logo
logo

Zdjęcie: fot. arch. IPN/ Inne

Pożegnanie Romka Lenczewskiego

Czwartek, 19 maja 2022 (18:06)

Aktualizacja: Czwartek, 19 maja 2022 (20:28)

W Łomży odbyły się uroczystości pogrzebowe chłopca zastrzelonego przez Niemców w 1943 roku.

Msza św. została odprawiona w kaplicy na cmentarzu Katedralnym przy ul. Mikołaja Kopernika w Łomży. Potem odbył się przemarsz z asystą wojskową do miejsca pochówku. W uroczystościach wzięli udział m.in. dr Karol Nawrocki, prezes IPN, dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, który kieruje Biurem Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

– Kto strzela do bezbronnego dziecka, przynosi żałobę i ból nie tylko w rodzinnym domu i nie tylko tym, którzy są najbliżej, lecz zaprzecza cywilizacji. Nie można tych, którzy mordują dzieci, nazwać cywilizowanymi – mówił podczas ceremonii prezes IPN dr Karol Nawrocki.

 Instytut Pamięci Narodowej nie pozwoli na to, aby zapomnieć o polskich ofiarach II wojny światowej – zapewnił prezes IPN, żegnając Romka. – Instytut Pamięci Narodowej i Polska nigdy nie zapomną o tobie, Romualdzie Lenczewski. Spoczywaj w pokoju, bądź w wiecznej pamięci naszej Ojczyzny!

Położone na uboczu wsi gospodarstwo Lenczewskich, przydomek „Samotyjów”, w 1943 roku zamieszkiwali małżonkowie Karol i Maria z trojgiem dzieci: Tadeuszem (8 lat), Romualdem (7 lat) i Stanisławem (4 lata). Oprócz nich mieszkali tam: Jadwiga Modrzejowska z d. Lenczewska i jej syn Jerzy (3 lata), a także trzy nauczycielki. Jedną z nich była Anna Owsińska, która wychowywała dwóch siedemnastoletnich wówczas synów – bliźniaków, Janusza i Andrzeja. To właśnie dwaj bracia Owsińscy – ps. Dołęga i Rola – byli zaangażowani w działalność podziemną w strukturach Armii Krajowej, co stało się bezpośrednią przyczyną ścigania ich przez władze okupacyjne. 

Trzon lokalnej siatki AK stanowiły osoby z trzech rodzin o nazwisku Lenczewscy, posługujących się dla odróżnienia przydomkami: „Witale”, „Horodówkowie” i „Marcelki”, a także rodzina Jaworowskich. Funkcjonowała tam Komenda Obwodu AK Białystok – powiat nr 4 krypt. Sokół, a następnie 11 – krypt. Lis. W ramach jej działalności prowadzono nasłuch radiowy, redagowano podziemne publikacje oraz magazynowano broń. W lipcu 1943 roku także w Leńcach stacjonowali żołnierze VI i VIII Uderzeniowych Batalionów Kadrowych. 

W październiku 1943 roku Niemcy zorganizowali obławę, której celem było aresztowanie związanych z konspiracją mieszkańców Leńc oraz ukrywających się tam osób. Część z aresztowanych została rozstrzelana, wśród nich siedmioletni Romek.

Pamiętnego 5 października 1943 roku grupa dzieci, wśród nich także Romek Lenczewski, bawiła się niedaleko domu, w miejscu określanym jako „góra wiatrakowa”, gdzie rosła duża lipa. W pewnym momencie dzieci zauważyły zbliżającą się do wioski kolumnę niemieckich samochodów. Dwa z nich kierowały się bezpośrednio do gospodarstwa Lenczewskich „Samotyjów”. To spowodowało gwałtowną reakcję chłopców, którzy zaczęli biec w kierunku zabudowań i krzyczeć głośno: „Niemcy! Niemcy!”, czym zaalarmowali mieszkańców. Trzyletni Jurek wbiegł do kuchni, w której jego matka przygotowywała ciasto na chleb. Zaalarmowana przez dzieci, pobiegła do pokoju zajmowanego przez rodzinę Owsińskich, gdzie ukryte w pościeli znajdowały się trzy pistolety bliźniaków. Nie tracąc zimnej krwi, pani Jadwiga wrzuciła broń do dzieży z mąką. W tym samym czasie Romek Lenczewski wybiegł na pole, by uprzedzić o zbliżającym się wojsku. Nie zdążył jednak dobiec. Został postrzelony przez jednego z żandarmów w głowę. Kiedy ciężko ranny leżał na polu, wokół trwały zatrzymania. Aresztowano wszystkich mieszkańców domu Lenczewskich, łącznie z małymi dziećmi. Cała grupa tego samego dnia trafiła do białostockiego więzienia. Dramat ciężko rannego siedmiolatka rozgrywał się w obecności sąsiadów. Jeden z nich, przypadkowo znajdujący się w pobliżu, został zmuszony, by przenieść dającego jeszcze oznaki życia chłopca (postrzelonego przed zasypaniem kolejny raz – był to strzał śmiertelny, na co wskazują wyniki badań) do wykopanego na ziemniaki dołu. Tam, pod groźbą własnej śmierci, przysypał chłopca ziemią. 

Rodzice Romualda oraz jego bracia wrócili do domu w 1944 roku. Pierwotnie mogiła chłopca nie była oznaczona. Dopiero w latach 70. ubiegłego wieku krewni upamiętnili to miejsce krzyżem, a następnie tabliczką z inskrypcją: „ŚP. ROMUALD LENCZEWSKI, ŻYŁ LAT 7, ZAMORDOWANY PRZEZ NIEMCÓW”.

AB, IPN.gov.pl

NaszDziennik.pl