Jest Pan jedną z osób, która jest na celowniku służb. Media informują, że w Pana domu i w pokoju hotelowym doszło do przeszukań. Jak wyglądała akcja służb? Co interesowało ABW?
– To była kompletnie kuriozalna sytuacja. Byłem już w drodze do Warszawy, gdzie miałem być przesłuchany przed komisją ds. Pegasusa, kiedy dowiedziałem się, że właśnie zostało podjęte przeszukanie w moim mieszkaniu. Natychmiast zawróciłem, ale kiedy dotarłem do domu, było już po akcji. Funkcjonariusze opuścili moje mieszkanie, ale „podstawili” pod mój dom dwóch tzw. tajniaków, co zupełnie przypomina działania bezpieki. Dlatego poinformowałem ich, że jeżeli coś jeszcze muszą wykonać, to jestem do ich dyspozycji. Nie spodziewałem się więc, bo przecież nie było ku temu żadnej przesłanki, że pojadą do Warszawy i zaplombują mój pokój w hotelu sejmowym. Po zaopiekowaniu się rodziną ruszyłem do Warszawy, gdzie rano miałem się stawić – o czym już wspomniałem – przed komisją śledczą. Kiedy dojechałem, a było to koło północy, okazało się, że po 22.00 mój pokój został zaplombowany.
Całą rozmowę z posłem Michałem Wosiem przeczytasz w dzisiejszym wydaniu „Naszego Dziennika”. W wersji papierowej do nabycia w punktach sprzedaży lub w wersji elektronicznej TUTAJ.

