Presja migracyjna narasta, działania reżimu białoruskiego przeciwko Polsce przyspieszają. Czy mamy już do czynienia z wojną?
– Sytuacja jest bardzo poważna i niebezpieczna. Bieżące, bardzo dynamiczne wydarzenia na polsko-białoruskiej granicy, gdzie pojawiły się już nie grupki, ale wręcz hordy nielegalnych muzułmańskich migrantów pędzonych czy podprowadzanych przez białoruskie służby, wskazują wyraźnie, że mamy do czynienia z kolejnym elementem wojny hybrydowej. Powiem więcej: to jest atak na Polskę z wykorzystaniem licznych grup migrantów próbujących siłą sforsować zasieki. Niestety, ta sytuacja jest spełnieniem marzeń naszych celebrytów – Donalda Tuska i jego formacji, a także liderów Lewicy, którzy robili wszystko, żeby ten czarny scenariusz się spełnił. Efekt jest taki, że mamy dzisiaj eskalację problemu.
Litwinom udało się zastopować ten szturm na ich kraj. Dlaczego nie udaje się tego zrobić Polsce?
– Sprawa jest prosta: na Litwie czy Łotwie cała klasa polityczna zdołała się zintegrować wobec zewnętrznego zagrożenia i mówić jednym głosem. Przypomnę, że na Litwie stanem wyjątkowym objęto terytorium całego kraju, a służby graniczne, wojsko mają wsparcie nie tylko obywateli, ale wszystkich polityków. Natomiast w Polsce sytuacja jest zgoła odwrotna – mamy ewidentnie piątą kolumnę Łukaszenki zarówno wśród polityków totalnej opozycji zasiadających w Sejmie, jak i w części mediów oraz celebrytów. Te wszystkie histeryczne działania, które były podejmowane przez Tuska i jego popleczników, sprawiły, że dzisiaj zbieramy tego żniwo. Łukaszenka, widząc ich zachowania, przygotował scenariusz, który teraz realizuje. Na Litwie tego nie było, tam politycy czy media nie wpisały się w narrację Łukaszenki, ale w Polsce niestety już tak. Tam jest zgoda narodowa, a u nas jest polityka negacji wszystkiego, co robi rząd – nawet jeśli to zagraża bezpieczeństwu państwa.
Jak skomentuje Pan dzisiejszą konferencję prasową i wypowiedź Donalda Tuska wobec narastającej presji migracyjnej?
– Donald Tusk i wszyscy liderzy totalnej opozycji stracili moralne prawo wypowiadania się w tej sprawie. Mówienie, że to ostatni moment, żeby rząd, władza wzięły się do roboty, to jest czysta hipokryzja. W ustach Tuska brzmi to jak kpina. Mamy kolejną cyniczną wypowiedź szefa Platformy, która od początku zamiast wspomagać rząd działała na szkodę Polski i Polaków. Przypomnę tylko głosowania w Sejmie w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego i jego przedłużenia czy budowy zapory na polsko-białoruskiej granicy, gdzie politycy Koalicji Obywatelskiej, blokując te projekty, zachowali się jak piąta kolumna. W związku z tym stracili moralne prawo do wypowiadania się w kwestiach bezpieczeństwa państwa. Jak bowiem zrozumieć to, że z jednej strony Tusk i jego politycy zachęcają, żeby „w sposób humanitarny” pomóc „biednym” migrantom, żeby „zachowywać się po ludzku” i wpuszczać ich do Polski, a z drugiej apeluje dzisiaj do polskiego rządu, aby strzegł granicy, i twierdzi, że Polska jest nieprzygotowana do odparcia presji migracyjnej. Hipokryzja i cynizm w najczystszej postaci. Nie wiem, ale albo Tusk uważa wszystkich Polaków słuchających wypowiedzi jego i jego kompanów politycznych za idiotów, albo kłamiąc w żywe oczy, prowadzi grę przeciwko bezpieczeństwu Polski. Kim trzeba być, żeby sądzić, iż Polacy mają amnezję i nie pamiętają, jak głosowała opozycja Tuska i Lewica w Sejmie i czym to argumentowano. Cała Europa wie, co się działo i dzieje na polsko-białoruskiej granicy, także zespół analityczny Frontexu, wojska NATO stacjonują na terytorium Polski, instytucje państwa polskiego informują sojuszników NATO i Unii Europejskiej, co się dzieje, a Tusk wychodzi na konferencję prasową, udaje Greka i mówi: musimy działać. To pokazuje brak klasy tego polityka.
Strach pomyśleć, jak sytuacja wyglądałaby dzisiaj pod rządami koalicji PO-PSL?
– Proszę sobie przypomnieć, co robiono za rządów premierów Tuska czy Kopacz – likwidowano oddziały straży granicznej, zmniejszono liczebność Wojska Polskiego, likwidowano nawet posterunki Policji. I teraz, kiedy obecny rząd odbudowuje te zniszczone struktury odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa i obywateli, to Donald Tusk wychodzi przed kamery i mówi, że polski rząd nas nie przygotował na sytuację, z którą się dzisiaj mierzymy. Himalaje hipokryzji i festiwal kłamstwa. Lepiej byłoby, gdyby Tusk zamilkł, bo im więcej wypowiada się o Polsce, Polakach i trosce o bezpieczeństwo państwa, tym bardziej zaczynam się bać. Jego troska o Polskę i bezpieczeństwo Polaków jest powszechnie znana. Ten człowiek nie zrobił nic dobrego dla Polski jako premier rządu i nic dobrego jako szef Rady Europejskiej. Gdyby rządy Tuska i Platformy dalej trwały w Polsce, to nasz kraj byłby dzisiaj jednym wielkim deptakiem dla nielegalnych muzułmańskich migrantów. Co więcej, nasza Ojczyzna byłaby zdeptana ekonomicznie i gospodarczo.
Jakie zatem miejsce w umysłach polityków Koalicji Obywatelskiej zajmuje Polska i Polacy?
– Dla nich nie liczy się Polska. Dla nich liczy się tylko władza. Tusk w cyniczny sposób pokazuje, że Polska go nie interesuje. Jego interesują tylko wyniki sondaży, bo im wyższe tym, bardziej wzmacniają jego chore polityczne ego. Wrócił do Polski, sądząc, że jego mit zdziała cuda, że wystarczy słowo, aby Polacy za nim poszli. Jednak Polacy pamiętają, co ten człowiek zrobił Polsce, i poza najbardziej zatwardziałymi jego sympatykami – wrogo usposobionymi do władzy Prawa i Sprawiedliwości – nie znajdzie on większego poparcia, bo ma zbyt duży negatywny elektorat. Postawa Tuska to z całą pewnością nie jest patriotyzm i każdy obserwator sceny politycznej – po trzech miesiącach, jakie upłynęły od jego lipcowego powrotu i „nowego” otwarcia, wie, że przybył on nie, aby łączyć, poprawiać, ale żeby dzielić Polaków. Po tym wszystkim, co pokazał Tusk, jak i jego partyjni podwładni, którzy robili sobie szopkę na granicy z Białorusią, dziś nikt chyba nie ma wątpliwości, co jest grane: że nie chodzi tu o Polskę, ale o powrót do władzy za wszelką cenę.
Za wolność Polski życie oddało kilka pokoleń Polaków, byli też i tacy, którzy jak konfederaci targowiccy układali się z wrogami przeciw Polsce, ale chyba tak nierozsądnej – żeby nie powiedzieć: głupiej – opozycji jak obecnie, to dawno nie mieliśmy?
