„Ci, którzy 160 lat temu poszli się bić nie zadawali sobie pytań, ale poszli walczyć o wolność Rzeczypospolitej” – powiedział minister Jan Józef Kasprzyk podczas uroczystości zorganizowanej w Węgrowskim Ośrodku Kultury. Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przypomniał także o wpływie zrywu z lat 1863-1864 na walkę o suwerenność w kolejnych dziesięcioleciach, między innymi inspirację dla Józefa Piłsudskiego i Legionów. – Nie bez powodu I Kompania Kadrowa wyruszała z Olendrów w pięćdziesiątą rocznicę stracenia członków Rządu Narodowego, w tym Romualda Traugutta – przypomniał. Odnosząc się do dyskusji o sensie zrywu sprzed niemal 160 lat, zacytował słowa Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który w setną rocznicę wybuchu powstania powiedział: „Najbardziej smutnymi narodami są te, którym postawiono za ideał li tylko dążenia i cele materialne. Najbardziej zubożonymi i niewolniczo przytrzymanymi za skrzydła ducha są takie narody, które postawiły sobie zbyt wąski ideał. Jest to przeciwne naturze człowieka, która jest bardzo wszechstronna”.
W czasie uroczystości wręczono medale „Pro Patria” oraz Krzyże Orderu Odrodzenia Polski III, IV i V klasy. Po południu w podziemiach klasztoru poreformackiego w Węgrowie odbyło się otwarcie ekspozycji muzealnej poświęconej Powstaniu Styczniowemu oraz bitwie pod Węgrowem.
Powstanie Styczniowe rozpoczęło się 22 stycznia 1863 r. Manifestem Tymczasowego Rządu Narodowego. Objęło tereny zaboru rosyjskiego i miało charakter wojny partyzanckiej. Jak oceniają historycy, podczas powstania doszło do ponad tysiąca starć, a siły polskie liczyły w sumie ok. 200 tys. osób. Działania powstańców w pierwszych tygodniach walk były szczególnie aktywne na Podlasiu. W pierwszych godzinach udało się opanować Węgrów. Wokół miasta zgromadziło się około 3,5 tys. powstańców dowodzonych przez Władysława Jabłonowskiego ps. Genueńczyk i Jana Matlińskiego ps. Sokół.
Na wieść o klęsce miejscowych skromnych sił rosyjskich z Siedlec ruszyła odsiecz licząca około 1000 żołnierzy uzbrojonych w armaty. 3 lutego obrońcy Węgrowa, w obawie przed rozbiciem zostali zmuszeni do ataku na rosyjskie armaty. „Buntownicy poszli do ataku z nieoczekiwaną zuchwałością i podeszli do dział na 30 kroków, tak że równocześnie armaty strzelały kartaczami, a oficerowie artylerii z rewolwerów” – pisał wielki książę Konstanty Mikołajewicz. Atak zmusił Rosjan do cofnięcia się spod miasta i pozwolił na opuszczenie go przez siły powstańcze.
Więcej warto zobaczyć TUTAJ.

