logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch/ Nasz Dziennik

Ofiary Wołynia wołają o pamięć

Niedziela, 10 marca 2013 (07:19)

Rekonstrukcja historyczna pogromu polskiej wsi na Wołyniu przy użyciu techniki światło i dźwięk to jeden z niespotykanych do tej pory elementów obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich popełnionego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię. Prezentacja odbędzie się 20 lipca w Radymnie koło Przemyśla.

Organizatorami inscenizacji „Wołyń 1943 – Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”  są: Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.”, Urząd Miasta Radymno oraz Miejski Ośrodek Kultury w Radymnie.

– Chcemy zrobić rekonstrukcję wieczorną w formie widowiska światło-dźwięk. Dlaczego wieczorną? Ponieważ tylko wieczorem dzięki zastosowaniu właśnie gry światła i dźwięku będzie można uniknąć pokazania tych najbardziej brutalnych scen – informuje Mirosław Majkowski, prezes PSRH X D.O.K., w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl.

„Jesteśmy przekonani, iż rekonstrukcja, którą pragniemy zrealizować w lipcu 2013 roku, uzmysłowi całej Polsce tragedię, która wydarzyła się 70 lat temu, odda należytą cześć i pamięć o pomordowanych oraz nie pozwoli na zakłamywanie historii przez niektórych ukraińskich publicystów oraz tzw. polityczną poprawność” – napisał Majkowski na witrynie PSRH X D.O.K.

Prezes w rozmowie z NaszDziennik.pl wskazuje, że poprzez taki „alegoryczny przekaz” będzie można uświadomić widzom, „co właściwie działo się na Wołyniu, na Kresach Wschodnich w roku 1943, a także wcześniej, jak i później”.

Według niego, rekonstrukcja nie dotyczy konkretnych wydarzeń w danej miejscowości, która padła ofiarą ataku UPA. – Będzie to symboliczna inscenizacja. Chcemy ukazać tragedię wsi, którą w tym celu wybudujemy dla potrzeb widowiska i scenografii. Na podstawie tego epizodu pokażemy tę tragedię, która rozgrywała się na dawnych naszych Kresach Wschodnich – zaznacza.

Inicjatywa Stowarzyszenia spotkała się z atakiem ze strony mainstreamowych mediów. Zarzucono organizatorom rekonstrukcji historycznej, że eksponując drastyczność wydarzeń na Kresach, nie przyczyniają się do pojednania polsko-ukraińskiego.

Tymczasem Majkowski podkreśla, że nic takiego nie będzie miało miejsca.

– Dziwię się, jak można krytykować coś, jeżeli nie zna się scenariusza i nie wie się, w jaki sposób ma być to pokazane. „Wprost” napisał o wydłubywaniu oczu, obcinaniu rąk i nóg. Przecież to jedna wielka bzdura – zauważa. Dodaje, że w „GW” natomiast posłużono się Piotrem Tymą, szefem Związku Ukraińców w Polsce, znanego z poglądów, że „nie było ludobójstwa na Wołyniu”.

Prezes PSRH X D.O.K. skierował pismo w tej sprawie do „Wprost” z prośbą o sprostowanie zawartych tam treści. „Wiedziałem, że organizacja rekonstrukcji – widowiska o tym charakterze, musi wzbudzić pewne kontrowersje, zarzuty o sianie nienawiści, eskalowanie konfliktu itp. W najmniejszym stopniu nie jest to naszym celem. Naszym celem jest przypomnienie tej tragedii, która stała się tragedią nie tylko Polaków, ale i Ukraińców, którym dziś wmawia się, że Bandera, Szuchewycz i inni byli bohaterami, bo walczyli o wolną Ukrainę. Nie mówi się im jednak, jakim sposobem. Zakłamywanie historii przez którąkolwiek ze stron, milczenie jest największym grzechem, na jaki możemy skazać oba żyjące obok siebie narody, gdyż bez przyznania się do winy, bez słów – Przepraszamy – ten konflikt nigdy nie będzie rozwiązany” – czytamy w liście. 

Jacek Dytkowski

NaszDziennik.pl