logo
logo

Zdjęcie: R. Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Pacjent się gubi

Wtorek, 9 kwietnia 2013 (02:07)

„Nie będziemy ponosić odpowiedzialności za wasze błędy” – pod takim hasłem związkowcy z NSZZ „Solidarność” pikietowali wczoraj przed siedzibą resortu Bartosza Arłukowicza.

Pracownicy ratownictwa medycznego, Państwowej Inspekcji Sanitarnej czy szpitali klinicznych, a także innych placówek leczniczych trzymali transparenty z hasłami: „Uczciwa praca, hańbiąca płaca”, „Wołamy: DOŚĆ głodowym pensjom pracowników inspekcji sanitarnej”. Manifestujący przynieśli flagi, syreny i gwizdki. Sprzeciwiali się polityce rządu, a także przerzucaniu kosztów leczenia na pacjentów oraz pracowników służby zdrowia. Nie udało im się bezpośrednio złożyć petycji ze swoimi postulatami na ręce ministra Arłukowicza, dlatego wręczyli ją wiceministrowi Cezaremu Rzemkowi razem z bilobilem na poprawę pamięci.

Związkowcy domagali się od rządu m.in. zaprzestania zatrudniania pracowników medycznych na umowy cywilnoprawne. „Solidarność” nie zgadza się także na rozbijanie dobrze funkcjonującej – w jej ocenie – Państwowej Inspekcji Sanitarnej tylko dlatego, że nosi nazwę „państwowa”. Związkowcy domagali się jasnych procedur funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w tym ratownictwa medycznego, odpowiednich wynagrodzeń dla personelu medycznego i zaprzestania redukcji zatrudniania wśród pielęgniarek. W ich ocenie, Platforma Obywatelska i obecny rząd wprowadziły do systemu totalny bałagan i zamieszanie. Postulują ujednolicenie systemu ratownictwa medycznego jako służby państwowej podlegającej wojewodom i zorganizowanej w wojewódzkich centrach ratownictwa medycznego. Jak podkreślali, w całej Polsce powinien istnieć tylko jeden numer powiadamiania pogotowia ratunkowego.

– Chodzi o to, byśmy w nocy wiedzieli, gdzie mamy się skierować, abyśmy wiedzieli, gdzie mamy szukać pomocy. Człowiek, któremu zdarzy się nieszczęście w godzinach wieczornych i nocnych, musi wiedzieć, gdzie ma się skierować, by uzyskać pomoc. By nie było tak jak obecnie, że namnożono tyle podmiotów, wśród których pacjent się gubi. To wszystko jest nieczytelne – podkreślała przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” Maria Ochman. Związkowcy proponują też utworzenie ogólnopolskiej sieci szpitali klinicznych i zaprzestanie ich prywatyzacji. Sieć szpitali była pomysłem byłego ministra zdrowia, nieżyjącego już prof. Zbigniewa Religi. Pikietujący sprzeciwiają się procesowi przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego. – Chcemy, by pacjenci wiedzieli, w jakim szpitalu znajdą dane świadczenie gwarantowane.

A co będzie, jeśli szpital nam odmówi leczenia, które będzie natychmiast potrzebne, że będzie dawał tylko świadczenia planowe? – pyta Ochman. Jak podkreśla, to nie czarnowidztwo i snucie pesymistycznych prognoz. – Taka sytuacja ma już miejsce np. w Lubuskim. Dlatego chcemy, by została stworzona sieć szpitali, które zawsze będą wykonywały świadczenia, bez względu na porę dnia i roku. Które zawsze będą opłacane przez NFZ. Państwo nie może pozbyć się odpowiedzialności za lecznictwo, a niewidzialna ręka rynku, jak chciała pani Kopacz, nam tego nie ureguluje – podnosiła Ochman. Wyjaśniała, że pilna potrzeba pomocy i leczenia będzie dotykała coraz większych rzesz ludzi, ze względu na proces starzenia się społeczeństwa. – Kryzys demograficzny przyniesie więcej chorób przewlekłych, dlatego potrzebujemy interwencji państwa i niepozostawiania ludzi samym sobie – mówi Ochman.

Związkowcy chcą też zaprzestania likwidacji tzw. akredytowanych laboratoriów medycznych. W ich ocenie, zawód technika laboratoryjnego powinien zostać utrzymany w dotychczasowej formie, by np. badania krwi były wykonywane przez konkretne osoby, a nie tylko przez specjalistyczny sprzęt. To –jak podkreślali – daje lepszą jakość tego rodzaju analiz i będzie korzystne dla pacjentów.

Maciej Walaszczyk

Nasz Dziennik