Skąd absurdalny pomysł przymusowej relokacji imigrantów, który forsuje Unia Europejska, skoro już raz zakończył się
on kompromitacją unijnej polityki?
– Wszyscy mówią dziś o możliwych skutkach takiego działania, ale warto się zastanowić także nad tym, gdzie tkwi problem i jego przyczyna. Ta zaś tkwi w handlu ludźmi, a mafia, która tym zarządza i zarabia krocie
– jak widać – ma szeroki dostęp do osób wpływowych
w Brukseli. To, co dzisiaj proponuje Unia Europejska, to nic innego jak wyjście naprzeciw handlarzom ludzi, bo taka decyzja otwiera furtkę do wzmożenia nielegalnych działań. Proszę zwrócić uwagę, że nigdzie nie ma zapowiedzi walki z handlem ludźmi.
Tymczasem to powinien być pierwszy krok, ale niestety go nie ma. Druga sprawa to brak wsparcia technologicznego państw Afryki Północnej, które borykają się z problemami, w tym z biedą i głodem, co w wielu wypadkach popycha ich mieszkańców do szukania nowego miejsca na ziemi.
Tu przydałoby się wsparcie w nowoczesne technologie,
jak fotowoltaika, umożliwiające pozyskanie energii
z odnawialnych źródeł. Warunki, jakie tam występują,
są wręcz idealne, żeby pozyskiwać w ten sposób energię
i pomóc tym państwom stawać się samowystarczalnymi
w tym obszarze. To umożliwiłoby uruchomienie pomp wodnych, nawadnianie pól uprawnych, pomogłoby
w zwiększeniu produkcji rolnej, a co za tym idzie, ludzie mieliby pracę i nie musieliby imigrować. Odpowiednie technologie, żeby to uruchomić, są w Europie i na świecie, dlaczego więc z tego nie skorzystać. Czas zamiast ryb podać potrzebującym wędkę.
Polska od dawna postuluje, żeby pomagać ludziom w różny sposób na miejscu…
– To prawda, ale nie spotkało się to ze zrozumieniem.
Co więcej, zaczęto tych ludzi przyjmować, a pomoc sprowadziła się do tego, że rozdawano im namioty, budowano obozy dla imigrantów. Nic dziwnego, że na początku kryzysu uchodźczego, kiedy do Polski płynęły miliony uchodźców wojennych z Ukrainy, to urzędnicy unijni, którzy przybywali do nas zobaczyć, jak to wygląda
z bliska, jako pierwsze pytanie zadawali: gdzie są obozy dla uchodźców? W Polsce nie było żadnych obozów,
w naszej kulturze nie ma mentalności budowania obozów. Pomagamy, przyjmując potrzebujących pod swój dach.
Jeśli chodzi o imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, rzecz rozbija się o jedno: jak uleczyć źródło problemu, bo to, że społeczności się przemieszczają,
to jest naturalny porządek rzeczy. Natomiast tak masowa migracja ma swoje przyczyny, jedną z nich są wojny. Jest pytanie: dlaczego międzynarodowa polityka unijna jest tak beznadziejna w kwestiach wsparcia potrzebujących państw wreszcie, dlaczego jest tak słaba wobec Rosji? Jednak jeśli chodzi o Polskę, to potrafi działać z całą mocą, nie mając ku temu żadnych racjonalnych podstaw. Żeby Unia Europejska podejmowała tak szybko odpowiednie działania wobec Rosji, jak robi to wobec Polski, to nie byłoby żadnej wojny na Ukrainie. Tak czy inaczej polityka zagraniczna Unii Europejskiej nie istnieje. Próbuje się tworzyć na siłę superpaństwo europejskie, któremu Polska – i słusznie –jest przeciwna, państwo, które byłoby jedną wielką fikcją
i polem do eksperymentów niemieckich.
Z Unią Europejską dzisiaj nikt nie chce się liczyć, więc jakie znaczenie miałby taki konglomerat pod dyktatem Berlina?
– Żadne. Proszę wybaczyć, ale mamy bandę brukselskich urzędników, sowicie wynagradzanych, którzy niszczą ideę ojców założycieli i próbują zbudować system podszyty lewactwem, bezideowością; układ z góry skazany na porażkę. Zwracam uwagę, że problem migracji ludzi nie zrodził się z dnia na dzień, ale wyrósł z błędów polityki niemieckiej i otwartych drzwi, które do Europy otwierała kanclerz Angela Merkel. Może warto spytać chociażby Skandynawów, Francuzów, jak się im żyje w atmosferze zagrożenia terrorystycznego, które przynieśli ze sobą imigranci muzułmańscy. Na ile Francuzi, Niemcy czy Szwedzi czują się gospodarzami we własnych państwach,
a na ile żyją w zastraszeniu, czy jak Szwedzi czy Francuzi stają się powoli koloniami islamskimi? Wychodzi na to,
że goście, których zapraszamy, przyjmujemy, zaczynają rządzić i dyktować rdzennym mieszkańcom swoje zwyczaje, narzucać siłą i gwałtem swoją religię i kulturę.
Może czas zacząć rozróżniać miłosierdzie od naiwności i głupoty?
– Z tego, co wymyślono na gruncie unijnym, wynika,
że otwieramy szeroko drzwi, dajemy klucze do naszych domów i mówimy: róbta, co chceta. Nagle się okazuje,
że Niemcy, Francuzi, Szwedzi, Norwegowie, także Brytyjczycy mówią, że nie chcą się dłużej godzić
na tę bezrefleksyjną politykę. Oczywiście ideologia ten uzasadniony bunt nazywa dyskryminacją rasową, brakiem tolerancji, że to jest mowa nienawiści. Nie mówi się,
że to jest dobrze pojęta i zrozumiała obrona praw obywateli, praw gospodarzy. O tym się nie mówi, bo to jest niepoprawne politycznie, a wręcz zakazane. Tymczasem przyjmuje się założenia tzw. paktu migracyjnego,
co pokazuje, że ktoś nie odrobił lekcji, puścił wszystko
na żywioł, co więcej, chce tę bezrefleksyjną, szkodliwą politykę kontynuować i rozszerzać.
Co należałoby zrobić?
– Wrócić do początku, do źródła problemu i – tak jak wspomniałem wcześniej – zacząć walczyć z handlem ludźmi, nie ułatwiać tego procederu. Tym, którzy naprawdę potrzebują pomocy i wsparcia – a takich ludzi jest naprawdę dużo, zacząć pomagać metodycznie w krajach ich zamieszkania, a nie na zasadzie przyjmowania do Europy wszystkich jak leci i karania tych państw, które czytają problem i nie chcą się zgodzić na przymusową relokację imigrantów muzułmańskich.
Polska w sytuacji, kiedy reżim Putina
i Łukaszenki próbował nam zgotować migracyjny Sajgon, pokazała, że można się temu oprzeć…
– Polska pod rządami Zjednoczonej Prawicy konsekwentnie prowadzi swoją politykę, nie godząc się na unijne dyktaty m.in. w sferze migracyjnej. Z drugiej strony, kiedy Rosja
i Białoruś próbowały stworzyć migracyjny korytarz przez Polskę, postawiliśmy zaporę, zbudowaliśmy płot na granicy z Białorusią i korytarz migracyjny sam się zamknął, wyschło źródełko dochodów dla przemytników. Szkoda tylko, że Unia Europejska nie poszła w ślad za polskimi działaniami i nie przeprowadziła skutecznej walki
z handlarzami ludzi, z kurierami, z paraorganizacjami humanitarnymi, które tak naprawdę bywają przykrywką
do tego procederu.
A może jednocześnie z tymi działaniami
– dwutorowo – zacząć zmieniać reguły gry
i odstawić polityków, którzy forsują projekty w rodzaju tzw. kompromisu migracyjnego?
– W Europie obowiązuje system Schengen, który umożliwia swobodne przekraczanie granicy obywatelom Unii Europejskiej. Nie ma więc łażenia po polach, zielonych granicach itd. Każdy obcokrajowiec spoza Europy, który potrzebuje pomocy, chce przekroczyć granicę Unii Europejskiej, musi przejść przewidziane prawem procedury. Musi się wylegitymować, przedstawić odpowiednie dokumenty na przejściu granicznym i może się starać o azyl, co nie oznacza, że go otrzyma i nie będzie deportowany. I to jest różnica, jaką dzisiaj
w Brukseli ktoś wyraźnie myli. Tam obowiązuje zła zasada, że musi się przyjąć takiego delikwenta czy delikwentów,
że należy ich rozwieźć po krajach członkowskich, co więcej, cieszyć się z tego. To pokazuje, że dzisiaj Unia nie przestrzega zasad, które są obowiązującym prawem. Kiedy wyszło, że Polska, blokując masowy przepływ imigrantów przez granicę z Białorusią, chciała i przestrzegała zasad schengenowskich, to okazaliśmy się wrogiem. Krytykowano nas, że budujemy mury na granicy. To pokazuje szaleństwo, które się szerzy w Unii Europejskiej zamiast przestrzegania i realizowania obowiązującego prawa
i zasad.
W przyszłym roku odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, może warto wymienić te zideologizowane elity?
– Wcześniej mamy wybory do Sejmu i Senatu. Wystarczy, że władzę obejmą nieodpowiedzialni ludzie, którzy zgodzą się na wszystko, co zaproponują Bruksela czy Berlin,
i dopiero będzie problem. Zacznijmy od zbudowania rządu, który będzie kontynuował propolską politykę, będzie pilnował w pierwszym rzędzie polskich interesów, także interesów Europy w dziedzinie przestrzegania, a nie łamania prawa, jak czynią to obecne elity unijne. Należy też z całą mocą forsować racjonalną politykę na gruncie unijnym, bo presja ma sens, co pokazał polski rząd kilka lat temu, kiedy dzięki m.in. naszej stanowczości udało się zatrzymać falę migracyjną do Europy.
