logo
logo

Zdjęcie: Andrzej Kulesza/ Nasz Dziennik

Bądźmy ostrożni

Wtorek, 2 listopada 2021 (21:16)

Z bryg. Marcinem Betleją, rzecznikiem prasowym Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, rozmawia Jacek Sądej

Rozpoczyna się sezon grzewczy i można przypuszczać, że wzrasta ryzyko nieszczęśliwych zdarzeń w naszych domach i mieszkaniach.

– Dokładnie tak. Zawsze w sezonie grzewczym odnotowujemy zwiększoną liczbę wyjazdów – głównie do pożarów w domach i mieszkaniach, ale także do zaczadzeń (zatrucia tlenkiem węgla).

Czy w tym przypadku ma znaczenie rodzaj zamieszkałego budynku?

– Nie ma znaczenia. Nie ma również znaczenia, czy jest to nowy dom, czy taki, który od dekad służy rodzinom. Wszędzie zdarzają się takie wypadki. Paradoksalnie w nowych domach albo po remoncie i po wymianie okien, kiedy wydaje się, że zatrzymujemy ciepło w domu, to powodujemy również, że nasze domy i mieszkania zaczynają być zbyt szczelne. Nie dochodzi do wymiany powietrza i może gromadzić się tlenek węgla. Musimy o tym pamiętać.

Z jakimi sytuacjami najczęściej mają do czynienia strażacy w tym okresie?

– Najwięcej interwencji można ująć w dwóch aspektach. Więcej jeździmy do pożarów w domach i mieszkaniach oraz jest więcej interwencji dotyczących występowania tlenku węgla.

W jaki sposób można się przed tym zabezpieczać?

– Na pewno należy sprawdzić urządzenia grzewcze, których używamy na co dzień do ogrzewania pomieszczeń w domu. Na pewno należy wezwać kominiarza, aby sprawdzić, czy przewody kominowe są drożne. To zabezpiecza zarówno przed ewentualnym gromadzeniem się tlenku węgla, jak i przed zapaleniem się sadzy w kominach. Niestety często pożar sadzy w kominie przeistacza się w pożar domu i może mieć tragiczne skutki. Poza tym należy sprawdzić przewody wentylacyjne i być pewnym, że w mieszkaniu czy w domu mamy dostateczną ilość świeżego powietrza.

Warto pomyśleć o zainstalowaniu czujników wykrywających czad czy dym?

– Jak najbardziej polecamy i zalecamy kupienie czujnika tlenku węgla. Jest to jedyny możliwy sposób na wykrycie tego toksycznego gazu, który jest bezbarwny, bezwonny, bez smaku i nie jesteśmy w stanie wykryć go za pomocą naszych zmysłów. Dlatego czujnik tlenku węgla może uratować nam życie. Również czujka dymu, która wykryje początkową fazę pożaru. Czasami do pożarów dochodzi w nocy, kiedy śpimy i nie jesteśmy w stanie zauważyć tej wąskiej stróżki dymu, a czujka wykryje dym i zaalarmuje, co może uratować życie.    

Czy można powiedzieć, że dbałość o takie zabezpieczenia w ostatnich latach jest większa?

– Mamy bardzo podobną liczbę wyjazdów do tego rodzaju zdarzeń. Natomiast wiemy, że są instalowane czujki tlenku węgla. Pojawiają się zgłoszenia dotyczące działającej czujki, co nas cieszy, bo niewątpliwie niejednokrotnie mogła ona uratować czyjeś zdrowie, a nawet życie. Wiemy, że ma to odzwierciedlenie w społecznej świadomości. Lata tego, o czym mówimy i co nagłaśniamy, zaczynają skutkować i to jest ten rezultat.

Co robić w przypadku wykrycia czadu, dymu czy pożaru – jakie zachowanie będzie najwłaściwsze?

– Przede wszystkim musimy być ostrożni. Najwięcej pożarów w domach i mieszkaniach wynika z nieumyślnego zaprószenia ognia. To sami sobie stwarzamy takie zagrożenie. Często do pożarów dochodzi właśnie przez nieszczelne przewody kominowe, a ogień przenosi się na konstrukcje domów. Pożary powstają również przez niesprawne bądź nieodpowiednio używane i ustawiane urządzenia grzewcze w domach. Na pewno należy składować materiały łatwopalne z daleka od źródeł ognia.

W przypadku alarmu czujki dymu otrzymujemy również ostrzeżenie, że dzieje się coś niebezpiecznego. Przy wystąpieniu tlenku węgla należy pamiętać o wietrzeniu i stałym dopływie świeżego powietrza. Warto jeszcze pamiętać o tym, aby nie zakrywać kratek przy przewodach wentylacyjnych. Nie wolno zakrywać ich w łazienkach, szczególnie tam gdzie jest gazowy podgrzewacz wody. Tam musi być dostęp do świeżego powietrza. Czujka tlenku węgla i zwracanie uwagi na to, co się dzieje dookoła, ma znaczenie.

Dziękuję za rozmowę.

Jacek Sądej

NaszDziennik.pl