logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Szef MON: HIMARS to broń, która się sprawdziła

Poniedziałek, 15 maja 2023 (17:46)

Aktualizacja: Wtorek, 28 listopada 2023 (11:27)

Artyleria rakietowa HIMARS to broń, która sprawdziła się
na Ukrainie – powiedział wicepremier, szef MON Mariusz Błaszczak, który wziął udział w przyjęciu pierwszych pięciu wyrzutni tego systemu.

Wyrzutnie zostaną przekazane 1. Mazurskiej Brygadzie Artylerii 16. Dywizji Zmechanizowanej. Wojsko planuje przeprowadzić pierwsze strzelania na początku trzeciego kwartału br. Producent – koncern Lockheed Martin
– poinformował, że firma została zaproszona do negocjacji umowy ramowej na kolejne wyrzutnie.

„To sprzęt który sprawdził się w boju, sprawdził się
w rękach Ukraińców, powstrzymując inwazję rosyjską”
– podkreślił Błaszczak w poniedziałek w 1. Bazie Lotnictwa Transportowego w Warszawie, do której dostarczono
5 pierwszych z 20 kupionych wyrzutni. Dodał, że zadaniem tej broni będzie „odstraszanie agresora, wzmocnienie Wojska Polskiego na wschodniej flance Polski i Sojuszu Północnoatlantyckiego”.

„Negocjujemy kolejną umowę w sprawie HIMARS-ów”
– dodał, przypominając, że Kongres USA zgodził się na potencjalną sprzedaż Polsce blisko 500 kolejnych wyrzutni. „Te wyrzutnie będą sprowadzone do Polski najszybciej jak to jest możliwe, będą zamontowane na podwoziach Jelcza” – zapowiedział. Wyrzutnie z pierwszej dostawy są zamontowane na opancerzonym podwoziu ciężarówki Oshkosh umożliwiającym transport wyrzutni samolotem
C-130 Hercules.

Szef MON powtórzył zapowiedź utworzenia w Toruniu akademii HIMARS, która będzie służyła logistyce systemu
i szkoleniu artylerzystów, także z innych państw NATO. Wyraził przekonanie, że działająca w Polsce akademia „będzie stanowiła również bardzo ważny argument
w naszych staraniach o to, żeby serwis HIMARS-ów,
ale także współprodukcja odbywały się w Polsce na użytek Wojska Polskiego, ale także innych państw natowskich, które są zainteresowane posiadaniem, albo już posiadają HIMARS-y”.

Dodał, że chodzi o udział polskiego przemysłu zarówno
w produkcji wyrzutni, jak i pocisków.

„Wiemy – bo obserwujemy to, co dzieje się na Ukrainie
– że artyleria odgrywa kluczową rolę w wojnie,
w odpieraniu rosyjskiej inwazji. Zdolność rażenia na długi dystans jest niewątpliwie istotna dla siły Wojska Polskiego, stąd nasze wysiłki” – akcentował.

„Jestem optymistą, jeśli chodzi o kolejna umowę”
– oświadczył, powołując się na „bardzo dobrą rozmowę”
z sekretarzem obrony Lloydem Austinem i zarządem korporacji Lockheed Martin – producenta systemu
– podczas swojej ostatniej wizyty w USA na początku miesiąca.

Szef zarządu wojsk rakietowych i artylerii Dowództwa Generalnego płk Piotr Potrzuski ocenił, że przyjęcie wyrzutni „to historyczny moment”, dzięki któremu
ten rodzaj wojsk osiągnie „zdolności do rażenia wyselekcjonowanych celów na odległościach do 300 km”. Jak powiedział, chodzi o zdolność do dezorganizowania stanowisk dowodzenia przeciwnika i rażenia jego wyrzutni rakiet taktycznych i operacyjno-taktycznych z odległości większej niż zasięg broni nieprzyjaciela.

„To jest też moment, kiedy po 18 latach rozpoczynamy odtwarzanie wojsk rakietowych” – zaznaczył.

Poinformował, że wyrzutnie zostaną przewiezione
do jednostki, by rozpocząć integrację z amerykańskim systemem kierowania walką AFATDS, który będzie wykorzystywany w 1. dywizjonie rakiet 1. Brygady Artylerii. Zwrócił uwagę, że kilkudziesięciu żołnierzy
tej brygady odbyło szkolenie w USA, a kolejne załogi będą się szkolić w Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia
w Toruniu.

„Naszą ambicją jest, aby na początku trzeciego kwartału przeprowadzić na polskiej ziemi pierwsze strzelanie”
– zaznaczył płk Potrzuski.

Wyrzutnie HIMARS – 18 bojowych i 2 ćwiczebne
– MON zamówiło w 2019 r. za 414 mln dolarów.
Wraz z wyrzutniami strona polska zamówiła amunicję bojową GMLRS o zasięgu ok. 70 km i ATACMS o zasięgu
do 300 km oraz ćwiczebną LCRRPR, pojazdy dowodzenia
i wozy zabezpieczenia technicznego. Umowa przewiduje również wsparcie logistyczne, szkoleniowe i techniczne.

APW, PAP

NaszDziennik.pl