logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Chodzi o to, żeby Polskę przycisnąć do muru

Środa, 22 września 2021 (13:27)

Aktualizacja: Środa, 22 września 2021 (14:26)

Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy zgodnie z postanowieniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Polska będzie płacić pół miliona euro kary dziennie za niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni „Turów”?

– Przede wszystkim nie zamkniemy ani Kopalni Węgla Brunatnego „Turów”, ani Elektrowni „Turów”, która jest najnowocześniejszym, spełniającym wszelkie wymogi w zakresie parametrów ekologicznych Unii Europejskiej, zakładem produkującym energię elektryczną. Wyłączenie kopalni i elektrowni „Turów” zachwiałoby bezpieczeństwem energetycznym Polski. Oznaczałoby pozbawienie milionów Polaków prądu i uderzyłoby w polską gospodarkę oraz zakłóciłoby stabilność systemu elektroenergetycznego nie tylko Polski. Postanowienie TSUE należy uznać za skandaliczne, ponieważ wyroku jeszcze nie mamy, a zostało jedynie wydane postanowienie zabezpieczające. To postanowienie nie liczy się zupełnie z literą prawa traktatowego UE. Chodzi o to, że absolutnie nie jest to domena, która powinna podlegać rozstrzygnięciu unijnego Trybunału. Kwestie związane z energetyką i wyborem dotyczącym korzystania z takiego a nie innego źródła należą do państwa członkowskiego. Jeżeli są jakieś wątpliwości, to decyzje powinny być podejmowane jednomyślne w ramach Rady Europejskiej.

Tymczasem nic takiego nie miało miejsca…

– Dokładnie. Sprawa została poddana rozstrzygnięciu przez TSUE, który – jak wspomniałem – do tej pory nie wydał wyroku, a jedynie postanowienie zabezpieczające. Co ciekawe, nastąpiło to w jednoosobowym składzie sędzi Rosario Silva de Lapuerty, która uznała, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tysięcy euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni „Turów”. Z merytorycznego punktu widzenia sprawa nie powinna podlegać rozstrzygnięciu unijnego Trybunału, a nawet gdyby merytoryczne rozstrzygnięcie miało zostać wydane, to powinno ono polegać na oddaleniu wniosku Czech z uwagi na to, że po pierwsze kwestia ta dotyczy bezpieczeństwa energetycznego państwa członkowskiego, a po drugie kwestia powinna być rozstrzygana przez inne organy, przede wszystkim przez Radę Europejską. W tym sensie wydaje się, że Polska powinna twardo stać na swoim stanowisku i odmówić wykonania postanowienia zabezpieczającego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, a tym samym płacenia 500 tysięcy euro kar dziennych.

Takich wątpliwości nie ma opozycja totalna. Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdza kategorycznie, że kopalnie należy wygaszać, a kary finansowe płacić.

– Niestety, opozycja w tym momencie działa wyraźnie wbrew polskiemu interesowi gospodarczemu, wbrew bezpieczeństwu energetycznemu państwa polskiego. Przede wszystkim działa wbrew interesom Polaków, którzy w przypadku zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopali i zamknięcia elektrowni „Turów” utraciliby miejsca pracy, a ponadto opozycja działa na szkodę odbiorców energii dostarczanej przez Elektrownię „Turów”. Zatem są to działania absolutnie niedopuszczalne, karygodne ze strony opozycji – niespotykane w innych państwach członkowskich UE. Czy to w Niemczech, we Francji, czy w jakimkolwiek innym państwie żadna opcja polityczna nie decydowałaby się występować wbrew własnemu interesowi, nawet jeśli ze strony organów unijnych byłyby takie działania podejmowane. Natomiast opozycja w Polsce działa na zasadzie „im gorzej tym lepiej” i generalnie wpisuje się to w plan obalenia rządu Prawa i Sprawiedliwości. Plan opozycji, który można streścić w słowach „ulica i zagranica”, jest realizowany bezskutecznie już od wielu lat.

Jakie zadanie do spełnienia ma postanowienie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu?

– Chodzi o to, żeby Polskę przycisnąć do muru. Z jednej strony ma to stworzyć wrażenie, że Polska narusza prawo unijne, wobec czego trzeba ją ukarać. Tego typu postanowienia tworzone są na użytek wewnętrznej opozycji, aby dać im do ręki argumenty pokazujące, że polski rząd nie liczy się z regulacjami traktatowymi UE. Oczywiście należy stwierdzić, że to postanowienie nie liczy się w jakikolwiek sposób z obowiązującym prawem traktatowym, wydawane jest na zasadzie prawa kaduka, jest absolutnym precedensem, ponieważ nigdy w historii UE taka kara nie została wymierzona. W skali UE mamy kilkadziesiąt niewykonanych wyroków i nikt nie słyszał o tym, żeby tego rodzaju drakońska kara – przeciwko komukolwiek – była wymierzona. Na te działania należy patrzeć i oceniać je tylko i wyłącznie w kategoriach politycznych i takiego też ostatecznie rozstrzygnięcia oczekiwać.

Unia Europejska i Komisja Europejska pracują usilnie na to, żeby Polska jeszcze bardziej okopała się na swoich pozycjach?

– Europejskie elity, które ściśle współpracują z totalną opozycją w Polsce, zmierzają do osłabienia polskiego rządu. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, prawicowy rząd premiera Mateusza Morawieckiego jest wyraźnie nie w smak głównie Niemcom, ale też rozmaitym innym lewicowym czy liberalnym rządom w Europie. Jest też nie w smak KE, gdzie dominują ugrupowania nieprzychylne obozowi Zjednoczonej Prawicy. Dlatego podejmowane są wszelkie działania, aby ten rząd osłabić, a najlepiej zmienić władze w Polsce. Jednak my stoimy na stanowisku, że to Polska ma rację w sporze z Unią. To rząd, nie Bruksela, ma mandat i sprawuje władzę w imieniu Polaków, którzy widzą poczynania unijnych elit i nie godzą się z instrumentalnym traktowaniem Polski, która jest pełnoprawnym członkiem UE, a nie wiernym wykonawcą woli Berlina czy Brukseli.

Czy decyzja TSUE nie podważa sensu naszego funkcjonowania w UE? Jaki sens ma tkwienie w strukturach niemających dziś nic wspólnego z Unią, którą tworzyli Robert Schuman, Konrad Adenauer, Alcide de Gasperi?

– Niedawno jako Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości bardzo jasno wyraziliśmy w naszej uchwale, że jesteśmy absolutnie prounijni, że polski rząd jest prounijny, że jesteśmy przeciwko wychodzeniu Polski z Unii Europejskiej. Jednocześnie oczekujemy pewnej refleksji ze strony władz unijnych, nawiązania do idei, które przyświecały ojcom założycielom przy tworzeniu wspólnoty unijnej. Jeżeli ktokolwiek chce nas wypisać z UE, to właśnie polska opozycja oraz działania europejskich elit. My twardo będziemy stać na stanowisku naszego członkostwa w UE. Jednocześnie będziemy podkreślali naszą podmiotowość, naszą suwerenność we Wspólnocie. Jako Polska chcemy i mamy do tego prawo, aby być równoprawnym członkiem Wspólnoty, a nie państwem, które można dowolnie przestawiać z kąta w kąt czy popychać w dowolnym kierunku. Na to zgody nie ma i nie będzie.

Jakiego wyroku Trybunału Konstytucyjnego należy się spodziewać w sprawie zapytania – wniosku złożonego przez premiera Morawieckiego – wyższości Konstytucji RP nad prawem unijnym?

– Zgodnie z dotychczasową linią orzeczniczą TK rozstrzygnięcie inne niż potwierdzenie wyższości Konstytucji RP nie wchodzi w grę. Liczymy zatem, że wniosek premiera Mateusza Morawieckiego z całą pewnością zostanie uwzględniony i Trybunał potwierdzi prymat Konstytucji RP nad prawem unijnym.

            Dziękuję za rozmowę.       

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl