Organizacje przedsiębiorców działających w Krajowej Izbie Gospodarczej jednoznacznie sprzeciwiają się rządowemu projektowi nowelizacji kodeksu postępowania karnego i kodeksu karnego w sprawie podniesienia granicznej kwoty między wykroczeniem a przestępstwem z 250zł do 1000 złotych.
W ocenie reprezentantów bezpośrednio zainteresowanych przedsiębiorców, proponowane przez rząd zmiany w znacznym stopniu wpłyną na zwiększenie liczby i wartości kradzieży w sklepach.
Projekt rządu Donalda Tuska, zakładający podwyższenie kwoty, na którą opiewa kradzież, by została uznana nie za wykroczenie, lecz przestępstwo – z 250 zł do 1000 zł, został już skierowany do Sejmu.
W uzasadnieniu do projektu czytamy m.in., że podniesienie powyższej kwoty wynika z faktu, iż została ustalona w 1998 r. i teraz „nie odzwierciedla obecnych realiów finansowych i ekonomicznych, gdzie wielokrotnie od 1998 r. wzrosła kwota minimalnego i średniego wynagrodzenia” – czyli – według rządu – powinna zostać zwaloryzowana.
Rząd uzasadnia również, że „postępowania w sprawach o przestępstwa przeciwko mieniu, gdzie wysokość szkody kształtuje się w granicach kwoty progowej, prowadzenie procesu karnego w sprawie o przestępstwo, generują znaczne koszty Skarbu Państwa” – uznając najwyraźniej, iż takie ściganie kradzieży jest dla państwa nieopłacalne.
Przerzucanie kosztów
Stanowczo negatywne stanowisko dotyczące rządowych propozycji w tej sprawie przyjął na wczorajszym posiedzeniu Komitet Handlu przy Krajowej Izbie Gospodarczej, który tworzą: Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług, Polska Federacja Producentów Żywności, Polska Izba Handlu, Polska Izba Paliw Płynnych, Związek Pracodawców Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji oraz Związek Rzemiosła Polskiego.
– Nie zgadzamy się na zamiatanie problemu pod dywan kosztem naszych strat i bezpieczeństwa klientów. (…) Projekt to próba rozwiązania problemu wadliwego systemu przez obniżanie standardów i przerzucanie odpowiedzialności na społeczeństwo – mówił Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.
Reprezentanci przedsiębiorców zwracali uwagę, że m.in. w przypadku wykroczenia czyny zabronione nie są rejestrowane w Krajowym Rejestrze Karnym, nie pozostawiają więc śladu w kartotece sprawcy. Ponadto już dziś kradzieże do kwoty 250 zł – a więc kwalifikowane jako wykroczenia – są według reprezentantów branży handlowej dokonywane wielokrotnie i regularnie przez te same osoby. Często też – jak zwracali uwagę –do procederu kradzieży wykorzystywane są przez organizacje przestępcze osoby nieletnie.
Wsparcie dla złodziei
Zdaniem Andrzeja Falińskiego, dyrektora generalnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zrzeszającej sieci sklepów wielkopowierzchniowych, rządowa propozycja „czterokrotnie zwiększy wydajność pracy złodzieja”.
– Podniesienie tej granicy to po prostu otwarcie bardzo szerokich drzwi dla zawodowego, naprawdę bardzo profitownego zaopatrywania się w sklepach. Tu nie chodzi o wyłapywanie „podjadaczy” – jakichś żyjących z cieniutkiej emeryturki staruszek czy psocących dzieci. Chodzi o zawodowych złodziei, bo tak sytuacja wygląda aktualnie. (…) Nie można robić takiej niespodzianki sobie i złodziejom, że to będzie teraz cztery razy bardziej opłacalne –mówił Faliński.
Tadeusz Zagórski, prezes Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług, ocenił, że podniesienie kwoty kwalifikacyjnej do 1000 zł spowoduje powstanie nowego zawodu – złodzieja sklepowego. Zaznaczył, że od 2007r. liczba kradzieży w sklepach wzrosła w Polsce czterokrotnie.
– Reprezentuję środowisko małych sklepów, które mają coraz trudniejszą sytuację finansową, nie stać ich na ochronę, drogi monitoring. Obawa jest już nie tylko o ich towar, ale też o życie ludzi, którzy prowadzą swoje biznesy. Istnieje niebezpieczeństwo, że kradzieże staną się nagminne, co doprowadzi do bankructwa tych firm – dodał Zagórski.
Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, broniąc rządowego projektu, przekonywał, że zmiana przepisów spowoduje, iż złodzieje będą karani szybciej, grzywny za popełnione wykroczenie zostaną podwyższone, a policja będzie skrupulatniej rozliczana za ściganie dolegliwych dla społeczeństwa wykroczeń.
Już obecnie jednak często trudno jest wyegzekwować zapłatę grzywny od schwytanego złodzieja. Zmiana kwalifikacji, co jest przestępstwem, a co nie – de facto w wyniku obniżenia standardów – może mieć przede wszystkim znaczenie dla rządowej propagandy. Po wprowadzeniu tych nowych standardów rządu PO –PSL premier Donald Tusk będzie mógł ogłosić, że liczba przestępstw w Polsce spadła.

