logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Być dumnym z Polski

Niedziela, 31 października 2021 (19:41)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sąd uchylił decyzję wojewody mazowieckiego i nie zgodził się na cykliczne zgromadzenie – Marsz Niepodległości. Skoro każdy ma zgodnie z Konstytucją prawo do wyrażania swoich poglądów to, dlaczego odmawia się tego polskim patriotom?

– Żadna rozsądna, szanująca się instytucja w suwerennym państwie nie odważyłaby się uchylić decyzji dotyczącej organizacji Marszu Niepodległości. Przecież to dotyczy naszego wspólnego, narodowego święta. W tym marszu idą całe rodziny, idą ludzie, którzy wyznają pewne – bardzo określone wartości propaństwowe. 11 Listopada to jest dzień, który traktujemy jako jedno z najważniejszych wydarzeń w naszych nowożytnych dziejach – odzyskanie naszej, polskiej państwowości po okresie rozbiorów. Jest to zatem uroczystość ze wszech miar patriotyczna, natomiast sąd ustawił się tutaj jako ten, który próbuje zdusić tendencje wolnościowe, suwerennościowo-niepodległościowe.

Dotychczas sądy – jak mogłoby się wydawać – broniły wolności zgromadzeń – była przecież zgoda na tzw. marsze równości, marsze tzw. strajku kobiet, a tu jest zakaz?

– To, tylko potwierdza, że inni, którzy starają się dezorganizować życie publiczne, a wręcz je demoralizować, mają przyzwolenie, wszelkie prawa i nie ma wobec nich żadnych zastrzeżeń, natomiast ci, którzy chcą wyrażać swój patriotyzm, swoje przywiązanie do Ojczyzny są ograniczani, a wręcz zniewalani i stosuje się wobec nich prawne zakazy ograniczające chęć świętowania.

Przeciwnicy Marszu Niepodległości jako argument podają, że podczas tego zgromadzenia dochodzi do rozmaitych burd…

– To są kłamstwa i nadużycia. Osobiście wielokrotnie uczestniczyłem w Marszach Niepodległości w Warszawie i naprawdę jeśli zdarzały się jakieś incydenty, to były to elementy prowokacyjne, a nie wychodzące spośród uczestników tego patriotycznego zgromadzenia. To, co dzisiaj widzimy, to, co się dzieje wokół Marszu Niepodległości, wpisuje się w całą historię propagandową, jaką niektórzy próbują sobie przypisywać – choćby wykorzystanie kombatantki, bezczelne wykorzystanie kombatantki, która stała się narzędziem – rzekomym głosem protestującym – w imię wartości patriotycznych i symboli Armii Krajowej. Tymczasem wśród uczestników Marszu Niepodległości jest bardzo wielu żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy zapisali swoim życiem i czynami piękną kartę w walce o polskość. Myślę, że dzisiaj środowiska kombatanckie, AK-owskie czy z kręgu Żołnierzy Wyklętych powinni stać na czele i wśród organizatorów Marszu Niepodległości. To jest także ich dzisiejsza powinność, zwłaszcza kiedy prezydent Miasta Stołecznego Warszawy w sposób bezczelny zasłania się za jedną z krzykliwych kombatantek.    

Panie Profesorze, czym jest Marsz Niepodległości?

– Marsz Niepodległości jest wyrazem wewnętrznych wartości służenia Polsce i ducha wolności, co w każdym pokoleniu cechowało polskie społeczeństwo. Jest wyrazem afirmacji suwerenności i tego, by Polska była prawdziwie niepodległym krajem, a nie podporządkowanym rozmaitym celom partyjnym czy obcym celom i interesom.

Czy zatem ograniczanie prawa do wyrażania uczuć patriotycznych i przywiązania do Ojczyzny to jawna walka z polskością?

– Dla mnie to jest ewidentna walka z polskością i z tym, co najlepsze w Polsce – z patriotyzmem. Taka postawa, to jest przypisywanie sobie – z racji chwilowego sprawowania urzędu – funkcji nadrzędnych, a jednocześnie przykład, że polskie sądownictwo się całkowicie alienuje z bycia instytucją narodową.

Marsz Niepodległości – jak słyszymy – mimo zakazów i tak się odbędzie. Czy sąd i Rafał Trzaskowski ograniczając prawa Polaków do manifestowania, świadomie zmierzają do konfrontacji?

– Nie jest tajemnicą, że opozycja i aktualnie zajmujący funkcję prezydenta stolicy jej przedstawiciel próbują zrobić z Marszu Niepodległości element wojny politycznej. Dlatego nie mam wątpliwości, że chodzi tu o konfrontację. Stąd myślę, że dzisiaj obowiązkiem wszystkich instytucji państwa polskiego jest przejąć inicjatywę nad tą narodową manifestacją i stać na czele Marszu Niepodległości. Jest to apel do prezydenta Andrzeja Dudy, do premiera Mateusza Morawieckiego, do ministrów konstytucyjnych, także do parlamentarzystów, do wszystkich, którzy mają poczucie, że Polska to jest coś wielkiego i ważnego, i że trzeba świadczyć o tym w każdej sytuacji. Chcę zwrócić uwagę, że imponderabilia są zawsze, w każdym czasie obowiązujące.

Jak przekazać młodemu pokoleniu – naszym dzieciom, wnukom miłość do Ojczyzny skoro zabrania się manifestowania polskości, a pozwala się na obsceniczne tzw. marsze równości, marsze strajku kobiet itd.?

– Uważam, że zdrowa rodzina – bo tam jest zalążek polskości – nam to zagwarantuje. Natomiast ta zdrowa polska rodzina musi mieć oparcie, musi być wspierana przez tak samo zdrowe podwórko, zdrową szkołę, zdrowy Kościół, tak samo zdrowe koszary wojskowe i wszystkie instytucje państwa polskiego, które powinny być w miarę zdrowe – to znaczy wyznawać te same wartości. Tylko wtedy jest szansa na to, że ukształtuje się nowe plemię Polaków – jak pragnął beatyfikowany w tym roku ks. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia. Ten błogosławiony duchowy przywódca Narodu Polskiego mówił o Polakach jako o Orłach, a że orły szybują wysoko i są dumne, to jest także dla nas zobowiązanie, aby zaświadczyć o przywiązaniu do Polski – zawsze.

Jeżeli dzisiaj przed niesprawiedliwym sądem ulegniemy, to dajemy świadectwo młodym Polakom, że Polska to jest to, o co nie warto walczyć. To jest także wezwanie do świadectwa, że cokolwiek by się nie działo, to jako Polacy musimy o swoje najwyższe wartości, o swoje imponderabilia walczyć za wszelką cenę. Stąd ten Marsz Niepodległości w tym roku powinien być nie stutysięczny, ale trzy razy większy. Wówczas będzie to jasna, czytelna odpowiedź dla przeciwników polskości, a jednocześnie lekcja dla młodego pokolenia, że Polska zasługuje na miano wielkiego, dumnego państwa. Oczywiście nie może to być tylko spontaniczny odzew wobec przeciwników polskości i patriotyzmu, ale powinna to być reakcja każdego wrażliwego polskiego serca – dumnego, że jest Polakiem.

 Dziękuję za rozmowę.            

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl