządowcy, wszyscy powinni dać odpór takim propozycjom – dopóki mogą to jeszcze zrobić. Za chwilę będą bowiem szantażowani, jak to było w przypadku krytyki lgbt, że nie dostaną pieniędzy na – dajmy na to – remont czy budowę kanalizacji, bo są przeciw związkom homoseksualnym. Tak jak podejmujemy inicjatywy, akcje w obronie życia nienarodzonych dzieci, tak samo trzeba podjąć akcję w całym kraju w obronie naturalnej rodziny, w obronie małżeństwa jako sakramentalnego związku kobiety i mężczyzny. Takie akcje powinny mieć miejsce zarówno w środowiskach społecznych, pozarządowych, a także w parlamencie oraz we wszystkich środowiskach zainteresowanych dobrą przyszłością i rozwojem naturalnej rodziny zgodnej z nauką Kościoła i chrześcijańskimi wartościami. Tu potrzebne są apele, monity, marsze, manifestacje, potrzebna jest także  naukowa dyskusja na ten temat. Dzisiaj uniwersytety niestety boją się podejmować te kwestie, uciekają od tego tematu. Tzw. poprawność rektorów, władz uczelni prowadzi do tego, że chrześcijańscy, katoliccy wykładowcy są wręcz upominani, kiedy wypowiadają się na ten temat. Musimy się wziąć wszyscy za ręce, bo jest nas więcej. Ludzi myślących po chrześcijańsku, kategoriami naturalnej rodziny, przeciwnych rozmaitym dziwactwom, wynaturzeniom, jest więcej. To musi być szeroko zakrojona akcja i bardzo jednoznaczna – nasza – odpowiedź.

Wspomniane przez Pana posła uniwersytety  kiedyś były polami zdrowych myśli, dzisiaj niestety często stają się oazą ideologizmu…        

– Słyszymy raz po raz, że rektorzy często nie mają kręgosłupa i ulegają środowiskom lewicowym. Również młodzież, która jest – rzec można – kupiona, zaciągana do promocji różnych lewackich ideologii nie ma trwałych podstaw i łatwo nią manipulować. Dla przykładu: jakie życiowe doświadczenie ma licząca kilkanaście lat Szwedka Greta Thunberg, która jest twarzą walki o klimat. Cóż to dziecko wie o rodzinie…? Dlatego trzeba odnaleźć w środowisku akademickim młodych liderów powiązanych z Kościołem, z wartościami katolickimi. Tacy ludzie są, tylko trzeba dać im oręż, a władze uczelniane, rektorzy czy senaty będą się musiały określić. Wówczas zobaczymy, czy są już w rękach lewactwa, czy są na etapie pozyskiwania, czy są to ludzie odważni czy tchórze, którzy, co innego mówią, a co innego robią. Wielu rektorów przyznaje się do wartości chrześcijańskich, katolickich, ale jak przychodzi co do czego, to unikają tematów i mówienia prawdy o lgbt czy o zboczeniach seksualnych, bo nie jest to w modzie. W tym względzie poruszenie środowisk katolickich i zachęta do większej aktywności też są bardzo istotne.

Skrajnych ideologicznie pomysłów w Unii Europejskiej jest więcej, ostatnio „błysnęła” europoseł Sylwia Spurek, wnosząc o zakaz wędkarstwa, hodowli zwierząt. Jak to jest przyjmowane w kuluarach Europarlamentu?

– Niestety jest aprobata dla tego typu myślenia i inicjatyw. W Brukseli każdy, kto jest bardziej kontrowersyjny, kto głosi dziwniejsze i bardziej absurdalne, rewolucyjne poglądy dotyczące życia społecznego, jest przyjmowany z otwartymi rękami, jest popularny, promowany. To za takimi europosłami chodzą dziennikarze, którzy mówią i piszą wręcz o bohaterstwie takiego czy innego polityka. Tacy „postępowi” politycy są uznawani za niezależnych, są wręcz pokazywani jako prekursorzy. To są jednostki, za którymi stoją całe sztaby ludzi – europosłów, którzy włączają się w tworzenie różnych rezolucji i głosują za tymi chorymi pomysłami. Podejrzewam, że gdyby ktoś z europosłów wystąpił dzisiaj z rezolucją dotyczącą 82. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę, to żadne medium nie zainteresowałoby się tą kwestią, żaden komunikat nie ukazałby się w mediach zachodniej Europy. Natomiast, jak się rzuci hasło o „wędce i o rybie”, to wszystkie kamery, wszystkie mikrofony, uwaga wszystkich lewicowych, lewackich, liberalnych mediów jest skierowana na autora i nagłaśnia się taki temat. Myślę, że ze swojej strony też musimy dokonać rewizji własnych poglądów i działać szybko, a takim reagowaniem jest uczestnictwo w wyborach i głosowanie na ludzi, którzy będą promować chrześcijańskie, narodowe wartości. W innym wypadku na arenie europejskiej będą reprezentować nas tacy ludzie, którzy promują albo nagość, związki homoseksualne, albo zakaz jedzenia mięsa czy picia mleka.              

Do czego mają doprowadzić te neomarksistowskie próby przewartościowania świata?

Nie ulega wątpliwości, że już jesteśmy świadkami przewartościowania świata, co ciekawe, dzieje się to przy dość biernej postawie środowisk konserwatywnych. Dlatego z aprobatą przyjmuję pomysł, aby w Europie zbudować jedno ugrupowanie konserwatywne, które opowie się – po prostu – za normalnością, za naukowym rozumieniem rodziny jako związku kobiety i mężczyzny, gdzie na świat przychodzi i wychowywane jest potomstwo. Tak czy inaczej, musimy zbudować odpór polityczny wobec prób rozmontowywania naszego świata wartości. Wielcy lewaccy biznesmeni, którzy dorobili się fortun, trzymając z władzą lewicową, nie pozwolą dzisiaj skrzywdzić stacji tzw. wolnych mediów, które sieją zamęt i dezinformację. Natomiast my powinniśmy wykorzystać atut normalności, bo ludzi dobrych, mądrych, niezdemoralizowanych ideologią jest więcej niż lewackich szaleńców. Jednak bywa często, że ludzie mądrzy, dobrzy, właściwie uformowani pozostają w domach, nie chodzą na wybory, nie chcą też kandydować, żeby być przeciwwagą dla lewackich kandydatów. Dlatego w kluczowych momentach musimy też wziąć winę na siebie, bo nie uczestnicząc w wyborach, dajemy szansę wyborów kandydatów z takimi poglądami jak Sylwia Spurek.

Czy i jak poważne jest zagrożenie, że ta „lewicowa moralność”, której ściek wydobywa się z Unii Europejskiej, może głębiej zakorzenić się w polskiej rzeczywistości?

– Ten proces już ma miejsce. To zakorzenienie dotyczy głównie młodzieży, która jest najłatwiejszym łupem dla lewicy. Nawet z polskich badań wynika, że lewackie hasła łatwiej zakorzeniają się wśród naszej młodzieży niż poglądy konserwatywne. Przyczyna jest prosta – mianowicie lewica proponuje łatwe, lekkie, przyjemne życie, które można streścić w haśle: jedz, pij i używaj, bylebyś czuł się szczęśliwy. Taki hedonizm jest promowany przez lewicowe środowiska i niestety ludzie młodzi to kupują, często nie zdając sobie sprawy, jakie mogą być, jakie są następstwa tych złych wyborów, czyli narkomania i inne nałogi, problemy z własną tożsamością, problemy z założeniem rodziny. To powoduje w tych ludziach różne dramaty. Wtedy lewicy już nie ma, a problem takiego człowieka pozostaje zmartwieniem rodziny. Stąd ogromna jest rola mediów, które powinny pokazywać, nagłaśniać skutki niewłaściwych, nieroztropnych wyborów młodych ludzi, skutki łatwego życia, które promuje lewica. Powiedzenie „róbta, co chceta”, które jest niestety w Polsce dobrze wypromowane, powoduje, że wielu młodych ludzi lekceważy sobie obowiązki, uczestniczy w różnego rodzaju stadnych imprezach. Nie jest żadną tajemnicą, co się dzieje na festiwalach Jerzego Owsiaka, wszyscy mamy w pamięci obrazy taplających się w błocie młodych ludzi, którzy w przyszłości mają być dobrymi małżonkami, ojcami, matkami. Ale też nie o krytykę tylko chodzi, ale powinniśmy ludziom młodym zaproponować dobrą, rzeczową dyskusję o skutkach lewicowości, bo jeśli nie, to młodzież – niedoświadczona – będzie w to brnąć. Potrzebny jest zatem wysiłek obu stron, bo tylko wysiłek, trud jest gwarancją sukcesu.

I tu kłaniają się – jakże wciąż aktualne – słowa św. Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali…”, wypowiedziane podczas spotkania na Jasnej Górze w 1983 roku…

– Nie ma innej drogi i te słowa – największego z rodu Polaków – powinny widnieć wszędzie i być przypominane jak najczęściej. To także zadanie dla nas, starszych, żeby przypominać młodym, kim był św. Jan Paweł II, jaką rolę odegrał w naszej polskiej historii, w historii Kościoła i świata i jak wielkim szacunkiem, miłością ogarniał młodzież, w której widział nadzieję i przyszłość świata. Dzisiaj my powinniśmy pokazywać młodym ludziom, że każdy musi dojrzeć do właściwych wyborów w życiu, że ważne są odpowiedzialność, praca i wyrzeczenia. Sukcesów nie dają łatwe życie, dyskoteki, narkotyki, tylko wysiłek, praca nad sobą, kształcenie się i podnoszenie na wyższy poziom. Człowiek musi się pilnować, musi być odpowiedzialny za siebie, za kogoś drugiego, za rodzinę, musi nad sobą pracować. Natomiast lewicowość głosi łatwe hasła, że liczy się tylko dzisiaj, że ważne jest to, co tu i teraz, a jutro jakoś to będzie. Po błędach człowiek młody często niestety zostaje sam i stąd różne dramaty związane z samobójstwami, nałogami itd. Wszyscy mamy tu dużo do zrobienia – rodzice, szkoła, media, to wszystko razem musi zadziałać, a wówczas władza państwowa będzie miała większą legitymację, by przeciwstawić się tym różnego rodzaju lewicowym manifestom, jak rezolucja przyjęta wczoraj w Parlamencie Europejskim. To był po prostu manifest lewicowości, manifest braku odpowiedzialności, manifest zmierzający do zniszczenia człowieka. Nie możemy pozwolić, aby to szaleństwo weszło w nasze życie.  

            Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl