Podczas środowej konferencji prasowej w Sejmie Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i polityk Suwerennej Polski, zaznaczył, że projekt uchwały, który trafił do marszałek Sejmu, ma na celu „wycofanie się z ideologicznego i szaleńczego pomysłu”. Według Ozdoby Polaków nie stać na nowe samochody, a tym bardziej na auta elektryczne. „Średnia wieku w Polsce samochodu to 14 lat” – mówił wiceminister.
Zdaniem Ozdoby, jeżeli Unia Europejska chce, aby Polacy przesiedli się do samochodów elektrycznych, to te auta powinny być tańsze i dostępniejsze. „Samochody mają być takie, jakimi Polacy chcą jeździć. Chcą jeździć spalinowym czy dieselowkim, niech jeżdżą. Chcą jeździć elektrycznym, to jest ich dobrowolny wybór. To jest ich decyzja, a nie decyzja odgórna, podyktowana często przez grupę lobbystów, którzy chcą zarobić na tej transformacji i na wykluczeniu komunikacyjnym” – podkreślił polityk.
Janusz Kowalski z Suwerennej Polski zarzucił eurokratom, że ci uderzają w wolność wyboru i poruszania się po własnej okolicy, gminie, powiecie czy państwie. Podkreślił także, że za kilka lat Polaków może nie być stać na transport z mniejszej miejscowości do miasta. „Za cztery lata podwyższone zostaną koszty OC, będą nałożone nowe podatki na obecnych właścicieli samochodów z silnikami spalinowymi” – przekonywał poseł Kowalski.
Według Piotra Cieplucha, wiceministra sprawiedliwości i Sekretarza Generalnego Suwerennej Polski, „unijni urzędnicy, którzy są oderwani od rzeczywistości, po raz kolejny chcą pozbawić nas praw i wolności, jeżeli chodzi o możliwości poruszania się”.
Wiceminister podkreślił także, że światowe złoża litu, który jest niezbędny do produkcji baterii do aut elektrycznych, pozwala na produkcję jedynie 8 mln sztuk takich pojazdów rocznie. Tymczasem według danych Eurostatu w 2019 r. było 236 mln pojazdów spalinowych. „Jak zastąpić tą ilość do 2035 roku? Jest to nierealne” – zaznaczył Cieplucha. Według sekretarza generalnego Suwerennej Polski także ceny laptopów czy smartfonów automatycznie wzrosną, jeżeli będziemy wykorzystywać złoża litu głównie przy produkcji samochodów elektrycznych. „Absurd goni absurd” – wskazał wiceminister.
Mariusz Kałużny z Suwerennej Polski na konferencji nawiązał do problemów z Krajowym Planem Odbudowy. Zwrócił uwagę, że pieniądze na KPO są finansowane z podatków, w tym podatków nakładanych na samochody spalinowe. „Polacy biorą udział w wielkiej zbiórce na KPO” – stwierdził polityk.
W marcu Rada Unii Europejskiej przyjęła ustawę, która określa bardziej rygorystyczne normy emisji dwutlenku węgla dla nowych samochodów osobowych i dostawczych. Regulacja zakłada 100 proc. redukcji emisji CO2 w przypadku nowych pojazdów po 2035 r. Oznacza to, że przepis zakazuje rejestracji nowych samochodów z silnikiem spalinowym od 2035 r. Na razie Polska jest jedynym krajem, który opowiedział się przeciwko tym przepisom. Od głosu wstrzymały się Bułgaria, Rumunia i Włochy.

