logo
logo

Zdjęcie: fot. rep. Marek Borawski/ Nasz Dziennik

70. rocznica śmierci gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”

Piątek, 24 lutego 2023 (10:07)

Aktualizacja: Piątek, 24 lutego 2023 (10:16)

24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim został zamordowany jeden z najodważniejszych żołnierzy AK, gen. August Emil Fieldorf „Nil”.

August Emil Fieldorf urodził się 20 marca 1895 r. w Krakowie. W czasie I wojny światowej walczył w Legionach Polskich oraz wojnie z bolszewikami. Jego zasługi dla polskiej niepodległości nie uszły uwadze stalinowskich oprawców z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W akcie oskarżenia z 1950 r. czytamy: „Wrogość swą do ruchu lewicowego i Związku Radzieckiego Fieldorf August wykazał […] jako dowódca kompanii 1. Pułku Legionów Polskich, brał czynny udział w marszu Piłsudskiego na ZSRR”.

W międzywojniu Fieldorf dowodził batalionem „Troki” Korpusu Ochrony Pogranicza. Na początku 1938 r. wrócił do armii, obejmując jako podpułkownik dowództwo 51. Pułku Piechoty w Brzeżanach. Przy okazji kolejnych awansów i odznaczeń przez swoich przełożonych był określany jako wybitny oficer.

W cytowanym już akcie oskarżenia funkcjonariusze MBP nie poświęcili wiele miejsca losom generała w początkowym okresie wojny: „Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. Fieldorf August opuścił w walce dowodzony przez siebie pułk i wyjechał śladem innych dygnitarzy sanacyjnych do Węgier”. W rzeczywistości dowodzony przez niego pułk osłaniał wycofujące się oddziały, ponosząc straty sięgające 70 proc. stanu. Dowodzący dywizją gen. Stanisław Skwarczyński już 10 września zdecydował się rozwiązać zgrupowanie i pozostawić decyzje o losach pułków ich dowódcom. Podpułkownik Fieldorf rozkazał przebijanie się niewielkimi grupami. Po wyrwaniu się z okrążenia pod Suścem na Lubelszczyźnie wraz z towarzyszącymi mu oficerami dowiedział się o sowieckiej agresji na Polskę. Wszyscy zdecydowali się na zrzucenie mundurów i dotarcie do Krakowa w celu zdobycia kontaktów z tworzącą się konspiracją. Tam podjęli decyzję o przedarciu się do Francji.

W Paryżu Fieldorf został skierowany do sztabu gen. Kazimierza Sosnkowskiego dowodzącego Związkiem Walki Zbrojnej, gdzie przygotowywał się do misji kurierskiej do Polski. Jego podróż do kraju opóźnił upadek Francji. W drogę wyruszył z Wielkiej Brytanii w lipcu 1940 r. Po powrocie odnalazł zakopany we wrześniu 1939 r. pułkowy sztandar, który przechował się do końca wojny dzięki krakowskim działaczom podziemia.

Przez ponad dwa lata pełnił obowiązki sztabowe w Komendzie Głównej ZWZ i był komendantem ZWZ w Białymstoku. W styczniu 1943 r. został dowódcą Kierownictwa Dywersji. Do swoich oficjalnych pseudonimów dodał wówczas nowy – Nil – na pamiątkę długiej podróży do Polski latem 1940 r.

W drugiej połowie 1943 r. w obliczu zbliżającej się Armii Czerwonej płk Fieldorf otrzymał od dowództwa Armii Krajowej zadanie stworzenia organizacji „Niepodległość” pod kryptonimem Nie. Mieli ją organizować najlepsi żołnierze AK oraz przedstawiciele Państwa Podziemnego. Ich pierwszym celem było zerwanie wszystkich dotychczasowych kontaktów konspiracyjnych i wejście w jeszcze głębszą konspirację. Klęska Powstania Warszawskiego zburzyła większość założeń Fieldorfa. Dopiero pod koniec września udało mu się nawiązać kontakty z komendantem AK gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim. 28 września 1944 r. został przez gen. Sosnkowskiego awansowany do stopnia generała brygady.

Nowy dowódca AK gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” napisał w depeszy do Londynu: „Przechodzę do konspiracji rozwijając ją na »Nie«”. Organizacja miała stać się następcą AK w walce z nowym okupantem. Wszystkie plany pokrzyżowało przypadkowe aresztowanie Fieldorfa 7 marca 1945 r. Nie został jednak rozpoznany jako dowódca organizacji, o której istnieniu Sowieci wiedzieli już od kilku miesięcy. Przy „Nilu” znaleziono niewielką liczbę dolarów i kawy, co było wystarczające do postawienia mu zarzutu spekulacji. Nie udało się na czas przygotować akcji odbicia generała z więzienia w Rembertowie i 26 marca Fieldorf wraz z dwoma tysiącami innych więźniów znalazł się w transporcie do łagru na Uralu.

27 marca NKWD aresztowało przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. W obliczu paraliżu struktur konspiracyjnych 7 maja 1945 r. gen. Władysław Anders rozwiązał organizację „Nie”. NKWD i jej sojusznicy z MBP wciąż poszukiwali tajemniczego generała „Nila”. Dla zmylenia przeciwnika w kraju rozpowszechniano plotkę o jego ucieczce do Wielkiej Brytanii.

Generał pracował przy wyrębie lasu. Kilkukrotnie był przenoszony do kolejnych obozów pracy obwodu swierdłowskiego. Tylko kilku współwięźniów znało jego prawdziwą tożsamość. Został uwolniony z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, który z punktu widzenia władz łagru czynił generała nieprzydatnym do ciężkiej pracy. Jesienią 1947 r. wrócił do Polski. W punkcie repatriacyjnym na nowej granicy polsko-sowieckiej podał konspiracyjne nazwisko – Walenty Gdanicki. Najbliżsi przyjaciele radzili mu wyjazd wraz z rodziną do Wielkiej Brytanii. Fieldorf odrzucał te sugestie. Schorowany i pozbawiony sił do dalszej walki postanowił się ujawnić i poprosić o przeniesienie w stan spoczynku. Niemal natychmiast komunistyczna bezpieka rozpoczęła jego inwigilację. Komuniści przypuszczali, że Fieldorf wciąż jest ważną postacią podziemia.

10 listopada 1950 r. został aresztowany, gdy wychodził z jednego z urzędów w Łodzi, do którego wezwano go pod pretekstem dopełnienia formalności związanych z ujawnieniem. Właściwie od razu przewieziono go do aresztu MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Śledztwu przewodzili znany z sadyzmu wobec oskarżonych płk Józef Światło oraz prokurator Helena Wolińska.

16 kwietnia 1952 r. po trwającej osiem godzin rozprawie zapadł wyrok skazujący Fieldorfa na śmierć. W kolejnych miesiącach składane przez generała wnioski o rewizję sprawy i prośby rodziny o złagodzenie wyroku zostały odrzucone przez komunistyczne władze.

24 lutego 1953 r. wykonano wyrok. Zachowała się relacja prokuratora Witolda Gatnera, który był obecny przy wykonaniu wyroku śmierci. Jego relacja pokazuje generała jako człowieka niezłomnego, który przed wykonaniem wyroku zachował spokój i czekał na ten moment. 

W 2017 r. w zlikwidowanym więzieniu mokotowskim odkryto szczątki szubienicy, na której prawdopodobnie został zamordowany generał. Nieznane jest miejsce pochówku jego zwłok. Funkcjonariusze reżimu odpowiedzialni za ten mord sądowy nigdy nie ponieśli kary za popełnione przestępstwa – mimo podejmowanych po 1989 r. prób pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

AB, PAP

NaszDziennik.pl