logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Możemy stworzyć skuteczną zaporę

Czwartek, 28 października 2021 (17:21)

Aktualizacja: Czwartek, 28 października 2021 (17:26)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z KUL i Akademii Kultury Społecznej i Medialnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak ocenia Pan założenia projektu ustawy o obronie Ojczyzny?

– Są tutaj dwa aspekty oceny – pierwszy bardzo szczegółowy i tutaj powinni się wypowiedzieć eksperci od obronności. Nie jestem specjalistą, żeby rozstrzygać, czy mamy mieć mniej liczebną armię, ale armię – nazwijmy to – nowej generacji, czy mamy mieć większą armię – taką, jaką w tej chwili proponuje rząd. Natomiast sama sprawa, czyli rozeznanie, w jakim miejscu się znajdujemy, jakie są zagrożenia, gdzie tworzy się nowy układ sił, że Rosja będzie próbowała zmieniać cały układ w naszej przestrzeni geopolitycznej, to jest sprawa oczywista. Dlatego to, że rząd premiera Morawieckiego widzi i tworzy zręby finansowe tego całego projektu i wychodzi z tym, to należy ocenić bardzo dobrze. Wiemy dziś, jak funkcjonowali Amerykanie w Afganistanie, wiemy też, że w przypadku zagrożenia, ataku na Polskę będziemy musieli sami sobie radzić przez jakiś czas. Rosjanie koncentrują się na wielu kierunkach i nie jest powiedziane, że akuratnie na naszym muszą osiągać przewagę, ale nie można też tego wykluczyć.

Tak czy inaczej, musimy stabilizować nasze państwo, które jako bezpieczne będzie atrakcyjnym miejscem do inwestowania, które w wielu aspektach będzie samo o sobie decydować…

– Jako niepodległy, rozwijający się coraz lepiej gospodarczo kraj sami mamy prawo rozstrzygać o naszych sprawach i nie będzie tak, że do stołu negocjacyjnego zasiadają Niemcy i Rosjanie, którzy decydują za nas. Jeśli się bowiem destabilizuje jakieś terytorium, to później dogadują się ci, którzy mają wpływ na to, żeby sytuację uspokajać lub ponownie ją destabilizować. Widzimy chociażby, jaką dzisiaj mamy presję polityczną ze strony Berlina i Brukseli, żeby zdestabilizować sytuację i podporządkować nasz kraj. Z kolei presja militarna płynie ze Wschodu. I jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa i naszej obronności, to zważając na wspomniane zagrożenia, nasze siły zbrojne muszą być zdolne do błyskawicznego działania – nie tylko obronnego, ale i zaczepnego, także na zewnątrz, tak aby kierować projekcję siły jak najmocniej na zagrożone obszary i przez to być poważnym graczem, który będzie zasiadał przy stole we wszystkich sprawach, które dotyczą naszego regionu – nie tylko Polski, ale także Białorusi, Ukrainy, krajów bałtyckich. Ale czy tak się stanie, to zależy od siły – także militarnej – jaką będziemy dysponować.

Zaawansowanej technicznie armii nie da się stworzyć bez odpowiednich finansów. Co istotne, projekt ustawy o obronie Ojczyzny wskazuje na źródła finansowania…        

– Stworzenie systemu finansowania tego projektu z wpływów ze skarbowych papierów wartościowych, ze środków z obligacji, w oparciu o wpłaty z budżetu państwa oraz wpłaty z zysku NBP, co ma stworzyć Fundusz wsparcia sił zbrojnych przy Banku Gospodarstwa Krajowego, to bardzo mądre rozwiązanie. System finansowania trzeba zabezpieczać wielorako, a więc należy rozeznać sytuację geopolityczną, o czym już wspomniałem, a z drugiej strony – trzeba to robić adekwatnie do potencjału, który w naszym przypadku wcale nie jest mały. Trzeba zabezpieczyć finansowo taki projekt i to na długie lata. Jednocześnie trzeba też zadbać o morale. Dzisiaj niestety wojsko czy straż graniczna przy okazji sytuacji na polsko-białoruskiej granicy i wojny hybrydowej stały się przedmiotem ataków. Tymczasem chodzi o to, żeby stworzyć takie warunki, że służba w Wojsku Polskim będzie czymś niezwykle prestiżowym, poważanym przez społeczeństwo, a zarazem, żeby żołnierze byli przekonani o swojej sile, że są w stanie zwyciężać. Wtedy to morale jest wysokie.

