logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

To krok w dobrym kierunku

Środa, 23 marca 2022 (20:33)

Z posłem Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej we wczorajszym orzeczeniu odmówił sędziom Izby Pracy Sądu Najwyższego prawa do podważania statusu sędziów. To ważne orzeczenie?

– Myślę, że bardzo ważne. Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu pokazuje, że nie ma możliwości kwestionowania statusu sędziego, który został wskazany przez Krajową Radę Sądownictwa i w oparciu o wyłączną prerogatywę prezydencką został powołany do pełnienia funkcji sędziego. Oby to była jaskółka zwiastująca wiosnę, jeśli chodzi o stosunek Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej do reformy wymiaru sprawiedliwości, która w Polsce została przeprowadzona. Jednocześnie jest to wyraźny sygnał do rozpolitykowanych sędziów nadzwyczajnej kasty, że skończyło się dowolne interpretowanie polskiego prawa przez unijny Trybunał Sprawiedliwości, który – w końcu – stanął na gruncie obowiązujących przepisów zarówno Konstytucji RP jak i ustawy o sądownictwie powszechnym.  

O ile wcześniejsze werdykty Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wywoływały lawinę komentarzy, to tym razem dziwnym trafem konferencji prasowych totalnej opozycji nie widać, nie ma też komentarzy nadzwyczajnej sędziowskiej kasty?

– Trudno się dziwić, bo to jest porażka tych środowisk. Jednocześnie ten werdykt wskazuje jakby nowy trend zapoczątkowany wypowiedzią byłej ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher, która stwierdziła, że Polsce należą się przeprosiny ze strony Stanów Zjednoczonych, jak też Unii Europejskiej, które bezkrytycznie przyjmowały większość informacji dotyczących domniemanego naruszania praworządności. I jak dalej interpretuje to była ambasador – wszyscy dali się nabrać na rosyjskie prowokacje, rosyjską dezinformację i  narrację. Natomiast teraz z kolei mamy już sygnał od organu sądowniczego Unii Europejskiej, który niejako to wszystko potwierdza. Przypomnę, że do tej pory zarówno Komisja Europejska, jak i Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu bardziej niż na prawie i faktach opierał swoje orzeczenia na faktach prasowych, na różnych wymysłach wnioskodawców – czy to ze strony opozycji totalnej w Polsce, czy nadzwyczajnej sędziowskiej kasty. Oby tylko  zmiana wyrażona tym werdyktem była trwała i żeby rozpoczęło się traktowanie Polski na równi z innymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej.

Jak ten wyrok interpretować, czy można stwierdzić, że opozycja totalna wraz z częścią środowiska – próbując podważyć status sędziów de facto łamała, łamie nie tylko polskie, ale też unijne prawo?

– Na to wygląda. Zresztą wynika to też w sposób jednoznaczny z orzeczeń polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który wskazuje, że określone przepisy traktatowe interpretowane w taki sposób jak do tej pory były przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – pozostawały zarówno w zgodzie z Konstytucją RP, jak i z prawem unijnym. Chodzi o to, że przecież nie takie intencje mieli sygnatariusze tych umów międzynarodowych, jakie wywodził do tej pory Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Być może w końcu nastąpiła jednak zmiana dotychczasowej linii i od tej pory będziemy mieli orzeczenia poważnie traktujące zarówno prawo unijne, jak też wewnętrzne prawo polskie.

Skoro teraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydaje taki wyrok, to rodzi się pytanie: Jaki był sens przez prawie siedem lat podważać wszystkie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce?

– Od dawna podkreślam, że sens był jasny, mianowicie atak na reformę wymiaru sprawiedliwości był tak naprawdę atakiem na rząd Zjednoczonej Prawicy, który próbował zreformować państwo polskie – w tym oczywiście wymiar sprawiedliwości. Wbrew temu, co twierdziła opozycja czy nadzwyczajna sędziowska kasta – dostosować polski wymiar sprawiedliwości, polskie sądownictwo do standardów unijnych. Niestety, ta kłamliwa narracja, która dominowała wśród brukselskich elit, narracja suflowana przez totalną opozycję i nadzwyczajną sędziowską kastę powodowała, że zapadały takie a nie inne wyroki. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej był niestety traktowany jako oręż przeciwko polskiemu rządowi – rządowi, który ma przecież akceptację społeczną, akceptację wyborców uzyskaną dwukrotnie w wyborach parlamentarnych w 2015 oraz w 2019 roku.

Co takiego zmieniło się w spojrzeniu elit brukselskich na Polskę i w podejściu samego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który miał pogrążyć wszystkie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, tymczasem tak nie jest?

– Myślę, że na zmianę podejścia wobec Polski – mam nadzieję długofalową – wpłynęła sytuacja, z jaką mamy obecnie do czynienia, kiedy wraz z wojną i napaścią rosyjską na Ukrainę zagrożony jest także pokój w całej Europie. W tej sytuacji Polska – na tle słabych państw członkowskich oraz słabej samej Unii Europejskiej – jako jedyne państwo znajduje odpowiedź na rosyjską agresję. Jesteśmy w pełnym tego słowa znaczeniu wschodnią flanką NATO, co więcej, Polska jest dzisiaj najważniejszym państwem naszego regionu, które koordynuje politykę humanitarną, a jednocześnie transport broni na Ukrainę. To Polska potrafi jasno określić oczekiwania, w przejrzysty i wymierny sposób wspierać wolnościowe dążenia narodu i państwa ukraińskiego. Wyraźnie wskazujemy, że Ukraina walczy dzisiaj nie tylko o własną niepodległość, ale również o wolność całej Unii Europejskiej, a Polska jest właśnie tym państwem, które w sposób znaczący i chyba też najbardziej spektakularny wspiera Ukrainę. To my przyjęliśmy do swojego kraju już ponad 2,1 miliona ukraińskich uchodźców, głównie kobiety i dzieci uciekające przed kulami rosyjskich zbrodniarzy. W tym geście otwartych serc żaden z Polaków nie oglądał się na nikogo, tylko przyjmował, i to nie do ośrodków dla uchodźców, ale pod dachy swoich domów ludzi, którym z dnia na dzień życie się zawaliło.

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu owszem cieszy, ale naiwnością byłoby chyba twierdzić, że wszystko jest już załatwione, bo jak wiadomo, konflikt między Warszawą a Brukselą jest wielowymiarowy i nie ogranicza się tylko do tych kwestii. Czy jednak ten wczorajszy wyrok może być krokiem w kierunku zażegnania sporu prawnego z Komisją Europejską?

– Na to bardzo liczymy. Sądzę, że ten wyrok jest krokiem w dobrym kierunku. Sejm jutro zajmie się projektami ustaw dotyczących Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego: prezydenckim, autorstwa Prawa i Sprawiedliwości, autorstwa Solidarnej Polski, ponadto projektem złożonym przez Koalicję Obywatelską wspólnie z Lewicą, oraz projektem Lewicy. Mam nadzieję, że wraz ze sprawnym przeprocedowaniem projektu w sprawie zmian w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, pokażemy, że Polska dotrzymuje złożonych deklaracji rozwiązania tej kwestii. Liczymy też, że pozwoli to na zakończenie negocjacji, które do tej pory toczyły się w związku ze środkami z Krajowego Planu Odbudowy i te należne nam środki – tak dzisiaj potrzebne – trafią w końcu do Polski. To świadczyłoby również, że druga strona – Komisja Europejska – też wykazuje dobrą wolę i Bruksela zacznie podchodzić do Polski na poważnie.

Jeśli udałoby się zażegnać przynajmniej część sporów z Brukselą, to opozycji totalnej może zabraknąć paliwa do atakowania polskiego rządu?

– Na to specjalnie bym nie liczył. Myślę, że po stronie totalnej opozycji jest dużo złej woli i niechęci do rządów Zjednoczonej Prawicy, dlatego pewnie będą szukać i znajdą sobie kolejne preteksty, obszary do atakowania polskiego rządu. Zresztą Donald Tusk zasygnalizował to już podczas sobotniej konwencji programowej Platformy – de facto kolejny raz się kompromitując – mianowicie zarzucając polskim władzom, że nie robią nic w kwestii wsparcia Ukrainy w obliczu wojny, zarzucając nam brak pomocy dla ukraińskich uchodźców. Podczas gdy gołym okiem wszyscy obywatele widzą, co wynika zresztą z badań opinii publicznej, że Polacy sami angażują się jak tylko mogą we wsparcie Ukraińców. Bardzo pozytywnie oceniane są też działania w tym zakresie polskiego rządu. Polacy i państwo polskie staje na wysokości zadania, co więcej, potrafi się w tej krytycznej sytuacji wznieść na wyżyny i po prostu zachować się jak trzeba. Niestety, tę dumną i ofiarną postawę Polski i Polaków stara się zaburzyć Donald Tusk i niektórzy posłowie totalnej opozycji. Myślę, że taka postawa jest zawsze, a zwłaszcza dzisiaj ze wszech miar naganna.

   Dziękuję za rozmowę.  

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl