logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Kryzys i nadzieja

Piątek, 31 grudnia 2021 (18:28)

Charakter kończącego się 2021 roku dobrze oddają dwa pojęcia: „kryzys” i „nadzieja”. Były momenty, które udowodniły, że jako społeczeństwo i Naród możemy pokonać nawet największe trudności – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

W swoim cotygodniowym podcaście w mediach społecznościowych szef rządu podsumował mijający 2021 rok.

– Kiedy układałem sobie to podsumowanie w głowie, od samego początku miałem pomysł, aby zorganizować je wokół dwóch pojęć, które – w moim przekonaniu – dobrze oddają charakter kończącego się roku. Te pojęcia to „kryzys” i „nadzieja” – powiedział Morawiecki. Ocenił jednocześnie, że „wśród tych rozmaitych kryzysów były takie momenty, które udowodniły, że możemy – jako społeczeństwo i jako Naród – pokonać nawet największe trudności”.

Jak zaznaczył Morawiecki, słowo „kryzys” było w mijającym roku odmieniane przez wszystkie przypadki. – Najpierw o kryzysie, a raczej o kryzysach, bo poza tym związanym z pandemią rok 2021 stanął również pod znakiem kryzysu energetycznego, inflacyjnego i wreszcie kryzysu na granicy z Białorusią – przypomniał.

– Każdy z tych kryzysów był próbą dla państwa polskiego. Myślę, że w każdym domu padło choć raz pytanie o bezpieczeństwo, co dalej ze mną i z moją rodziną. I właśnie świadomość, że tu i teraz rozstrzyga się bezpieczeństwo polskich rodzin, było głównym motorem działania państwa polskiego, także mojego działania – zapewnił premier.

Morawiecki wskazał, że sytuacja na granicy z Białorusią „nie miała precedensu w naszej współczesnej historii”. – Apogeum miało miejsce w październiku i listopadzie. W ciągu dwóch miesięcy migranci celowo sprowadzeni przez białoruskie służby specjalne próbowali przejść na polską stronę grubo ponad 26 tys. razy. Można powiedzieć, że był to prawdziwy szturm i na pewno poważny kryzys polityczny – mówił.

Szef rządu podkreślił, że „nie daliśmy się rozegrać wschodniej dyktaturze”, a „państwo polskie podjęło właściwe decyzje”. – To były trudne decyzje, ale gdybym miał je podejmować jeszcze raz, postąpiłbym tak samo – zapewnił Morawiecki. Dodał, że „zawsze trzeba bezwzględnie bronić polskiej racji stanu”.

– Kolejne kryzysy, czyli energetyczny i inflacyjny, […] częściowo stanowią długofalowe konsekwencje pandemii koronawirusa – zaznaczył premier.

W jego ocenie po zastoju spowodowanym pandemią „nastąpiło wychylenie wahadła w drugą stronę”. – Nagle pojawiła się potrzeba nadgonienia zapóźnień i skala zamówień szybko przekroczyła możliwości logistyczne i produkcyjne. Jednym słowem – kryzysy tego typu to zawsze przepis na skokową inflację, o czym mogą przekonać się mieszkańcy wszystkich krajów świata, nie tylko Polski – mówił szef rządu. Wskazał, że „inflacja, to jest dzisiaj problem globalny”.

– A druga przyczyna kryzysu energetycznego ma z kolei charakter decyzyjny. Chodzi o decyzje konkretnych polityków, na przykład Władimira Putina i jego polityki szantażu gazowego albo brukselskich urzędników i ich nieracjonalnej zgody na system handlu emisjami CO2, który stanowi klasyczny przykład greenwashingu – zbijania majątku pod pretekstem walki ze zmianami klimatycznymi – zaakcentował szef rządu. Jak zaznaczył, wnioskiem z tej lekcji jest „niezależność energetyczna”.

Z kolei za „dramatyczny wzrost cen gazu” – w ocenie premiera – odpowiedzialna jest „oczywiście Rosja i Gazprom”. – Ale za taki wzrost cen gazu odpowiedzialni są także ci, którzy dopuścili do budowy Nord Stream 2, czyli do skonstruowania instrumentu szantażu cenowego przez Putina, a więc CDU i Europejska Partia Ludowa – zauważył premier Morawiecki. – I zapytajmy, kto jest szefem EPL? To, niestety, Donald Tusk, o tym też musimy pamiętać – zaznaczył.

JG, PAP

NaszDziennik.pl