logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Utopijne próby walki z Bożym Narodzeniem

Piątek, 3 grudnia 2021 (17:27)

Aktualizacja: Piątek, 3 grudnia 2021 (18:29)

Z dr. Tomaszem Rzymkowskim, wiceministrem edukacji i nauki, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Unijna komisarz ds. równości Helena Dalli w europejskim przewodniku „komunikacji inkluzywnej” proponuje m.in., żeby nie używać określenia „Boże Narodzenie”, bo to może kogoś urażać. Wprawdzie po fali krytyki zapowiedziała poprawki w tym dokumencie, ale niesmak pozostał. Skąd biorą się takie antychrześcijańskie gesty?

– Komisarz Helena Dalli generalnie daje powód do krytyki tym wszystkim, którzy twierdzą, że Unia Europejska przekracza kolejne – wydawałoby się nieprzekraczalne – granice. I tak mamy próby zastąpienia Bożego Narodzenia Gwiazdką, Dzieciątko Jezus w żłóbeczku jakimś gwiazdorem, a św. Mikołaja Dziadkiem Mrozem. To, co proponuje unijna komisarz, to jest kolejne szaleństwo, które oczywiście nie spotka się z aprobatą myślących społeczeństw, większości mieszkańców Europy. To jest kolejny kamyczek do ogródka tych wszystkich, którzy twierdzą, że Unia Europejska jest następcą Związku Sowieckiego, bo to, co obserwujemy, to są typowo sowieckie zagrywki. Widać, że forsujący tego typu pomysły to ludzie, którzy mają wielką awersję do chrześcijaństwa, do cywilizacji łacińskiej – europejskiej – i próbują chrześcijańskie wartości zastąpić, jak w tym wypadku,  rozmaitymi protezami. Chcę też powiedzieć, że to jest z jednej strony dyskryminacja chrześcijan, a z drugiej – brak konsekwencji. Otóż spróbujmy sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby unijna komisarz Helena Dalli to samo powiedziała o żydowskim święcie Chanuka – Święcie Świateł. Z pewnością zostałaby oskarżona o antysemityzm. Podobnie fala krytyki wylałaby się na nią, gdyby spróbowała skrytykować ramadan, czy też zakazać używania określenia „ramadan”, bo może to kogoś urażać. We wspomnianych przypadkach krytyki nie ma, co tylko pokazuje, że mamy do czynienia z przejawem skretynienia – czy łagodniej mówiąc: szaleństwa – organów unijnych i zasiadających tam urzędników.

Czy nie jest to element szerszej akcji mającej na celu usuwanie chrześcijaństwa ze sfery publicznej?

– Nie ma wątpliwości co do tego, że w Europie trwa wojna z Kościołem katolickim, z chrześcijaństwem. I ten przykład tylko potwierdza, że mamy próby forsowania wśród ludzi tzw. świadomości czy rzeczywistości laickiej, pozbawionej Boga. Tylko że to jest utopia. Tak zwane elity unijne – w imię walki z Kościołem, w imię walki z chrześcijaństwem i wartościami chrześcijańskimi – posuwają się do coraz bardziej szalonych, absurdalnych pomysłów, jak próba zmiany świąt Narodzenia Pańskiego w nie wiadomo co. I na to zgody być nie może.

W jakim kierunku zmierza Unia Europejska, forsując tak absurdalne pomysły?

– To jest prosta droga do zakończenia projektu pod nazwą Unia Europejska. Unia została zbudowana na fundamentach chrześcijańskich i jeśli teraz wartości te wyciągniemy z tego mechanizmu niczym sworzeń, to cała ta konstrukcja rozsypie się jak domek z kart. Zatem to, co współcześni szaleńcy związani z neomarksizmem mówią i czynią, to jest podważanie Unii Europejskiej jako Wspólnoty opartej na wartościach. Ze strony nomenklatury brukselsko-strasburskiej ciągle słyszymy o jakichś wartościach europejskich, ale nikt nie nazywa rzeczy po imieniu, nie potrafi zdefiniować, czym są owe wartości europejskie. Próby usunięcia chrześcijaństwa ze sfery publicznej, a w zamiarze pewnie też z ludzkich serc i umysłów, to nic innego jak próba zastąpienia protezą zdrowej nogi czy ręki. To się nie uda.

Forsowanie tzw. wartości europejskich przypomina trochę bajkę o yeti czy historię potwora z jeziora Loch Ness – wszyscy mówią, ale nikt nie widział.   

– Dokładnie. To jest utopia. Z tym że wszelkie utopie mają to do siebie, że się nie realizują, a jeśli już, to zazwyczaj kończy się to gigantyczną katastrofą. Nie dziwi więc ogromna krytyka tego europejskiego przewodnika „komunikacji inkluzywnej” także ze strony Watykanu. Chyba najtrafniej określił to sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej ks. kard. Pietro Parolin, stwierdzając, że te wytyczne są „wymazywaniem chrześcijańskiej Europy”.

Jak się przeciwstawić tej lewackiej fali próbującej wypaczyć znany nam świat wartości i norm?

– Moim zdaniem lekarstwem na tę chorobę, która atakuje coraz mocniej nasz świat, powinna być mobilizacja nas,  chrześcijan, i jeszcze większa sakralizacja życia społecznego i publicznego. Osobiście przed świętami Bożego Narodzenia zawsze kupuję i wysyłam do bliskich i znajomych kartki z prawdziwymi, tradycyjnymi motywami bożonarodzeniowymi, a nie bałwankami czy innymi nic nieznaczącymi symbolami. Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o święta Zmartwychwstania Pańskiego, gdzie zamiast triumfującego Chrystusa próbuje się przedstawiać jakieś kurczaczki, pisklątka itd. Wszelkie próby ingerencji w nasz świat wartości chrześcijańskich i zastąpienia go świecką, laicką symboliką muszą się spotkać z naszą ostrą reakcją, wręcz z demonstracyjną postawą negacji i obrony naszych przekonań. Powinniśmy pokazać, że my, Polacy, jesteśmy chrześcijanami, żyjemy według Dekalogu, według Ewangelii. W czasie wojny z Kościołem my, chrześcijanie,  musimy jeszcze bardziej podkreślać nasze przywiązanie do wiary, tradycji, jeszcze bardziej podkreślać przywiązanie do wartości i w demokratycznym akcie wybierać ludzi, którzy szanują nasz światopogląd, nasz styl życia, nasz system wartości, a nie wspierać ludzi przekupnych, ludzi pozbawionych jakiejkolwiek aksjologii, jakiegokolwiek kośćca moralnego. Wszystko po to, żeby takie osoby, jak pochodząca z Malty komisarz ds. równości Helena Dalli, nigdy więcej nie reprezentowały Unii Europejskiej, żeby znalazły się tam, gdzie ich właściwe miejsce, czyli na marginesie życia publicznego.

Skoro wspomniał Pan o kartkach świątecznych, to przypomina mi się – z naszego polskiego podwórka – ubiegłoroczny świąteczny spot polityków Lewicy, gdzie są choinki, bombki, także błyskawice tzw. strajku kobiet, ale symboliki, klimatu świąt Bożego Narodzenia na próżno tam szukać. Czy to taka nowa, świecka tradycja także u nas?

– Lewica pokazuje swoją prawdziwą twarz, ale co do kwestii religijnych nie jest konsekwentna. Mianowicie politycy tej formacji ostatnio szeroko i ciepło rozpisywali się na temat żydowskiego święta Chanuka, co mogłoby świadczyć, że są bardzo religijni, a więc powinni też uszanować chrześcijan i równie ciepło mówić o Bożym Narodzeniu, wrzucać na swoje profile zdjęcia z bożonarodzeniową szopką. Spodziewam się też, że 6 stycznia – święto Objawienia Pańskiego, święto Trzech Króli także uszanują, a w święta Zmartwychwstania Pańskiego razem z nami zaśpiewają radosne alleluja. Tak być powinno, a jest jak jest… Jeśli zaś chodzi o Platformę, to ta formacja też jest za, a nawet przeciw. Otóż prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w ubiegłym roku razem z przedstawicielami Gminy Wyznaniowej Żydowskiej zdaje się zapalał świece na dziewięcioramiennym świeczniku, rozpoczynając oficjalnie warszawskie uroczystości Chanuki. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, ale uważam, że przedstawiciele władz państwowych czy samorządowych powinni w taki sam sposób, niedyskryminujący nikogo, podchodzić do najważniejszych religii, wyznań, Kościołów. Dlatego spodziewam się, że Rafał Trzaskowski zgodnie ze wspomnianą przeze mnie zasadą będzie uczestniczył w Pasterce w archikatedrze warszawskiej sprawowanej przez metropolitę warszawskiego ks. kard. Kazimierza Nycza. Liczę też, że przed warszawskim ratuszem stanie tradycyjna bożonarodzeniowa szopka symbolizująca przyjście na świat Zbawiciela – Jezusa Chrystusa.

Kartki świąteczne przygotowane w ubiegłym roku przez warszawski ratusz zostały zupełnie pozbawione symboli religijnych. Rzecznik stołecznego ratusza mówiła wówczas, że kreacja wizualna ma łączyć, a nie dzielić mieszkańców. Kogo może dzielić symbolika świąt Bożego Narodzenia?

– Dobro zawsze powinno łączyć. Rzeczywiście w zeszłym roku, jeśli chodzi o warszawski ratusz, zabrakło jakichkolwiek odniesień do Bożego Narodzenia. Trudno zrozumieć, jeszcze trudniej skomentować coś, co jest de facto głupie. Cytowana przez pana redaktora argumentacja pani rzecznik do złudzenia przypomina postawę komisarz ds. równości Heleny Dalli, to taka nowomowa europejska. Mówienie o świętach Bożego Narodzenia bez Boga jest zwyczajnie nierozsądne i niemądre. To nie jest święto bałwanka, to nie jest święto śniegu czy mieniącej się światełkami choinki, to nie jest tylko dzień obdarowywania się prezentami, ale to jest pamiątka Bożego Narodzenia – faktu, jaki miał miejsce w historii świata, w Betlejem i wpłynął na bieg dziejów. Chrystus się narodził, aby nas zbawić przez swoje życie, nauczanie oraz mękę i śmierć krzyżową. Zapominanie o tym – czy wręcz próba odwrócenia uwagi, czy wykolejenia prawdy – jest zakłamywaniem historii. Dla nas, chrześcijan, są to bardzo ważne święta i jeśli ktoś tego nie szanuje, czy wręcz depcze, to powinien się spotkać z bardzo ostrą reakcją opinii katolickiej w Polsce.

         Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl