– Był to ciekawy poznawczo czas, jak działa państwo bezprawia w praktyce – tak o swoim zatrzymaniu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego na zlecenie Prokuratury Krajowej mówił poseł Suwerennej Polski.
– Te działania były całkowicie bezprawne ze względu
na przysługujący mi immunitet członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy […]. Prokuratura Krajowa działała z premedytacją – zaznaczył gość TV Trwam.
– W sytuacji kiedy oficjalnie przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy przekazał swoje stanowisko do marszałka Sejmu, Szymona Hołowni, prokuratura powinna wycofać ten wniosek. Tymczasem to mój pełnomocnik, mec. Bartosz Lewandowski, skontaktował się z sądem późnym wieczorem, poinformował go o tym stanowisku i to była inicjatywa, która doprowadziła do przyspieszenia zakończenia tej bezprawnej sytuacji – podkreślił poseł Suwerennej Polski.
– Wspólnie z mec. Bartoszem Lewandowskim przygotowaliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – poinformował dr Marcin Romanowski.
– Chodzi o bezprawne pozbawienie wolności, niedopełnienie obowiązków, naruszenie nadużycia władzy. Za to grozi 10 lat pozbawienia wolności […]. To zorganizowana grupa przestępcza pod przywództwem Donalda Tuska działająca wspólnie z panem Adamem Bodnarem, z panem Arkadiuszem Myrchą i z prokuratorami – mówił polityk.
– Ci ludzie chcieli pójść na rympał – zwrócił uwagę gość programu „Polski punkt widzenia”.
– Uważali, że są z jednej strony na tyle mocni w Strasburgu, że nikt nie będzie się przejmował jakimś posłem z prawicowej opozycji, że ten lewicowo-liberalny mainstream, który jest dominujący zarówno w Parlamencie Europejskim, jak i w Radzie Europy, przymknie oko na kolejne bezprawie, z którym mamy do czynienia w Polsce od 13 grudnia ubiegłego roku. Tak jak to ma miejsce w przypadku bezprawnego ataku na media publiczne i w sprawie bezprawnego przejęcia prokuratury – akcentował Marcin Romanowski.
Posłowi Suwerennej Polski próbuje się postawić jedenaście zarzutów.
– Między innymi zarzuca mi się, że celowo miałem doprowadzić do sytuacji, działając bez upoważnienia,
i że podpisałem umowy z dwoma organizacjami, które były pozytywnie rekomendowane przez komisję. Prokuratura twierdzi, że zmiana zarządzenia, która dawała mi tę kompetencję, była niewystarczająca, że trzeba było wydać nowe zarządzenie. Prawnicy rozumieją, że nie ma żadnej różnicy między zmianą a wydaniem nowego zarządzenia – powiedział poseł Suwerennej Polski.
– Pseudoafera Funduszu Sprawiedliwości jest obliczona na działania medialno-polityczne – dodał.
Więcej warto zobaczyć TUTAJ.

