W ocenie Anny Marii Siarkowskiej, poseł Solidarnej Polski, nie możemy mówić o wpadce, dlatego że szef portalu TVP Info Samuel Pereira potwierdził, iż zostało to zaplanowane. Ze sceny potwierdził to także jeden z konferansjerów.
– Tutaj ewidentnie mieliśmy – co jest niepokojące
– do czynienia z sytuacją, w której Telewizja Polska wydała zgodę na manifestację polityczną w trakcie sylwestrowego koncertu – mówi „Naszemu Dziennikowi” parlamentarzystka. Jak podnosi, to była ewidentnie manifestacja polityczna mająca na celu wyrażenie poparcia dla ruchu społeczno-politycznego, który reprezentuje wartości antychrześcijańskie i prezentuje postulaty bardzo szkodliwe, szczególnie dla dzieci. – Można powiedzieć,
że Telewizja Polska pozwoliła, żeby ze sceny sylwestrowej zrobiono swoisty wiec polityczny. Zdecydowała się
na promowanie ruchu, który głosi postulaty sprzeczne
z Konstytucją RP i prawami dziecka. Ponadto telewizja publiczna, która czerpie pieniądze z budżetu państwa,
i to pełnymi garściami, zdecydowała się promować wartości sprzeczne z misją, do której została powołana. Uważam,
że to nie może pozostać bez konsekwencji wobec osób, które odpowiadają za ten skandal – alarmuje nasza rozmówczyni i przypomina, że za symbolem tęczowej flagi kryją się konkretne polityczne postulaty. – W postaci chociażby traktowania związków homoseksualnych jako małżeństwa czy też adopcji dzieci przez takie pary
i tym podobne bardzo szkodliwe społecznie postulaty
– stwierdza.
Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.