Dzisiaj na forum Rady Unii Europejskiej Polska i Węgry zagłosowały przeciw tzw. paktowi migracyjnemu, a kilka krajów, w tym Bułgaria, Malta, Litwa i Słowacja, wstrzymało się od głosu, ponieważ boją się wprost wyrazić swój sprzeciw. Fakty są takie, że Brukseli nie wolno ulegać, nie wolno tym samym pobłażać handlarzom ludzi. Tak jak się walczy z mafią narkotykową, tak samo trzeba walczyć
z mafią handlującą ludźmi. Jednocześnie należy mądrze wybierać, także jeśli chodzi o Parlament Europejski, żeby na gruncie europejskim były władze, które nie pozwolą zniszczyć dorobku pokoleń i chrześcijańskich korzeni,
z których wszyscy wyrastamy.
Czy i na ile kryzys migracyjny w Europie może być inspirowany przez Rosję?
– Pewne jest, że Rosja ma potężne wpływy na Bliskim Wschodzie. To także może być element wojny hybrydowej. Proszę zwrócić uwagę na sytuację w Syrii, gdzie miesza
nie kto inny, jak właśnie Rosja. Kto miesza w krajach arabskich, jak nie Rosja – i to też trzeba widzieć.
Jeśli na gruncie brukselskim nie ma woli rozliczenia wpływów rosyjskich na Komisję Europejską, na Parlament Europejski, to trudno oczekiwać zdecydowanych działań wobec problemu migracyjnego. Macki Putina są głęboko zakorzenione także w strukturach unijnych, nic więc dziwnego, że np. ustawa umożliwiająca powołanie w Polsce komisji do zbadania rosyjskich wpływów na polityków budzi sprzeciw w Brukseli, która widocznie obawia się,
że sprawa się rozleje i wyjdzie prawda o wpływach rosyjskich na ośrodki decyzyjne w Unii Europejskiej.
Brukselę bardziej porusza wspomniana kwestia, niż to,
co Putin robi na Ukrainie. W Polsce jest ustawa, ale komisja jeszcze nie powstała, nikt jeszcze nie został wskazany, a tym bardziej oskarżony czy ukarany, a już jest krzyk w Polsce i Europie. Najwięcej sprawę krytykują ci,
od których najbardziej czuć smród rosyjskich onucy. Unia działa wybiórczo i nie rozlicza faktycznych afer. Dlaczego nikt nie rozlicza tych państw, które mimo nałożonego embarga już po napaści rosyjskiej na Ukrainę handlowały bronią z Moskwą? Wyłamało się 10 państw. Dlaczego
w europarlamencie nie powstała komisja, która rozliczyłaby tych, którzy to embargo złamali, ale atakuje się Polskę, która od początku wspiera Ukrainę.
Czyżby elity unijne, brukselskie miały powody do obaw?
– Nie inaczej. Elity brukselskie mają świadomość, że gdyby sprawa wyszła na jaw, to liderzy unijni mogliby przegrać wybory do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku. Dlatego dzisiaj słyszymy o aferze katarskiej – choć coraz ciszej się o tym mówi, natomiast próbuje się narzucić temat przymusowej relokacji imigrantów. Aż dziw bierze,
że unijne elity, które usta mają pełne frazesów
o transparentności, o czystych rękach, same są ubabrane po pas w kłamstwie i rosyjskich rublach czy dolarach.
Tak to wygląda. Tym bardziej trzeba o tym głośno mówić
i domagać się takiej komisji na gruncie unijnym.
O to apelował prezydent Andrzej Duda, kiedy komentował podpis pod polską ustawą.
– To konieczne, aby zbadać, jaki wpływ lobby rosyjskie miało na Nord Stream 1 i 2, jaki wpływ miało na kontrakty energetyczne, na handel bronią i dyskredytację Ukrainy jeszcze w 2014 roku. Tego dzisiaj nikt nie rozlicza,
a należałoby to bezwzględnie zrobić. Niedługo, bo na początku 2025 roku, Polska obejmie prezydencję w Unii Europejskiej i liczę, że inicjatywa prezydenta Dudy
i polskiego rządu znajdzie swój oddźwięk także na gruncie unijnym. Jak widać, to bardzo uwiera Donalda Tuska, który robi wszystko, żeby jesiennych wyborów nie wygrała Zjednoczona Prawica. Jeśli Polacy po raz trzeci z rzędu powierzą władzę Prawu i Sprawiedliwości, to opozycja totalna może mieć problem.

