Ignaczak-Bandych przypomniała, że Wąsik i Kamiński byli tego dnia „gośćmi prezydenta” i zostali „jawnie” zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego na uroczystość powołania prezydenckich doradców. Dodała, że Wąsik i Kamiński „mieli mieć z panem prezydentem rozmowę”,
ale w związku z tym, że Andrzej Duda miał zaplanowane tego dnia także inne obowiązki, m.in. spotkanie
z przedstawicielami białoruskiej opozycji, mieli ją
odbyć po powrocie głowy państwa z Belwederu.
Po tym, jak prezydent wyjechał z Pałacu – relacjonowała Ignaczak-Bandych – „nastąpiło wejście policji do Pałacu Prezydenckiego”. „Chcę zaznaczyć, że nikt nie okazał
mi żadnego dokumentu, na podstawie którego policja mogłaby wejść do Kancelarii. Wszyscy wiedzieli, że ja jestem na miejscu i nawet komunikowałam SOP, że jestem na miejscu i będę. Kiedy rozmawialiśmy z panami ministrami w jednym z gabinetów, naprzeciwko gabinetu pana prezydenta weszli policjanci i gości pana prezydenta zatrzymali” – relacjonowała.
„I chciałabym powiedzieć bardzo wyraźnie, że została naruszona godność polskiego państwa, godność
panów ministrów, panów posłów, którzy są niewinni”
– oświadczyła Ignaczak-Bandych.
Dopytywana, czy było to wtargnięcie, Ignaczak-Bandych powtórzyła, że nie była powiadomiona o próbie wejście policji. „Nie zostało mi okazane żadne pismo ani żaden dokument, natomiast już po wyprowadzeniu panów posłów, panów ministrów przez policję zostało złożone
pół godziny później czy 40 minut później pismo do mnie
od Komendanta Głównego Policji, które jeszcze do mnie
nie dotarło, bo (policjanci) złożyli je na wejściu do BBN”
– dodała szefowa KPRP.
Wskazała, że pytała potem policjantów, czemu nie rozmawiali z nią przed wejściem i usłyszała od nich,
że „takie mieli prawo”. „My uważamy, że wtargnęli bezprawnie, natomiast chciałam też powiedzieć,
że pracownicy Kancelarii nie stawiali oporu i że policjanci
– byli nieeleganccy to jest eufemizm – byli niegrzeczni,
nie chcieli ze mną rozmawiać i nie chcieli przedstawić żadnego dokumentu, który by upoważniał ich do takiego działania” – zwróciła uwagę Ignaczak-Bandych.
Dopytywana, czy w sprawie zatrzymania Wąsika
i Kamińskiego były jakieś wcześniejsze sygnały z MSWiA, zaprzeczyła. Oznajmiła, że słyszała tylko od oficerów SOP, że policja jest przed Pałacem Prezydenckim.

