logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Adobe stock/ Inne

Przewrót oświatowy

Poniedziałek, 5 września 2022 (02:01)

Aktualizacja: Poniedziałek, 5 września 2022 (08:05)

Ścieżka edukacji włączającej jest dla Polski bardzo niebezpieczna.

Instytucje ponadnarodowe zdają się mieć plany takiego przeorganizowania życia państw i narodów, by ze świata ludzkiej wiary, kultury i rozumu nie pozostał kamień na kamieniu. Szeroko rozlewają się ideologie i przeczące zdrowemu rozsądkowi programy społeczne. Pomijane są wiedza i zawodowe doświadczenie. Zacieśniają się przestrzenie życia i działania ludzi myślących i wolnych.
W decydującą fazę wspomnianych przeobrażeń wkroczyła polska edukacja.

„Edukacja włączająca wysokiej jakości”, zwana też
z angielska inkluzyjną, to cel wpisany do Agendy ONZ na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030. Rządy państw zobowiązane są do jej wdrażania, a stopień osiągnięcia celu podlega monitorowaniu przez organy ponadnarodowe. Przyjaźnie brzmiąca nazwa może być myląca dla osób, które nie znają terminologii stosowanej w dokumentach zarówno Agendy, jak i Unii Europejskiej. „Wysoka jakość edukacji” to termin niemający nic wspólnego z wysokim poziomem nauczania. Oznacza „wysoki stopień zróżnicowania”, w domyśle: podmiotów nauczających
i nauczanych, programów, metod, źródeł informacji, itp.
Z kolei „Edukacja włączająca” to w docelowej formie konieczność, a nie – jak sądzi wielu – prawo dzieci niepełnosprawnych do włączenia w system szkolnictwa ogólnodostępnego. Termin „edukacja włączająca” skrywa też głębsze znaczenie: to globalne przeobrażenie szkół
w zakresie filozofii nauczania, struktur szkolnych, programów i metod. Program Agendy toruje w Europie drogę przejęciu od rządów państw pełnej kontroli nad szkołami przez powoływane w tym celu instytucje sfederalizowanej Unii Europejskiej.

Zmiany objęte nazwą „edukacja włączająca” zostały zaprojektowane w zaciszach obcych gabinetów, są rozłożone w czasie i szczodrze finansowane. Realizowane etapami, długo pozostają nierozpoznane w zakresie celów
i skutków. Stosów dokumentów produkowanych przez Agendy prawie nikt przecież nie czyta…

Rodowód edukacji włączającej

Początki idei edukacji włączającej na świecie sięgają lat 60. XX wieku. Była ona wówczas odpowiedzią na rosnącą wielokulturowość rozwiniętych państw Zachodu
i wynikające z niej problemy. U jej podstaw leżała wiara
w powodzenie społecznej inkluzji mniejszości narodowych
i etnicznych, zaszczepianej w młodym wieku, w trakcie edukacji szkolnej. Wielu architektów ówczesnych przemian przyznało się z czasem do fiaska tej idei, ale nie politycy.

W Polsce idea włączenia społecznego pojawiła się
w początkach lat 90. Jednolitość narodowa i etniczna naszego kraju sprawiała, że uwaga skierowana została
na grupę mniejszościową, jaką są dzieci z dysfunkcjami: niewidome i niedowidzące, niedosłyszące i głuchonieme,
z afazją, niepełnosprawne ruchowo, z upośledzeniem umysłowym, w tym z zespołem Downa, autystyczne
i niedostosowane społecznie. Dla dzieci tych przewidziane są trzy modele wsparcia. Pierwszy, obejmujący szkoły
i placówki specjalne, zajmuje się opieką, wychowaniem, kształceniem, rehabilitacją i resocjalizacją dzieci
i młodzieży z określonym rodzajem dysfunkcji. W Polsce składają się na niego często placówki o wiekowych tradycjach, z doświadczonymi zespołami nauczycielskimi
i specjalistycznym wyposażeniem. Model drugi to oddziały integracyjne organizowane dla dzieci z dysfunkcjami
i dzieci w normie w szkołach ogólnodostępnych. Powstawały na zasadach dobrowolności. Cechują je zmniejszona liczebność uczniów w klasach i wysoka subwencja wypłacana szkołom na każde niepełno-sprawne dziecko celem wsparcia. W modelu trzecim, zwanym „włączeniem edukacyjnym”, dzieci z dysfunkcjami przyjmowane są na równi z innymi uczniami do szkół masowych bliskich miejscu zamieszkania.

Wybór jednego z trzech modeli kształcenia dzieci
z dysfunkcjami należy do rodziców. Nie jest to jednak forma docelowa. Dwa pierwsze modele marginalizowane są szerzącą się intensywnie ideologią włączenia edukacyjnego. Do 2030 roku zanikną. Organizacje ponadnarodowe zdecydowały o uczynieniu z edukacji włączającej jedynej formy kształcenia dzieci
z dysfunkcjami. Zbyteczne stało się badanie uczniów niepełno-sprawnych w szkolnych poradniach psychologiczno-pedagogicznych i wydawanie orzeczeń
o potrzebie kształcenia specjalnego. Los poradni też wydaje się przesądzony.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB

Nasz Dziennik