Jednak nie tylko finanse, ale cały szereg innych rzeczy składa się na obraz wojska, jak np. koncepcja...

– Ważne jest, aby mieć odpowiednią koncepcję – z jaką wojną możemy mieć do czynienia, czytać sytuację i wtórnie do tej koncepcji dobierać różne rodzaje wojsk, również zakupu sprzętu dokonywać pod tym kątem. Co istotne, należy też zadbać, aby tam, gdzie to możliwe, dokonywać zakupów u rodzimych producentów, a więc uruchomić polski przemysł zbrojeniowy tak, aby maksymalnie dużo sprzętu kupować w Polsce. To z jednej strony pozwala doposażać armię, podnosić technologie i rozwijać zakłady zbrojeniowe, a wszystko razem wzięte wspiera polską gospodarkę. Oczywiście jest to skomplikowany system, ale na szczęście jest zrozumienie w wojsku, że jest to potrzebne. Wojskowi doskonale diagnozują sytuację na wschód od polskiej granicy, zagrożenia. I jest przekonanie, że należy zrobić absolutnie wszystko, by kraj odpowiednio przygotować. Oczywiście przed nami debata, czy ma to być armia mniejsza – według nowego wzoru, czy bardziej tradycyjna, ale równie nowoczesna. To są dyskusje szczegółowe w gronie specjalistów, do których trzeba dopuścić różnych ekspertów, tak żeby efekt – czyli to, co realnie zrobimy z naszymi siłami zbrojnymi – był jak najlepszy. Tylko takie działanie zagwarantuje naszemu państwu bezpieczeństwo.       

Założenia projektu ustawy o obronie Ojczyzny są wprawdzie ambitne, ale czy uda się ten program zrealizować, zważając na to, że potrzebny jest do tego czas? PiS wiecznie rządzić nie będzie. Czy nie ma więc zagrożenia, że następcy mogą ten program wykoleić?

– Oczywiście, że tego programu nie da się zrealizować w ciągu jednej kadencji, że tu potrzeba więcej czasu. Ważne jest także to, że nie jesteśmy jeszcze – na całe szczęście – w stanie kinetycznej wojny, a Rosjanie mają problemy z Ukrainą itd. Mamy więc czas. Natomiast chodzi o to, żeby pieniądze mądrze zainwestować w obronność, co uczyni nas atrakcyjnym partnerem dla naszych sąsiadów. Na przykład Ukraińcy muszą sobie wówczas zdefiniować, kto jest w stanie im pomóc w sytuacji zagrożenia – czy Niemcy, którzy nie mają armii, czy Polacy, którzy  rozbudowują swój potencjał militarny. Wreszcie, kiedy taka sytuacja nastanie i będą różne negocjacje czy targi, to my wówczas wchodzimy jako podmiot, który może być aktywny w tej przestrzeni, co więcej – zaczynamy być poważnym, liczącym się parterem. Oczywiście nie stanie się to automatycznie, ale kiedyś należy zacząć o to zabiegać. Jeśli tego nie zrobimy dzisiaj, to znów będziemy spóźnieni.

I tak jesteśmy spóźnieni?      

– Owszem. Do tej pory zgodnie z polską doktryną mieliśmy być elementem sklejonym z Paktem Północnoatlantyckim, i zgodnie z tą doktryną szybkie reagowanie NATO załatwi wszystko za nas. Jednak po tym, co stało się w Afganistanie, po tym, co się dzieje na Dalekim Wschodzie, gdzie Amerykanie się zaangażowali, a nie w Europie, to wszystko daje dużo do myślenia. Nic zatem dziwnego, że wicepremier Jarosław Kaczyński mówi dzisiaj, że szykujemy się na długą wojnę samodzielną, zanim nadejdzie wsparcie, a do tego musimy mieć odpowiedni potencjał. Nie jest też tak, jak uważa totalna opozycja, że jeśli się skleimy całkowicie z Niemcami – jeśli staniemy się nowym niemieckim landem – to oni nas obronią.

Bezbronni Niemcy mają nas obronić. Ciekawa koncepcja?     

