logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Smartfon niszczy zdrowie najmłodszych

Piątek, 20 października 2023 (12:12)

Aktualizacja: Piątek, 20 października 2023 (12:49)

Nieograniczony dostęp dzieci do elektroniki przyczynia się
u nich do wielu negatywnych skutków zdrowotnych,
w tym do krótkowzroczności i problemów z rozwojem mowy.

Specjaliści wciąż biją na alarm. Dzieci, które mają nielimitowany, niekontrolowany dostęp do smartfonów, tabletów, telewizji czy komputerów, doświadczają licznych destruktywnych konsekwencji zdrowotnych, społecznych
i emocjonalnych. Szczególnie dotyczy to dzieci najmłodszych, w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, u których rozwój mózgu następuje najszybciej
i najintensywniej. Częste korzystanie, szczególnie
ze smartfona przyczynia się do krótkowzroczności, zaburzeń rozwoju mowy, otyłości, zaburzeń w rozwoju wyobraźni przestrzennej, problemów z koncentracją, trudności w regulacji emocji. To zaledwie kilka negatywnych i katastrofalnych skutków korzystania
z elektroniki, a lista jest bardzo długa.

Jak wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Małgorzata Więczkowska, pedagog i medioznawca, nadużywanie kolorowych ekranów, takich jak: komputer, tablet lub smartfon, jest szczególnie niebezpieczne
dla zdrowia i rozwoju dzieci. 

– Dziecko trzyma ekran smartfonu lub tabletu bardzo blisko oczu, to najczęściej 20-30 cm odległość. Mamy
do czynienia z płaską powierzchnią, która jest migająca
i bardzo silne bodźce oddziałują na wzrok – komentuje pedagog.

– Oko tak naprawdę rozwija się do 25. roku życia
i powinno uczyć się nabierać ostrości do różnych odległości. Jeżeli dziecko spędza czas przed ekranem
zbyt często i długo, to rozwój narządu wzroku zostaje zaburzony. Dzieci bardzo często mają później problem
z patrzeniem, widzeniem przestrzennym, soczewka coraz bardziej się nadwyręża. W związku z tym już dziś mamy lawinę krótkowzroczności – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Prof. dr hab. n. med. Robert Rejdak, kierownik Kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym Nr 1 w Lublinie, w rozmowie
z „Naszym Dziennikiem” zaznacza, że krótkowzroczność
to wada refrakcji, którą w pewnym stopniu można nazwać wadą nabytą. Może ona wynikać z predyspozycji, które są jeszcze dodatkowo potęgowane wpływem cywilizacyjnym, trybem życia, przebywaniem w sztucznym świetle. 
– W efekcie dzieci mogą szybciej wymagać korekcji okularowej. To duże zagrożenie – tłumaczy lekarz.

Mózg dziecka, który jest w fazie silnego i gwałtownego wzrostu, potrzebuje takich stymulacji, które przyczynią się do rozwoju obszarów odpowiedzialnych m.in. za pamięć, koncentrację, mowę, emocje, więzi społeczne. Dzieci powinny poznawać świat wszystkimi zmysłami,
a korzystanie z elektroniki drastycznie upośledza dojrzewanie małego człowieka, zawęża zakres posługiwania się wszystkimi drogami eksplorowania świata. Do rozwoju bogatego słownictwa potrzeba aktywnego zaangażowania mózgu, a dziecko, które korzysta
ze smartfonu, jest biernym jego odbiorcą.

– Kilkulatek, który spędza czas przed migającym monitorem, w tym czasie nic nie mówi, a zatem nie kształci swojego aparatu mowy, nie uczy się nowego słownictwa, nie utrwala aktywnie żadnych nowych wyrazów. Bierny odbiór nie inicjuje nawiązywania relacji, nie uczy komunikacji z drugą osobą. Wystarczy godzina przebywania przed jakimkolwiek monitorem i wówczas pozbawiamy dziecko możliwości wypowiedzenia co najmniej 120 słów. A to bardzo dużo. Jeżeli przeliczymy sobie, ile czasu w ciągu dnia spędzają nasze pociechy jako bierni odbiorcy treści z ekranów, to możemy zobaczyć,
ile tracą możliwości do rozmowy, wypowiadania się, wartościowych interakcji, nawiązywania relacji, zdobywania nowych doświadczeń społecznych – zwraca uwagę Małgorzata Więczkowska. 

Już dzisiaj mamy bardzo duży odsetek problemów logopedycznych. – Nauczyciele akcentują, że trzylatki
nie potrafią dobrze mówić, ich mowa jest bardzo niewyraźna, a przez to utrudnione jest nawiązywanie bliskich relacji nauczyciel – dziecko czy dziecko – dziecko
– puentuje Małgorzata Więczkowska.

Bycie w relacji z drugim człowiekiem sprzyja budowaniu poczucia bezpieczeństwa, spełnienia w kontaktach społecznych. I to te umiejętności tworzenia
i podtrzymywania więzi z innymi należy wspierać u dzieci. Korzystanie z mediów temu nie sprzyja. – 
Im więcej kontaktu z ekranami, tym mniejszy rozwój intelektualny. Pozwalając dzieciom na używanie smartfonów, tak naprawdę ograniczamy je, nie pozwalamy się uczyć
– podkreśla pedagog.

Wiele badań naukowych pokazuje, że ponad połowa badanych dzieci wieku 0-6 lat korzysta ze smartfona,
a rekomendacje międzynarodowych towarzystw pediatrycznych wskazują jasno, że dzieci w wieku 0-3 lat życia nie powinny w ogóle korzystać z elektroniki, a dzieci powyżej 3. roku maksymalnie godzinę dziennie – i to podzieloną w czasie. Wydaje się, że ta wiedza nie jest jeszcze powszechna. Wśród rodziców mocno utrwala się też mit, że korzystanie z urządzeń elektronicznych przez dzieci pomoże im odpowiednio wcześnie poznać cyfrowy świat i lepiej radzić sobie we współczesnych realiach. Dementują to zdecydowanie specjaliści z zakresu pedagogiki i psychologii rozwoju.

– Przez nadmierne korzystanie z elektroniki odnotowuje się obecnie wzrost różnych dysfunkcji rozwojowych, m.in. dysgrafii, dysleksji czy ADHD. Dzieci mają coraz większe problemy z koncentracją, są po prostu przebodźcowane. Ich mózgi są stale bombardowane wieloma czynnikami
i tak naprawdę nie odpoczywają – zauważa Małgorzata Więczkowska.

Niezwykle istotna jest zatem świadomość rodziców
i dziadków, że dla zdrowia dzieci konieczne są jasne granice w korzystaniu z urządzeń elektronicznych. Ważne jest proponowanie dzieciom innych atrakcyjnych form spędzania wolnych chwil, sprzyjających zacieśnianiu więzi rodzinnych, wzmacniających pamięć, koncentrację, rozwój słownictwa. Warto zainwestować czas we wspólne uprawianie sportu, czytanie książek, przebywanie
jak najwięcej na łonie przyrody.

Świat mediów rozwija się w zawrotnym tempie,
kusi nowinkami i zachęca do jego poznawania, ale nie zwalnia to dorosłych z myślenia i odpowiedzialności
za najmłodszych.

Katarzyna Musiał, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl