Coraz częściej na witrynach sklepów widzimy karteczki „poszukuję pracownika”. Czy brak pracowników to jedna z największych obecnie bolączek handlu?
– Przeciążenie pracą pracowników handlu to ogromny problem. Tych pracowników ubyło, a ci, którzy pozostali, pracują od rana do późnych godzin wieczornych. Dodatkowo przy tej zmniejszonej obsadzie pracownicy muszą pracować w wydłużonych podczas pandemii godzinach pracy i również w niedziele. Stąd też nasz postulat zwiększenia liczby pracowników w sklepach. A to, że w oknach sklepów pojawiają się ogłoszenia o poszukiwaniu pracowników, potwierdza tylko, że mamy do czynienia z realnym problemem. Drugą sprawą jest kwestia wynagrodzeń. Gdyby tylko pracodawcy tak wynagradzali, jak się tym chwalą w mediach – ale tak nie jest. Wynagrodzenia oscylują wokół płacy minimalnej. Do tego mierzymy się z wyższą inflacją. Na Zachodzie, np. we Francji, pracodawcy sami oferują pracownikom zwiększenie pensji uwzględniające podwyższoną inflację. U nas tego nie ma.
Czy w tych sprawach „Solidarność” będzie interweniować podczas zapowiedzianego na 4 listopada protestu pracowników handlu?
– Chcemy złożyć petycję w sprawie zwiększenia liczby pracowników w sklepach, podwyżki wynagrodzeń, a także uszanowania wolnych niedziel. Nasze postulaty kierujemy do Polskiej Organizacji Handlu i Usług, która zrzesza największe sieci handlowe w kraju. Apelujemy do pracowników wszystkich sieci handlowych o udział w proteście, który organizujemy 4 listopada w Warszawie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