– Dokładnie. Niemcy są totalnie bezbronni, co ciekawe w niektórych kwestiach wspierają nawet nielubiany PiS-owski rząd – zwłaszcza, kiedy bronimy naszych granic. Mają bowiem świadomość własnej słabości w tym względzie i obawiają się wzmożonej fali imigranckiej. Zatem nadzieja totalnej opozycji jest złudna. Jeśli zaś chodzi o Stany Zjednoczone, to one oczywiście są, ale jakby co, to będą reagować w ograniczonym zakresie, bo – jak wiemy – są całkowicie zaangażowane w wojnę z Chinami.

Symboliczny był również czas prezentacji projektu ustawy o obronie Ojczyzny – mianowicie 26 października 1991 roku, w Moskwie parafowano układ o wycofaniu wojsk radzieckich z Polski…

– Zgadza się, jest to pewien symbol, bo Rosja to jest nasz główny przeciwnik – militarnie rzecz ujmując. Nie jest jednak tak, że Polska ma tylko jednego przeciwnika, który chce nas pozbawić sprawczości, natomiast militarnie chcą rzeczywiście to robić Rosjanie. I w tym względzie ich wycofanie się z Polski było dla nas wielką geopolityczną szansą. Rosjanie wycofali się praktycznie za granicę I Rzeczypospolitej, więc to są rzeczy ważne. Z drugiej strony chcą dzisiaj wrócić – na to wskazują ich obecne działania. A jeśli tak, to my musimy być przygotowani na ten powrót i powstrzymać ten pochód. Dlatego potrzebne nam są siły zbrojne na odpowiednio wysokim poziomie tak, aby odstraszać potencjalnego agresora. Również sama prezentacja projektu ustawy o obronie Ojczyzny przez wicepremiera Kaczyńskiego i ministra Błaszczaka, to wszystko jest ważne, bo to komunikuje światu – Rosjanom również – że nie ulegniemy, że muszą kalkulować nasz opór i czy warto grać przeciw Polsce. Myślę, że to są sprawy, z którymi nieustanie będziemy mieć do czynienia, nie jest zatem tak, że presja szybko się skończy, że szybko – z dnia na dzień – uda się zrealizować nakreślony plan budowania potencjału obronnego Polski, bo jest to zadanie na lata. Polsce jest potrzebna rozsądna polityka obronna – nowoczesna polityka. Przypomnę, że w wieku XVI czy XVII mieliśmy nieliczne wojska, ale na owe czasy bardzo nowoczesne, które były w stanie pokonywać po wielokroć silniejsze amie. Przykładem bitwa pod Kircholmem czy bitwa pod Kłuszynem, gdzie niezwykle sprawna manewrowo husaria pokonywała przeciwnika. Oczywiście było to drogie wojsko, ale bardzo skuteczne. I dzisiaj też trzeba nam myśleć w takich kategoriach – przeskakiwać technologicznie i odpowiadać Rosjanom na bardzo wysokim poziomie w tym zakresie.

W tym względzie chyba niezwykle ważna jest zapowiedź powstania nowego rodzaju wojsk – wojsk obrony cyberprzestrzeni?

– Przygotowanie się do cyberataków, bądź też projektowanie cyberataków, w momencie, kiedy idzie zagrożenie, jest bardzo istotne. Wojny oczywiście nie wygrywa się tylko w cyberprzestrzeni, ale cyberprzestrzeń musi być spięta z tym, co zwiemy uzbrojeniem konwencjonalnym – czołgi, samoloty, to wszystko musi współgrać z całym aparatem decyzyjnym. Możemy do tego zaangażować nasz potencjał w tym zakresie i być w tym wyścigu jak najwyżej. Nie jest zatem tylko tak, że nie mamy nic do powiedzenia, że musimy się tylko bronić, ale możemy – mamy odpowiednie siły, aby reagować. Stąd ważne, aby posiadać odpowiedni potencjał w tym zakresie i podejmować mądre decyzje. Musimy zatem mieć odpowiedni, bardzo nowoczesny ośrodek decyzyjny, a nasze działania muszą być przemyślane i doinwestowane. To z kolei gwarantuje wysoko wykwalifikowane kadry itd. Jest zatem cały szereg obszarów, w których możemy być lepsi niż Rosjanie. Nie mnie rozstrzygać jak to zrobić, ale można to na pewno wykonać z powodzeniem. Będzie to trudne bez odpowiedniego dofinansowania armii. Oczywiście nie stać nas na przeznaczenie tak dużych środków jak Rosja, ale na naszą skalę jesteśmy w stanie stworzyć taką zaporę, przez którą Rosjanom nie będzie się opłacało występować przeciwko Polsce.

              Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl