Premier Morawiecki zapowiada walkę o równe dla wszystkich państw warunki w Unii Europejskiej. Co tak naprawdę chce przypomnieć Unii?
– Premier Morawiecki przytacza jedynie prawne aspekty funkcjonowania Unii Europejskiej i to bardzo boli Lewicę oraz liberałów europejskich. To przypominanie o korzeniach, o celach, o zadaniach Unii Europejskiej jest bardzo sensowne i skuteczne, bo – jak widać – przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen co innego mówi w Parlamencie Europejskim – kiedy ostro występuje przeciwko Polsce czy Węgrom, ale kiedy jest na Radzie Europejskiej, kiedy jest spotkanie premierów, to mówi, że nie będzie – na razie – wprowadzała mechanizmu warunkowości.
To pokazuje, że stanowcze stanowisko premiera Mateusza Morawieckiego przynosi efekty. Innej drogi nie ma, dlatego w ten właśnie sposób powinniśmy działać. Wstaliśmy z kolan, jesteśmy podmiotem, a nie przedmiotem gier w Unii Europejskiej, co wielu się nie podoba. Do tego dochodzą jeszcze ewidentne sukcesy gospodarcze Polski na arenie międzynarodowej, wysokie PKB i dobra sytuacja budżetu państwa polskiego. Również zapowiedź prezesa NBP, prof. Glapińskiego, że pieniądze unijne są, owszem, ważne, ale mamy też swoje, że możemy sobie poradzić bez tych unijnych środków, co więcej, nie boimy się wielkich szantaży. Nie zmienia to oczywiście faktu, że pieniądze w ramach Krajowego Planu Odbudowy się nam należą i powinniśmy je otrzymać.
Europosłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i PSL-u głosowali za rezolucją w sprawie zablokowania Polsce funduszy z Krajowego Planu Odbudowy…
– Właśnie ci europarlamentarzyści, którzy jawie występują przeciwko swojej Ojczyźnie, usiłują wmówić Polakom, że trwa wojna polskiego rządu z Brukselą, podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o ich narrację o rzekomym polexicie. Ci ludzie mówią w Brukseli o Polsce bardzo źle, ale to jest ich kompromitacja, dlatego myślę, że rozsądni wyborcy im taką antypolską postawę zapamiętają. Z badań sondażowych wynika, że 78 procent Polaków uważa, że Konstytucja RP jest ważniejsza niż prawo europejskie, co nie pozostawia złudzeń. Natomiast my robimy swoje i uważam, że idzie nam to całkiem nieźle.
Na kogo w tej potyczce z Brukselą możemy liczyć?
– O dziwo, możemy liczyć na państwa, których poparcia się nie spodziewaliśmy. Oczywiście możemy liczyć na Węgrów, na Słoweńców, ale w sukurs przychodzą nam również Émmanuel Macron, a także Hiszpania, która ma duże wątpliwości co do pakietu „Fit for 55”. Hiszpanie zdają sobie sprawę, że osiągnięcie wyznaczonych celów klimatycznych będzie drogo kosztowało i zaowocuje ogromnym bezrobociem wynikającym z braku konkurencyjności firm europejskich z Chinami, Indiami, z Ameryką czy nawet z Rosją. Zatem naszych sojuszników w Europie jest coraz więcej. Dajmy na to Francja, gdzie trwa batalia o prezydenturę i trzech kandydatów mówi takim samym językiem jak premier Morawiecki. Były negocjator Unii Europejskiej ds. brexitu i kandydat na prezydenta Francji, Michel Barnier, twierdzi, że jego kraj powinien odzyskać suwerenność prawną przed europejskimi sądami, że trzeba tarczy przeciwko ingerencji Unii Europejskiej w ustrój prawny Francji.
Tak czy inaczej sojuszników nam przybywa i warto czasem powiedzieć głośno, konkretnie, tak jak premier Morawiecki, żeby Europa usłyszała głos sprzeciwu, głos rozsądku. Stąd też pozytywne sygnały – nawet lider totalnej opozycji w Polsce, Donald Tusk, nagle sugeruje, że on załatwi, iż Polska otrzyma środki z Krajowego Planu Odbudowy. Co by jednak nie powiedzieć, opinia publiczna jest po naszej stronie. Europejska opinia publiczna dobrze wie, że te pieniądze się nam należą, a to, że jest wprowadzana w błąd w Parlamencie Europejskim przez europosłów polskiej opozycji, to jest już sprawa szeroko znana. Uważam, że nawet sto kolejnych rezolucji przeciwko Polsce nie powstrzyma przyznania nam tych pieniędzy, bo prawnie się one nam należą, dlatego wcześniej czy później i tak je otrzymamy.
Czy to, że Donald Tusk, który wspiera unijne organy w konfrontacji z polskim rządem, a teraz zdaje się wycofywać z wcześniejszej retoryki i mówi, że nie pozwoli, żeby Polska nie otrzymała środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy, może świadczyć o zmianie jego polityki?
– Absolutnie nie, to jest tylko taka ogłupiająca taktyka. Chodzi o to, że do Polaków coraz bardziej dociera, że Platforma czy szerzej – Koalicja Obywatelska w polskim parlamencie się wygłupiła. Nie poparli Krajowego Planu Odbudowy, bo jak pamiętamy, wstrzymali się od głosu, a następnie ich przedstawiciele pojechali do Brukseli, twierdząc, że będzie polexit, że Polska nie powinna otrzymać tych pieniędzy, że Trybunał Konstytucyjny nie powinien wydawać żadnych werdyktów. Tusk doskonale zdaje sobie sprawę, że większość Polaków myśli inaczej niż Platforma, że polskie społeczeństwo czeka na te pieniądze – samorządowcy, przedsiębiorcy, służba zdrowia, na którą ma iść blisko dwa miliardy euro z tych środków.
Ludzie widzą też szkodliwe działania Platformy i Lewicy i nie podzielają ich zdania. Skoro Polska poręczyła ten ogromny kredyt, to powinna też z niego móc korzystać. Natomiast Donald Tusk się nie zmienia. On sam, jak i cała ta jego formacja są tak bezprogramowi, tak beznadziejni w tym, co robią, że wykonują nieskoordynowane ruchy, dopuszczają się samych sprzeczności. Co innego mówią w Polsce, a co innego w Brukseli, często też zmieniają zdanie. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że Konstytucja RP jest najważniejsza. Dla Polaków suwerenność, niepodległość ma swoją wagę, bardzo ważne jest również bezpieczeństwo naszych granic. My robimy, co do nas należy, mamy program dla ludzi, dla rodzin wielodzietnych, dla samorządów, co dzisiaj pokazuje premier Morawiecki, mówiąc o ogromnych środkach, jakie trafią w ramach „Polskiego ładu” m.in. na Podkarpacie. Sukcesy zatem są wymierne, a opozycja się miota w beznadziei – tak jak kiedyś magnateria, która prosiła Rosję, Prusy czy Austrię, żeby zaprowadzić w Polsce porządek, który jest zagrożony. Do czego to doprowadziło, znamy wszyscy z historii, i dzisiaj opozycja działa w ten sam sposób – to ta sama narracja.
A może Tusk już wie, że tych środków dla Polski nie da się zablokować, i stąd ta zmiana narracji oraz próba wykreowania siebie na ojca sukcesu?
– Na tym polega jego taktyka, że teraz będzie się chciał przylepić i mówić, że widząc zagrożenie co do wypłaty środków dla Polski, musiał zadziałać, więc wsiadł w samolot do Brukseli i nieważne, co ustaliła Rada Europejska, co wynegocjował rząd premiera Morawieckiego, ale ważne, że on poleciał i załatwił. To jest nic innego jak dopisywanie sobie wagi, znaczenia, tyle że nie ma w tym nic z prawdy. Co by nie powiedzieć, projekt powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki nie wypalił, co więcej, okazał się totalną klapą. Szymon Hołownia mówi wprost, że nie odpuści, inni też nie przyszli na zwołaną przez Tuska manifestację w Warszawie. Widać, że Platformie Tusk też ma coraz silniejszą opozycję, bo choć wygrał wybory na szefa partii, to przegrał w kluczowych dla niego regionach na Pomorzu i na Dolnym Śląsku. Wskazani przez niego kandydaci na szefów regionów, jak Agnieszka Pomaska czy Roman Szełemej, przegrali. Zanosi się na to, że coraz więcej w Platformie będzie teraz ruchów odśrodkowych, które będą nakierowane na odsuwanie Tuska, który w Polsce jest politycznie skompromitowany za blisko dwie kadencje rządów, za wyprzedaż majątku narodowego, za podniesienie wieku emerytalnego Polkom i Polakom i szereg innych grzechów, więc nie jest on dobrą twarzą do budowania nowej polityki wizerunkowej Platformy. Myślę zatem, że dla Tuska zaczną się kłopoty we własnych szeregach.
Czy to oznacza, że era Tuska się kończy, a przed nim samym polityczna emerytura?
– Tak by to wyglądało. Prawdopodobnie przez sobotnio- niedzielne wybory w Platformie wyszedł na człowieka, któremu ludzie wewnątrz partii się stawiają, i ten opór wobec Tuska jest ogromny. Nie jest przecież tajemnicą, że swoje ambicje mają Rafał Trzaskowski, Grzegorz Schetyna, którzy są bardziej zdolni do kompromisu z Lewicą i liberałami niż Tusk. Stąd Donald Tusk, zapamiętany w Polsce jako jako niszczyciel polskiej gospodarki, nie zrobi już w Polsce kariery. Pamiętamy, co się działo za rządów Tuska. Do tego powrotu już nie ma i nie będzie. Myślę, że w Platformie są też uczciwi ludzie, którzy odmawiają poparcia dla Tuska i jego polityki dzielenia Polski. Zatem „król Europy” niech idzie na emeryturę, to by było najlepsze. Choć z politycznego punktu widzenia powinienem powiedzieć – niech zostanie, bo dzięki temu Platforma będzie łatwiejszym przeciwnikiem do pokonania w kolejnych wyborach.
Są głosy, że powinien odejść wraz ze swoją protektorką – kanclerz Angelą Merkel?
– To prawda, ale wygląda na to, że Angela Merkel jeszcze długo będzie miała dużo do powiedzenia w Unii Europejskiej. Trzeba też zauważyć, że w tej chwili – jeszcze jako kanclerz Niemiec, bo tam wciąż nowego rządu nie ma – Angela Merkel mówi nieco inaczej, tonuje nastroje, nawołuje do sojuszu, żeby nie rozbijać Unii Europejskiej, żeby budować kompromisy. I to też jest znacząca zmiana w podejściu tej niemieckiej polityk. Natomiast sytuacja w Europie jest naprawdę zła. To, co proponują Zieloni, Lewica, liberałowie, to nic innego jak niszczenie gospodarki europejskiej i realizacja „religii” pod nazwą „ekologizm”.
Tylko że to się nie uda, wszyscy widzimy, co się dzieje, jeśli chodzi o ceny energii, a jeszcze jeśli do tego doszłaby ciężka, mroźna zima, to dla wielu nie tylko mieszkańców Unii Europejskiej, ale także dla wielu przedsiębiorstw będzie to prawdziwy dramat. Już dzisiaj słyszymy o hutach czy innych zakładach zamykanych z powodu wysokich cen energii, chociażby we Francji. Do tego dochodzi jeszcze jedna ważna rzecz – złożyłem w tej sprawie interpelację w Parlamencie Europejskim i czekam na odpowiedź – mianowicie okazuje się, że prawdopodobnie Niemcy oraz Holendrzy sprzedali Putinowi zbiorniki na gaz. Czyli Putin w tej chwili ma ich całkowicie w ręku i bez przeszkód może powiedzieć, że zbiorniki z gazem nie są napełniane, bo nie ma gazu, albo też powiedzieć, że zbiorniki są niesprawne technicznie i nie może napełnić ich paliwem. Jeśli się to sprawdzi, to tylko potwierdzi, że czas rządów liberałów w Unii Europejskiej doprowadził do putinizacji Unii Europejskiej, co jest straszne i bardzo groźne zarazem.

