Według badań współczynnik feminizacji dla miast wynosi w Polsce 111 (na 100 mężczyzn przypada 111 kobiet), natomiast dla wsi niecałe 101. Ogółem w Polsce wynosi on 107 i jest to jeden z wyższych wskaźników w Europie. O czym mówią nam te dane i jaki związek mają one z sytuacją demograficzną w naszym kraju? Czy mamy do czynienia z procesem feminizacji miast i maskulinizacji wsi?
– Tak, taki proces ma miejsce i jest to zjawisko bardzo ciekawe z perspektywy historycznej i socjologicznej. Spójrzmy wstecz i przyjrzyjmy się, jak wyglądało to w latach 50. czy 60. Otóż wtedy do miast jeździli młodzi mężczyźni, aby je odbudowywać, w miastach były fabryki, duże zakłady. Już w latach 80. zaczęło się to zmieniać, a dziś trend jest odwrotny. To kobiety głównie zaczęły wyjeżdżać z małych miasteczek i wsi do miasta. Miasta od pewnego momentu przestały potrzebować siły roboczej do dużych zakładów przemysłowych. Rynek się zmienił. W międzyczasie rozrosła się sfera innych usług. Kolejną sprawą jest to, że kobiety są obecnie lepiej wykształcone od mężczyzn. Mamy więc do czynienia z jednej strony ze zjawiskiem feminizacji miast, a z drugiej z tak zwaną luką edukacyjną. Mówiąc krótko: powiększa się różnica pomiędzy kobietami a mężczyznami pod względem wykształcenia.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

