logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Białoruś wypowiedziała nam wojnę

Czwartek, 14 października 2021 (07:21)

Aktualizacja: Czwartek, 14 października 2021 (09:56)

ROZMOWA z prof. Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem i p.o. ministrem obrony narodowej.

Presja migracyjna narasta. Coraz częstsze są prowokacje ze strony białoruskiej. Tymczasem reżim Łukaszenki polskim pogranicznikom zarzuca otwieranie ognia. Czemu ma służyć ta cała gra?

– Należało się spodziewać, że jeśli idzie o napad, bo jest to napad na Polskę reżimu białoruskiego, będą się pojawiały nowe elementy, które mają utrudnić naszą sytuację.

Wojna hybrydowa stała się zatem faktem?

– Nie lubię określenia „wojna hybrydowa”, bo tak naprawdę mamy do czynienia z wojną, jaką Polsce wypowiedział reżim Łukaszenki. To jest czynna agresja, która jest realizowana różnymi środkami, ale ma na celu naruszenie integralności terytorialnej Rzeczypospolitej. I w tym sensie rzeczywiście jest to agresja na nasze terytorium, której należałoby się przeciwstawić w odpowiedni, stanowczy sposób.

Jak podaje Straż Graniczna, coraz częściej dochodzi do prób nielegalnego przekraczania granicy, a także szturmowania naszej granicy przez grupy imigrantów.

– Takie próby są i będą coraz częstsze, ponieważ Polska prezentuje postawę bardzo defensywną. Staramy się trzymać nerwy na wodzy, żeby nie dać się sprowokować. Musimy sobie jednak odpowiedzieć, kiedy – wobec coraz częstszych przypadków prowokacji – Polska zdecyduje się odeprzeć tę agresję, i co jeszcze białoruski agresor będzie musiał zrobić, żeby po polskiej stronie zapadły decyzje podjęcia bardziej stanowczych działań, które skutecznie powstrzymają agresora.

Co powinniśmy zrobić?

– Oczywiście możemy się przeciwstawić tej agresji. Mówię o tym, choć zdaję sobie sprawę, że słowa kogoś, kto kiedyś pełnił funkcje w państwie, a dzisiaj jest tylko emerytem, mogą niewiele znaczyć, zwłaszcza że taka propozycja dla tych, którzy dzisiaj decydują, jest – powiedzmy sobie – nie do przyjęcia. Chodzi o to, że kierujący państwem obawiają się, że strona białoruska, strona atakująca, przedstawi nas jako agresora, a to może spowodować rysę na naszym wizerunku. Stąd opór i obawa. Tymczasem sytuacja jest poważna i musimy wyciągnąć konsekwencje z tego, co się dzieje. Wszyscy w Europie wiedzą, że jest agresja na Polskę, dlatego należy stwierdzić wyraźnie, że Białoruś wypowiedziała nam wojnę.

Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej   TUTAJ.

Mariusz Kamieniecki

Nasz Dziennik