Koszt ogrzewania domu gazem ziemnym w 2023 r. ma wzrosnąć z 5 tys. zł do 25 tys. zł. Tak wynika z analizy branżowego portalu WysokieNapiecie.pl. Jest to prawdopodobne?
– Rząd pracuje nad tym, żeby do takiej sytuacji nie doszło. Z tego, co wiemy, trwają prace nad zamrożeniem cen gazu na 2023 r. W przekazie medialnym funkcjonują podwyżki na poziomie 40 proc. Uważam, że większy wzrost jest nierealny z politycznego punktu widzenia. Sprawa poszła tak daleko, że rząd nie będzie mógł się już wycofać ze złożonych deklaracji. Czy zapowiadana interwencja byłaby konieczna? Można było pomyśleć o tym trochę wcześniej. Moglibyśmy dzisiaj kupować gaz po dużo niższych cenach. Do końca tego roku wiązał nas kontrakt na zakup gazu po w miarę stałych cenach – 100 zł za MWh. Zdecydowaliśmy się jednak na przejście na zakup gazu po cenach rynkowych, giełdowych. To sprawiło, że ryzyko wahań cen jest ogromne. I tak zaczęliśmy płacić za ten sam gaz importowany z Rosji dużo drożej. Na tej zmianie – według różnych wyliczeń – od połowy 2020 r. do grudnia 2021 r. PGNiG zapłaciło ponad 16 mld zł więcej za gaz niż wtedy, gdyby miało cenę gazu opartą na ropie. Jeśli zachowano by wcześniejszy kontrakt, to gaz mógłby nas kosztować około 100 zł za MWh. Uważam, że skutki oparcia cen gazu na mechanizmach giełdowych można było przewidzieć. I ta sytuacja nic by nie zmieniła w naszym odczuciu bezpieczeństwa, bo i tak byśmy kupowali ten sam gaz pochodzący z Rosji.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

