Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” prowadzi zbiórkę pieniędzy na pomoc Afgańczykom. Ich sytuacja jest dramatyczna?
– W Afganistanie pomagamy od 11 lat. Spotkałam kiedyś na lotnisku polskich żołnierzy, którzy wyjeżdżali do Afganistanu i opowiadali o tym, jak bardzo było im żal dzieci biegających boso po śniegu za patrolami. Wysyłaliśmy pomoc humanitarną za pośrednictwem polskich żołnierzy przez szereg lat. Wysyłaliśmy nową odzież, do naszej akcji dołączały kobiety z całej Polski, które zrobiły 100 tys. czapeczek na drutach. Pomagaliśmy przez wiele lat i przez cały czas.
Jednak to wsparcie zostało zablokowane.
– Kiedy do rządów doszli talibowie w sierpniu ubiegłego roku, ta pomoc nie mogła być dalej kontynuowana. Cały czas byliśmy w kontakcie z naszym znajomym Afgańczykiem, Dawidem Mirem, który jest wolontariuszem fundacji. Wyjeżdżał z naszego ramienia i koordynował dystrybucję pomocy humanitarnej. Przedstawił nam, jak dramatyczna jest sytuacja w Afganistanie. On tam ma rodzinę. W Polsce mieszka od 20 lat i bardzo się w tę pomoc zaangażował. Tam było źle od wielu lat, natomiast nigdy nie było aż tak źle jak teraz. Rozmawiałam z nim przez telefon i poprosiłam o zdjęcia. Okazuje się, że zrobienie zdjęcia jest dużym problemem, bo momentalnie pojawia się tłum ludzi i wszyscy chcą pomocy. Opowiadał, że ostatnio tłum zepchnął go do rowu. Mówił, że obawia się nawet wyciągnąć chusteczkę z kieszeni, ponieważ ludzie myślą, że sięga po pieniądze i momentalnie pojawiają się, prosząc o taką pomoc. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna.
Radykalne pogorszenie nastąpiło po przejęciu władzy przez talibów?
– Oni przejęli władzę. Natomiast kasa rządowa w kraju była pusta. Oni nawet od pół roku nie wypłacają pensji urzędnikom. Pracę utraciły też inne osoby. W tym momencie nikt nie ma pieniędzy. Ludzie wyprzedają cały swój majątek. Sztućce, zastawy, dywany, żeby coś zjeść i mieć na opał. Zimy w Afganistanie są też bardzo trudne, i o tym się nie mówi. Tam właśnie teraz leży śnieg. Temperatury są ujemne, a ludzie zamarzają na ulicy.
Według szacunków ONZ w połowie roku pomocy humanitarnej będzie potrzebować 97 proc. mieszkańców Afganistanu.
– W tej chwili pomocy potrzebuje tam prawie każdy człowiek. Ludzie naprawdę są na skraju nędzy. W najgorszej sytuacji są wdowy, które nie mogą pracować. Talibowie oprócz tego, że nie płacą pieniędzy, to jeszcze zakazali pracy kobietom poza domem.
W pierwszej kolejności chcą Państwo pomóc wdowom i dzieciom?
– Tak, to im pomagamy. Wiadomo, że z tej pomocy utrzymują się całe rodziny. Nasza pomoc to pakiety żywnościowe, które w przeliczeniu na polskie złotówki kosztują 147 zł. Są to najbardziej podstawowe produkty, takie jak mąka, olej, cukier, żeby przeżyć ten najtrudniejszy miesiąc zimowy. Za chwilę będzie już wiosna. W marcu zaczynają się cieplejsze temperatury i jest już inaczej. Teraz jednak naprawdę jest trudno.
Jak długo trwa aktualna akcja pomocy?
– Zaczęliśmy zbierać środki na pomoc dla Afganistanu w połowie stycznia. Uzbieraliśmy ponad 50 tys. zł. Nasz wolontariusz dystrybuuje tę pomoc, ale wiadomo, że tych pieniędzy potrzeba znacznie więcej. Zachód wstrzymuje pomoc dla Afganistanu. Wszyscy naciskają łącznie ze wszystkimi organizacjami humanitarnymi na rządy, aby pomogły Afganistanowi. To właśnie teraz ci ludzie potrzebują pieniędzy i pomocy. Trzeba działać już. Myślę, że jesteśmy jedyną taką polską organizacją. Nie słyszałam, żeby ktoś był na miejscu i pomagał, bo to jest też bardzo niebezpieczne. Samo wydawanie pomocy wiąże się z dużym zagrożeniem. Tam rozgrywają się dramatyczne sceny. Bo jest to tłum głodnych, wyczerpanych ludzi w rozpaczy. Ta pomoc dla nich jest jak być albo nie być. Poza tym zagrożeniem są sami talibowie, bo nie wiemy, jak oni zareagują na tę pomoc, którą świadczymy. Podobno nie mają nic przeciwko temu, ale mogą też tę pomoc zarekwirować i zająć się jej dystrybucją samodzielnie. Chodzą pogłoski, że sami talibowie głodują.
Państwa pomoc jest cenna, ale przy tak olbrzymich potrzebach to nie wystarczy.
– Ten kraj utrzymywał się głównie z pomocy, ale z pomocy rozwojowej (projekty, które mają działanie długofalowe). Natomiast kiedy ludzie nie mają co jeść, to pomoc rozwojowa owszem jest potrzebna, ale przede wszystkim potrzebna jest pomoc humanitarna, która powinna trwać kilka miesięcy, po to, aby ludzi nie uzależniać od tej pomocy. Pomoc humanitarna jest jak lek. Natomiast pomoc rozwojowa działa jak odpowiednia dieta, która służy zdrowiu.
W jaki sposób można wspierać Państwa działania?
– Akcję można wspierać, dokonując wpłaty przez stronę internetową: https://redemptorismissio.org/dotacja/pomoc-dla-afganistanu/ lub na numer konta Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”: 09 1090 2255 0000 0005 8000 0192, z dopiskiem: pomoc dla Afganistanu.

