logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Śledztwo stoi w miejscu

Piątek, 8 kwietnia 2022 (02:01)

Aktualizacja: Piątek, 8 kwietnia 2022 (09:17)

ROZMOWA z Andrzejem Melakiem, prezesem Komitetu Katyńskiego i bratem tragicznie zmarłego 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku Stefana Melaka

 

Jaki jest stan śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Krajową. Ostatnio odbyło się spotkanie śledczych z rodzinami ofiar.

– Dowiedzieliśmy się niewiele. Tyle że śledztwo jest w toku, że instytuty zagraniczne badają sprawę, i właściwie nic więcej. Nie ma zatem żadnych nowych wiadomości. Usłyszeliśmy – kolejny raz – o kłopotach, że Rosjanie nie współpracują z polskimi śledczymi itd., ale nie przekazano nam nic nowego, co uzupełniłoby naszą wiedzę czy zmieniłoby nasze spojrzenie. Śledczy poinformowali także, że nie wykluczają żadnej hipotezy. Jak powiedział śledczy, który przejął śledztwo po zmarłym niedawno zastępcy prokuratora generalnego Marku Pasionku, w związku z 12. rocznicą katastrofy ma zostać wydany jakiś komunikat opisujący stan śledztwa, i tyle.

Wiele wątpliwości dotyczących katastrofy nie zostało wyjaśnionych.

– W Smoleńsku cztery dni przed wizytami zarówno premiera Donalda Tuska, jak i prezydenta Lecha Kaczyńskiego cywilna obsada lotniska Siewiernyj została zmieniona na wojskową z Tweru. Zrobiono to nie po to, żeby pomóc w przebiegu wizyty. Tak chyba należy interpretować to wszystko, co wydarzyło się na lotnisku w Smoleńsku. Proszę zwrócić uwagę, że nie nagrano rozmowy tych, którzy sprowadzali samolot Tu-154M na lotnisko, de facto na śmierć. Nie ma ani wizji, ani fonii. I to, jak później potoczyły się sprawy, to jeden stek kłamstw. Mieliśmy narrację podobną do tej, którą dzisiaj słyszymy od Rosjan przy okazji zbrodni ludobójstwa w Buczy, że to nie oni, że to wszystko jest inscenizacja, że to kłamstwa, a oni są kryształowo czyści – gołąbki pokoju, że nigdy tego typu aktów zbrodni się nie dopuszczali. Tymczasem w ich mediach, w państwowej agencji RIA Nowosti, pojawił się tekst: „Co Rosja powinna zrobić z Ukrainą?”. Autor wzywa w nim do „denazyfikacji”, „deukrainizacji” i „deeuropeizacji” Ukrainy. Z publikacji rosyjskiej agencji dowiadujemy się, że „wszyscy Ukraińcy, którzy chwycili za broń, muszą zostać wyeliminowani – bo to oni są odpowiedzialni za ludobójstwo narodu rosyjskiego”.

Niestety świat – przynajmniej jego część – mimo niezaprzeczalnych dowodów wierzy Rosji, ustępuje i nadal chce robić interesy z Moskwą. Postawa Niemiec jest tutaj jawnym nawiązaniem do paktu Ribbentrop-Mołotow z sierpnia 1939 r. Niemcy są cichym wspólnikiem, który jawnie pomaga Sowietom, ratując im skórę.

Jak interpretuje Pan słowa byłego wicepremiera Rosji Dmitrija Rogozina, który wzywa Jarosława Kaczyńskiego: „Przyjedź do Smoleńska, porozmawiamy”?

– Kiedyś nawet najbardziej zatwardziałym ludziom puszczają nerwy, tracą panowanie nad swoim postępowaniem i górę biorą emocje. Myślę, że w tym przypadku mieliśmy z czymś takim do czynienia. Rogozin, zapraszając prezesa Kaczyńskiego do Smoleńska, odkrył się całkowicie. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB

Nasz Dziennik