Stowarzyszenie „Tepis”, zrzeszające największą liczbę tłumaczy przysięgłych w Polsce, organizuje szkolenia, na których poucza się, że w tłumaczonych tekstach nie powinno się wskazywać na płeć. Tłumacz przysięgły to osoba zaufania publicznego, która pracuje na rzecz organów państwowych, np. sądów czy urzędów. Tłumaczone teksty są dokumentami prawnymi, które mają moc prawną.
Zdaniem ekspertów takie warsztaty są ewidentnym przejawem niebezpiecznej indoktrynacji ideologicznej wkraczającej do administracji publicznej.
Jakie zagrożenia wiążą się z tego typu praktykami? Co zrobić, żeby ideologia nie wkraczała do języka polskiego?
O wszystkim przeczytasz w dzisiejszym wydaniu „Naszego
Dziennika”. W wersji papierowej do nabycia w kiosku lub w wersji elektronicznej TUTAJ.

