Putin nie tylko wypowiedział wojnę Ukrainie, ale dokonując inwazji, dopuścił się najbardziej rażącego i groźnego aktu agresji po II wojnie światowej…
– W mojej ocenie, Putin dokonując najazdu na Ukrain, wbił nóż w serce nie tylko ukraińskiemu państwu, ale także Rosji. W tym momencie jest zagrożeniem dla własnego państwa. Zrobił coś, czego nie zrobił w otwarty sposób żaden rosyjski przywódca – mianowicie poróżnił dwa narody posiadające ze sobą silne związki kulturowe, religijne, bo przypomnę, że Ruś Kijowska to przecież serce prawosławia. To, co zrobił dzisiaj Putin, to akt barbarzyństwa, i nie tylko Ukraińcy, ale również Rosjanie – prawdziwi rosyjscy patrioci – tego mu nie zapomną. Wydaje się, że relacje między zwykłymi ludźmi z Rosji i Ukrainy już nigdy nie będą takie same. Mieliśmy wcześniej kocioł bałkański, a tu – wszystko wskazuje – że będziemy mieli kocioł ukraiński.
Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że tej napaści być może uda się uniknąć. Dlaczego się nie udało?
– Myślę, że wszyscy byliśmy naiwni i zbyt delikatni w swoich osądach – wierząc choć w odrobinę rozsądku, racjonalności Putina, które każą mu się zatrzymać na granicach samozwańczych republik donieckiej i ługańskiej. Tymczasem Putin atakując ze wszystkich stron Ukrainę, od wschodu i zachodu, od północy i południa, z powietrza i lądu, pokazał, że jest gotowy na wszystko, że jest zdolny do wszystkiego. Wobec tego, czego dokonał, nie da się przejść obojętnie, to nie jest pomyłka, to nie są tzw. zielone ludziki, to nie jest, jak określał to sam Putin – spontaniczny akt, ale tu mamy do czynienia z planowym, przygotowanym aktem agresji, który prezydent Rosji ma zamiar zrealizować – o czym wspomniał podczas konferencji. Putinowi chodzi o odtworzenie imperium sowieckiego i tym krokiem zaczyna ten plan realizować. Rzucił rękawicę w twarz cywilizowanemu światu i czeka, kto będzie miał odwagę ją podnieść. Machina ruszyła i teraz ciężko będzie ją zatrzymać. Sankcje – bardzo surowe – dobrze, że jest dzisiaj o nich mowa, ale trzeba było je zastosować zanim doszło do agresji, żeby zniechęcić go do radykalnych działań, odwieść od ataku.
Jaka może być skala agresji rosyjskiej?
– Tego nie wie nikt poza autorem tego zbrodniczego projektu. Jednakże wyprowadzić czołgi, zaatakować jest najprościej, ale zawrócić armię do garnizonów, koszar, do miejsc rozlokowania jest dużo, dużo trudniej. O stratach, zniszczeniach będzie się pamiętało latami. Zdjęcia, jakie do nas docierają, pokazują, że straty w obiektach militarnych oraz cywilnych są i będą coraz bardziej poważne. Patrząc na skalę agresji i tego, co robią wojska rosyjskie, sądzę – z przykrością – że nie jest to ostatnie słowo Putina. Myślę, że jest on przygotowany i zdecydowany do daleko bardziej posuniętych działań. Największy problem obok Ukrainy mają dziś Litwa, Łotwa i Estonia. I tę flankę trzeba dziś wzmacniać, tym bardziej że tam również Putin może wykorzystać, zwłaszcza na Łotwie i w Estonii, wątek narodowy, który przetestował już na Krymie i w Donbasie.
Przypominają się słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w 2008 roku w Tbilisi właściwie przewidział scenariusz, jaki dzisiaj realizuje Putin…
– Niestety, społeczność międzynarodowa nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków. Dzisiaj wypadałoby nas, Polaków, przeprosić za to, że lekceważono nasz głos, kiedy prezydent Kaczyński 2 września 2009 roku na Westerplatte w obliczu Władimira Putina i kanclerz Angeli Merkel mówił o odradzającym się imperializmie, któremu trzeba się przeciwstawić. I dzisiaj, jeżeli świat odpuści Putinowi, to następnej okazji, żeby zatrzymać jego neimperialne zapędy, może nie być. Albo teraz, albo nigdy.
Skoro – jak Pan twierdzi – apetyt Putina jest nieograniczony, to jak go zastopować. Co Zachód może zrobić?
– Konieczne są skoordynowane działania Zachodu, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i postawienie blokady, aby Rosję zadusić finansowo. Rezerwy finansowe Rosji obliczane są na ok. 750 miliardów dolarów, ale jeśli nie będzie wpływów ze sprzedaży gazu, ropy itd., to te zapasy szybko się skończą. Stąd działania muszą być konsekwentne – nie słowa, a czyny. Jeśli tego nie będzie, to Putin i jego ludzie zdestabilizują nie tylko Ukrainę. Jak wiemy, Putin groził dzisiaj w nocy, w swoim orędziu także tym, którzy będą pomagali Ukrainie, a więc także Polsce. Mówiąc o sankcjach, trzeba stwierdzić wyraźnie, że adresatem sankcji powinien być przede wszystkim Putin – łącznie z uznaniem go na Zachodzie za persona non grata. Putin dopiero odczuje działania Zachodu, kiedy zacznie być traktowany jak północnokoreański dyktator Kim Dzong Un, którego nikt nie chce znać, z którym nikt nie chce siadać do stołu. Z pierwszych informacji czy nagrań wynika, że samoloty rosyjskie atakują obiekty cywilne, cywilów, a to już jest zbrodnia przeciw ludzkości. Dlatego cały cywilizowany świat powinien zawiesić działalność swoich placówek dyplomatycznych w Rosji.
Prezydent Wołodymyr Zełenski wezwał nawet, aby wzorem Ukrainy, cywilizowany świat zerwał stosunki dyplomatyczne z Moskwą…
– To z pewnością zabolałoby Putina. Podobnie, kiedy samoloty rosyjskie miałyby zamknięte niebo nad Europą. Potrzebny jest totalny bojkot Rosji, bo inaczej Putin tego nie odczuje. Zachód musi pokazać jedność i siłę woli. I nie mam na myśli działań militarnych, na które zawsze będzie pora, jeśli inne środki perswazji zawiodłyby. Rosję i Putina trzeba szarpać i próbować zmusić do opamiętania. To zadanie dla całego cywilizowanego świata, bo jeśli zrobi to Polska czy państwa bałtyckie, to będzie tylko draśnięcie, którego rosyjski przywódca nawet nie zauważy, nie poczuje. Agresora trzeba odstraszyć, dlatego sankcje muszą być mocne. Jeśli zrobi to cała Europa i świat, jeśli komunikat będzie jasny – nie ma zgody na agresję, jeśli unijni cwaniacy, którzy robili i pewnie dalej chcieliby robić interesy z Putinem, zostaną przyparci do muru i zaczną działać wspólnie przeciw terroryście, to wtedy on to odczuje. Podobnie świat powinien odebrać Rosji organizację wszelkich imprez sportowych i wykluczyć rosyjskich sportowców z rozgrywek, dopóki Rosja nie zawróci z drogi wojennej.
Co dalej z projektem Nord Stream 2, bo słyszymy ze strony Niemiec nie do końca jednoznaczne komunikaty?
– Nord Stream 2 powinien przejść do historii. Sprawa powinna zostać postawiona jasno i raz na zawsze. Natomiast jeśli ze strony kanclerza Olafa Scholza słyszymy, że certyfikacja zostaje wstrzymana, wygląda to tak, jakby Niemcy pozostawiali sobie furtkę do odblokowania tego projektu, jak szum i emocje związane z agresją opadną. Swoja drogą, Niemcy chyba nie bardzo wiedzą, co zrobić i mają dziś potężnego kaca, bo zainwestowali w rurę na dnie Bałtyku ogromne pieniądze, licząc na zyski, tymczasem kura, która miała znosić złote jaja zdycha. Mam nadzieję, że Berlin w końcu się zorientował – inna sprawa, że przymuszony do tego, czym grozi współpraca energetyczna z Rosją.
Wojna dzisiaj dotyczy Ukrainy, ale agresorami są de facto dwa państwa Rosja i Białoruś…
– Jeśli się potwierdzi, bo póki co nie są to sprawdzone informacje, że atak na Ukrainę dokonywany jest także z obszaru Białorusi, że rosyjscy żołnierze wkraczają na Ukrainę ze strony białoruskiej, to będzie oznaczało, że nie jest to tylko konflikt rosyjsko-ukraiński, ale także białorusko-ukraiński. To będzie oznaczało, że w sercu Europy mamy konflikt znacznie poważniejszy niż mogłoby się wydawać. Przypomnę tylko, że działania agresywne inicjowane z Moskwy rozpoczęły się już w ubiegłym roku od Białorusi. Białoruś była forpocztą ataków na Zachód, na polską granicę, którą Putin wespół z Łukaszenką próbowali zdestabilizować przy pomocy imigrantów muzułmańskich. Na szczęście to się nie udało.
Czy zważając na słowa Putina, który w wojennym orędziu tuż przed atakiem powiedział, że rosyjska agresja może się obrócić także przeciwko tym, którzy zechcą wesprzeć Ukrainę, to Polska też jest zagrożona?
– Jesteśmy na wschodniej flance, jesteśmy państwem graniczącym z zaatakowaną Ukrainą, graniczymy też z Białorusią, gdzie są rosyjscy żołnierze, z Białorusią, co do której chyba już nikt dzisiaj nie ma wątpliwości, czyje zadania wykonuje. Dzięki Bogu w Polsce nie rządzi dziś opozycja, bo dzięki temu mamy chyba najlepiej rozpracowaną sytuację, jeśli chodzi o granicę z Białorusią pod względem tworzonego zabezpieczenia i rozpoznania. Pamiętajmy jednak, że graniczymy też z Rosją i każdy konflikt, jak ten na Ukrainie, a sytuacja jest dynamiczna, może spowodować, że będą tzw. odpryski. Wariant optymistyczny to ten, że będą uchodźcy wojenni.
A wariant pesymistyczny?
– Nie wiem, czy będą bomby, czy będą strzały u nas – mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale ataków hakerskich na infrastrukturę krytyczną państwa nie wykluczałbym. Rosjanom może bowiem zależeć, żeby zakłócić ład, zburzyć spokój i porządek państwa, żeby fake newsami bombardować polską opinię publiczną, siać niepokój czy też paraliżować system bankowy, a nawet system energetyczny. Przy okazji warto pamiętać, że na Ukrainie są elektrownie atomowe, które zaatakowane chociażby przez działania sabotażowe też mogą być powodem dramatu.
Skoro Putin działa nie tylko przeciw Ukrainie, ale jak Pan stwierdził na początku naszej rozmowy także na szkodę własnego narodu, to czy w grę wchodzi odsunięcie go od władzy przez samych Rosjan?
– Zastanawiam się, czy to, co się dzisiaj stało, nie sprawi, że pewne środowiska w Rosji, także wojskowi – prawdziwi rosyjscy patrioci, nieskażeni ideologią wodza Putina – czy ci ludzie się nie przebudzą i nie podejmą skuteczne działania w kierunku obalenia Putina. To, co zrobił z Ukrainą, to jest otwarcie wielkiej rany, która krwawi i boli także rosyjskich patriotów, nie Sowietów, ale prawdziwych Rosjan. Jestem też ciekaw, jak do tej kwestii podejdą żołnierze – decydenci wojskowi oraz czy i ilu znajdzie się odważnych, których bunt obali rosyjskiego dyktatora. Putin zapewne jest otoczony sprawdzonymi ludźmi, ale jeśli różne grupy interesów zostaną dotknięte sankcjami, to nie wykluczałbym i takiego scenariusza.
Czy sytuacja dojrzała na tyle, żeby opozycja wspólnie z rządzącymi Polską stanęła na straży polskich spraw?
– Nie spodziewam się politycznej symbiozy, ale myślę, że taki nieformalny sojusz pilnowania polskich spraw powinien zostać zawiązany. Zwłaszcza że w najbliższym czasie będziemy mieli szereg ataków hakerskich, fake newsów, kłamliwych informacji mających zdestabilizować życie państwa. Cel tych działań będzie jeden – obniżyć morale, odwrócić uwagę od Ukrainy i skoncentrować je na sprawach wewnętrznych. Zresztą, przedsmak tego, co może nastąpić, mamy już od kilku dobrych miesięcy i niestety nie potrafiliśmy tego właściwie zdefiniować, a Putin świetnie to rozgrywał przy pomocy trolli, rozgrywał media, a polską totalną opozycję rozłożył wręcz na łopatki, czyniąc z nich pożytecznych idiotów. I to trzeba dzisiaj nazwać wprost. Oni mówili, że są europejscy, ale tak naprawdę działali jak pożyteczni idioci grający w orkiestrze Putina. Dzisiaj chyba już wiedzą, że byli wykorzystywani.