– Proszę spojrzeć na kalendarz: mamy listopad i za kilka dni rocznicę odzyskania niepodległości, a Łukaszenka i Putin znają dobrze historię Polski i doskonale wiedzą, co robią w sposób zmasowany – na niespotykaną dotąd skalę, w sposób zorganizowany – szturmując polską granicę. Dzisiaj polskie służby udaremniły próbę przedarcia się migrantów na terytorium Polski, ale może mieliśmy tylko rozgrzewkę przed tym, co może nastąpić 11 listopada – w święto narodowe. Czy to przypadek, że największą manifestację w Polsce – 11 listopada – się torpeduje? Czy nie widzimy, że w Polsce mamy piątą kolumnę, która od wewnątrz niszczy nasz kraj? I zamiast 11 listopada świętować rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości będziemy się martwić i patrzeć w stronę naszej wschodniej granicy, będziemy się martwić o naszych żołnierzy i strażników granicznych. Proszę zwrócić uwagę, że opozycja, część mediów, także Rzecznik Praw Obywatelskich martwią się o los nielegalnych migrantów, niepokoi ich to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, ale nie interesuje ich los Polski i Polaków, także strażników granicznych i naszych żołnierzy, którzy dzień i noc strzegą granicy i są poddawani prowokacjom. Co więcej, nasi żołnierze strzegą bezpieczeństwa Polski, aby politycy, a także liberalne media mogły pracować i knuć przeciw Polsce. Może warto i pod tym kątem spojrzeć na to, co się dzieje. Jestem przekonany, że dzisiaj mieliśmy rozgrzewkę przed tym, co może nas czekać 11 listopada.
Jak wobec tej sytuacji, z jaką mamy do czynienia na polsko-białoruskiej granicy, powinna zachować się Unia Europejska i NATO?
– Unia Europejska o wszystkim doskonale wie, NATO również. Słyszymy, że trwają prace nad piątym pakietem unijnych sankcji m.in. dla firm białoruskich, ale Łukaszenka nic sobie z tego nie robi, terroryzując Polskę i Unię. Dlatego apel do Unii Europejskiej, a także do NATO o solidarność z nami, ale nie tylko słowną, deklaratywną. Tu nie wystarczą noty dyplomatyczne, rezolucje, ale może potrzebna jest blokada linii lotniczych sprowadzających na Białoruś imigrantów… Ponadto gdzie wobec kryzysu białoruskiego jest stanowcza reakcja ONZ…? Tego nie ma. Polska staje się ofiarą ataku hybrydowego kreowanego przez Białoruś i Rosję, a unijni biurokraci myślą, zastanawiają się, posługując się okrągłymi słowami, popierają nas, potępiając Białoruś, ale na tym się kończy. Wobec tego jedno jest pewne: że jako Polska nie możemy ustąpić ani o krok. Ci, którzy w Polsce przeszkadzali i przeszkadzają, niech zamilkną, bo wpisują się w to, czego oczekuje Łukaszenka, a struktury międzynarodowe niech się zabiorą do roboty, bo sytuacja jest bardzo niebezpieczna.
W dość stanowczy sposób wypowiedział się premier Viktor Orbán, który zaproponował otwarcie dla migrantów korytarzy przez Węgry na zachód Unii…
– To nic nie da. Tych ludzi dzisiaj nie chcą już przyjmować Niemcy czy Francja, więc wpuszczenie ich na terytorium czy to Węgier, czy to Polski oznaczałoby, że zostaną oni u nas. Niemcy zablokują granicę i kłopot dla nas będzie tylko narastał, bo Łukaszenka – wspierany przez Putina – nie poprzestanie na małej destabilizacji, ale będzie potęgował presję. Stąd jedyną rozsądną reakcją jest zdecydowana obrona naszej granicy i zatrzymanie tej narastającej fali. Za kilka tygodni, po Nowym Roku, powinna się rozpocząć budowa trwałej zapory na polsko-białoruskiej granicy, co w efekcie powinno zatrzymać tę falę nielegalnej imigracji. To jest jedyne wyjście. Do tych, którzy chcieliby ruszyć do Europy przez Białoruś i Polskę, będzie to jasny komunikat, że ten kierunek jest już zamknięty. Ponadto mur ułatwi też pracę polskim pogranicznikom. Konieczna jest też zmiana postawy opozycji w Polsce, bo to, co robi dzisiaj Tusk i pozostali zwolennicy przyjmowania migrantów, to są działania na szkodę Polski. Jak nie chcą pomagać, to przynajmniej niech nie przeszkadzają, bo jak na razie wpisują się w plan Łukaszenki. Donald Tusk i reszta lewackiego środowiska politycznego stracili moralne prawo do dyskusji o Polsce. Im zależy, żeby za wszelką cenę dorwać się do władzy. Jeśli dłużej będziemy ich słuchać, to pozwolimy im rozebrać Polskę od wewnątrz.
Dziękuję za rozmowę.

