Dodaje, że mimo limitów na zgromadzenia publiczne organizatorzy zachęcali do udziału w marszu. Wróblewski podkreśla, że ten marsz to przejaw żywej pamięci o polskich oficerach zamordowanych w Katyniu i innych miejscach. Dlatego jego organizatorzy chcą, żeby się odbywał.
– Zależy nam, żeby ten marsz szedł przez kolejne lata. Ta formuła, którą przyjęliśmy przed laty, broni się, jest żywa – akcentuje Wróblewski. – Słuchamy głosu tych ludzi, czytana jest korespondencja katyńska, ich wspomnienia, czytana lista ofiar, wspominamy zamordowanych kapłanów – zwraca uwagę. – Jesteśmy tymi cieniami, traktujemy to bardzo poważnie, to milczący hołd, to jest jego siłą – zaznacza Wróblewski.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

