logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ukraina nie jest ostatnim celem Putina

Piątek, 25 lutego 2022 (20:56)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Tyle słyszeliśmy o groźbach Zachodu odnośnie do sankcji w przypadku agresji Putina na Ukrainę, jednak kiedy wojna stała się faktem i Rosja dokonuje agresji na pełną skalę, to sankcje nie są zdecydowane. Dlaczego, na co świat jeszcze czeka?

– Obawiałem się tego, że będzie wielki szum, hałas w sprawie sankcji, ale jeśli chodzi o realizację, to z tej kaskady słów niewiele zostanie. I tak się niestety dzieje. Myślę, że dzisiaj Putina należałoby potraktować jak Osamę Bin Ladena – czyli ścigać go międzynarodowym listem gończym, dopaść, wytoczyć proces i skazać. Skoro można było podjąć działania na szeroką skalę przeciwko przywódcy Al-Kaidy, to w przypadku międzynarodowego terrorysty, jakim jest Putin, również można. Putin jest dzisiaj największym politycznym bandytą w skali świata. Patrząc na jego apetyty, z którymi na przestrzeni lat się nie krył, co więcej, wysuwał kolejne roszczenia wobec Zachodu, można powiedzieć, że jest tym, którego spokojnie należy porównywać z Hitlerem czy Stalinem, przy czym Putin nadał stalinowskiej doktrynie nowy wymiar. Jednocześnie Zachód – jak zawsze – jest naiwny, spolegliwy, a w wielu przypadkach przekupiony. Patrząc bowiem na poczynania Niemców czy Francuzów, trzeba stwierdzić, że państwa te mają kompleks Rosji, i to od dawna. I te kompleksy rosyjskie się dzisiaj wśród nich szczególnie ujawniają.

Porównał Pan Profesor Putina do Hitlera i Stalina, podobnie jak premier Boris Johnson, który nazwał rosyjskiego przywódcę agresorem zbroczonym krwią, który wierzy w imperialny podbój …

– Dokładnie tak jest. Plakaty, które można było zobaczyć na wczorajszych manifestacjach w Rosji, bardzo wyraźnie to podkreślały, bo to jest prawda. Putin jest ludobójcą – tak trzeba to określić zgodnie z prawem międzynarodowym.

Dlaczego to nie dociera do przywódców takich państw jak Niemcy, Włosi czy Cypr, które dalej chcą robić interesy z Putinem?

– Przepraszam za porównanie, ale w polityce miłość czasem bywa perwersyjna i widać, że niektóre państwa tę perwersję Putina sobie cenią. Świat musi, i to czym prędzej, sobie uświadomić, że Ukraina nie jest ostatnim celem Putina. Rosja działa brutalnie i pokazuje butę, że nie liczy się z niczym ani z nikim i jeśli się temu nie przeciwstawimy z całą stanowczością, jeśli Zachód się nie otrzeźwi, to nadejdzie czas – wcale nie tak odległy, gdzie Moskwa będzie dyktowała warunki Europie i światu.

Kim właściwie jest Putin – człowiek, który w XXI wieku rozpętał wojnę, dopuścił się rozlewu krwi?

– To jest człowiek KGB, były rosyjski szpieg w Dreźnie, którym duża część Europy i świata zachwycała się od wielu lat. Pamiętamy, jak mówiono o Putinie: wspaniały erudyta, człowiek wysportowany, ale rozpływając się z zachwytu, zapominano o jednym, że ten człowiek na różne oblicza. Dzisiaj swoim działaniem dokumentuje, że ma także twarz satrapy Dzierżyńskiego.

Ktoś powiedział, że Putin to człowiek owładnięty manią wielkości, kompleksem niższości, wręcz obsesyjną chęcią dominacji nad innymi?

– To było widać podczas jego ostatnich przemówień czy – jak niektórzy to określają – orędzi do narodu rosyjskiego, ale także do cywilizowanego świata. Myślę, że jest to ciekawy kliniczny przypadek dla psychiatrów, którzy mogą się zastanawiać nad tą osobowością. Co nie zmienia faktu, że politycy powinni działania Putina rozważać w kategoriach pragmatyki politycznej, czy i na ile z tym człowiekiem można jeszcze rozmawiać. Jeśli w polityce obowiązuje jeszcze choćby cień przyzwoitość, to żaden szanujący się polityk, przywódca nie powinien traktować Putina jak partnera i siadać z nim do stołu. Dzisiaj Putina może czekać tylko sąd i los Bin Ladena.

Ktoś jednak tego agresora wprowadził na europejskie i światowe salony. Gdzie jest Angela Merkel, która przez wszystkie swoje kadencje promowała Putina, czy Barack Obama, który prowadził wobec Putina – zwłaszcza w pierwszej kadencji – politykę ustępstw…

– Nic zatem dziwnego, że Putin uważał Baracka Obamę za słabego prezydenta, ale takich słabych polityków sprzyjających Putinowi, którym się wydawało, że da się go ucywilizować, można wymieniać więcej. Także w Polsce byli tacy, którzy Putinowi kłaniali się w pas, z nim się ściskali czy spacerowali po sopockim molo i mówili o nim: „nasz człowiek w Moskwie”. To były dla niektórych sympatyczne zabawy, a de facto wielkie błędy, za które świat płaci dzisiaj wielką cenę. Inna sprawa, że ten świat, a przynajmniej jego część. wciąż nie rozumie grozy całej tej sytuacji. Przecież dzisiaj właściwie nie ma już państwa, które może się czuć w pełni bezpieczne – przynajmniej w naszym regionie Europy.

Tyle, że Putin ze swoimi imperialnymi planami nie pojawił się z dnia na dzień. Swego czasu mówił przecież, że Rosja nie ma granic. Świat tego nie widział, nie czytał tych zamierzeń?

– Z jednej strony można mówić o naiwności, która zawsze cechowała część polityków zachodnich, ale jednocześnie trzeba powiedzieć o głupocie, jaką prezentowali i niestety nadal prezentują. Pewne zachowania i postawy cechuje brak umiejętności oceny partnera, którym Putin był dla wielu polityków. Co więcej, ci politycy, mimo szeregu błędów poczynionych w relacji do Putina, nawet dzisiaj, w obliczu jego agresji na Ukrainę – wolny kraj – nie potrafią się zreflektować, zresetować swojego myślenia i odciąć się od swoich wcześniejszych, w rezultacie zgubnych pomysłów dotyczących bratania się z tym człowiekiem.

Prezydent Joe Biden powiedział, że Putin przez swoją agresję stanie się wyrzutkiem na arenie międzynarodowej, ale to chyba trochę za mało. Co może powstrzymać prezydenta Rosji?

– Konkretne działania. Proszę zwrócić uwagę, że Rosja od końca II wojny światowej ma w Europie swoje kolonie. To jest okręg królewiecki, żeby nie używać imienia ludobójcy stalinowskiego Kalinina. I dlaczego nie można byłoby podjąć blokady tego terenu – kolonii, a więc terenu odciętego od macierzy rosyjskiej? Można byłoby wymusić przynajmniej demilitaryzację albo w dalszej perspektywie uczynić tam, powiedzmy, strefę wolnego handlu. W każdym bądź razie byłoby to bardzo mocne odczucie i wówczas blokada portu wojennego, bo – jak wspomniałem jest to okręg zmilitaryzowany jak żaden inny – i zagrożenie stacjonującym tam oddziałom nawet likwidacją, byłoby być może odpowiednią reakcją.

Tylko do tego potrzebna jest solidarność?         

– Przede wszystkim do tego potrzebni są odważni, zdecydowani politycy.

Rosyjskie oddziały wtargnęły już do Czarnobyla, gdzie dzisiaj odnotowano już podwyższone promieniowanie. Czy Putina stać na to, żeby używać również tego argumentu przeciw nie tylko Ukrainie, ale całej Europie?

– Wszyscy pamiętamy, czym była katastrofa, a de facto wybuch reaktora w elektrowni atomowej w Czarnobylu w kwietniu 1986 roku i konsekwencje z tym związane. Sądzę, że pytanie, jakie zadał pan redaktor, jest dzisiaj retoryczne – zwłaszcza że niektórzy określają Putina mianem szaleńca gotowego na wszystko. I oczywiście można go tak traktować, bo nikt o zdrowych zmysłach nie podjąłby takich zbrodniczych działań wobec Ukrainy. Myślę, że w tym człowieku jest jakaś kwalifikacja zbrodnicza, a zatem jest to człowiek gotów użyć wszystkich możliwych środków, żeby zrealizować swój plan podboju, plan odbudowy dawnego imperium sowieckiego – także broni atomowej. I to jest dzisiaj realne zagrożenie. Dlatego Putina powinien czekać los Osamy Bin Ladena i powinna to być decyzja powszechna – polowanie na Putina. Ten człowiek nie powinien w żadnym miejscu czuć się spokojnie, bezpiecznie po tym, co zrobił i co robi na oczach cywilizowanego świata.

Chyba że wcześniej sami Rosjanie pozbawią go władzy?      

– Dzięki Bogu Rosjanie – przynajmniej część – dostrzegają, co robi Putin, stąd protesty w wielu rosyjskich miastach. Być może jest to początek, zalążek jakiegoś odrodzenia, światełko w tunelu, za którym pójdą kolejne kroki. Oczywiście pamiętamy, że na Białorusi też były protesty społeczne, i to na dużą skalę, a jednak Łukaszenka się ostał, działa dziś ręka w rękę z Putinem i realizuje zbrodniczy plan napaści na Ukrainę. Chcemy jednak wierzyć, że Rosjanie, a przynajmniej ich znaczna część, to są jednak obywatele świata, którzy mają swoją godność i mają świadomość prawa do życia w normalnym kraju, w warunkach pokojowych. Dobrze się dzieje, że ci ludzie dostrzegają w swoim dotychczasowym liderze człowieka, którym im tego nie gwarantuje, więc wychodzą w proteście na ulice. Tak jak uważaliśmy, że sumieniem Rosji jest Stowarzyszenie Memoriał, tak sumieniem dzisiejszej Rosji są ci ludzie, którzy mają odwagę i potrafią we własnym kraju powiedzieć Putinowi NIE!

          Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl