logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Szwajcarzy zawstydzają Borusewicza

Poniedziałek, 22 kwietnia 2013 (02:04)

Aktualizacja: 22 kwietnia 2013 (20:36)

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, umniejszając rangę Powstania Styczniowego, kompromituje się historyczną ignorancją. W czasie, gdy polityk Platformy bagatelizuje znaczenie zrywu z 1863 r., dyrektor Szwajcarskiej Biblioteki Wojskowej tłumaczył polskim dziennikarzom, jak doświadczenia Powstania Styczniowego ukształtowały całą doktrynę obronną tego państwa.

– Takie obchody, jakie powstanie – w ten sposób Borusewicz skomentował w Radiu Lwów bardzo skromne obchody 150. rocznicy Powstania Styczniowego. – Co pani chciałaby oprócz tego? (…) Powiem pani, że to powstanie w ówczesnym zaborze rosyjskim – nie w Galicji – ono się nie udało, było bardzo słabe – powiedział marszałek Senatu.

Tymczasem doświadczenie Powstania Styczniowego ukształtowało szwajcarską doktrynę obronną funkcjonującą do dzisiaj – mówił na konferencji zorganizowanej przez ambasadę Szwajcarii płk dr Juerg Stuessi-Lauterburg, dyrektor Szwajcarskiej Biblioteki Wojskowej. Przyczyniła się do tego obecność w Polsce w czasie powstania szwajcarskiego obserwatora Franza von Erlacha (1819-1889).

Jego raport, a następnie książka „Prowadzenie wojny przez Polaków w 1863 roku” wpłynęły na planowanie obrony Konfederacji Szwajcarskiej. Walka powstańcza, partyzancka, oparta na powszechnym zaangażowaniu mieszkańców, wykorzystaniu ich naturalnych więzi, znajomości terenu i dobrego przygotowania wojskowego ćwiczonego przez lata zostały uznane za doskonały program do obrony „małego państwa między mocarstwami”.

– My, Szwajcarzy, mieliśmy wcześniej zupełnie inne spojrzenie na Rosję niż Polacy, ponieważ tak się złożyło, że to Rosjanie wyzwolili nas od Francuzów, a nie Francuzi od Rosjan – tłumaczył Stuessi-Lauterburg, ale z drugiej strony okazuje się, że Polska była w Szwajcarii znana i lubiana.

– Polska była w Szwajcarii popularna. To nadzwyczajne uznanie powstało najpierw za sprawą godnej pochwały Konstytucji z 3 maja 1791 roku. W 1863 r. 3 maja odbywały się w miastach szwajcarskich ogromne demonstracje organizowane spontanicznie przez ludność, ale z udziałem oddziałów wojska, powstawały komitety poparcia dla Polski – wskazuje szwajcarski historyk wojskowości. Między naszymi krajami jest więcej podobieństw narodowych losów.

– Istnienie polityczne Szwajcarii było zagrożone w latach 1798-1815. To, że przetrwaliśmy, to fascynująca historia. Ale też doświadczyliśmy okupacji i krwawych bojów wojny domowej. W 1849 r. demokratyczna, federacyjna Szwajcaria musiała znowu stanąć do broni w związku z rewolucją w sąsiednich Niemczech, ponownie w 1856 r., 1857 r. i jeszcze później. Istniały cały czas plany mocarstw rozbioru naszej Konfederacji według kryterium językowego lub wyznaniowego – streszczał historię Szwajcarii XIX wieku pułkownik Stuessi-Lauterburg.

Von Erlach pochodził z rodziny arystokratycznej, od pokoleń związanej z wojskiem. W Polsce, głównie w zaborze rosyjskim, przebywał od marca do sierpnia 1863 roku. W swojej książce opisał bezpośrednie spostrzeżenia. – Podziwiał niezwykłe poświęcenie i upór w boju Polaków, połączone z ich wysokim wykształceniem i kulturą. Zauważył też wyjątkową rolę kobiet, biorących na siebie codzienne obowiązki idących do walki mężczyzn, a nierzadko angażujących się w działania zbrojne. Opisał też niespotykaną solidarność i zgodę grup wyznaniowych katolickiej, protestanckiej i żydowskiej we wspieraniu narodowej sprawy. Wyjątkiem byli polscy duchowni i wyznawcy prawosławia, z reguły niechętni powstaniu – zaznaczył oficer.

Trudno się dziwić, że po upadku powstania to Szwajcaria stała się jednym z najbardziej gościnnych miejsc schronienia dla emigrantów politycznych.

– Życzliwe zainteresowanie władz Konfederacji oraz szwajcarskiej opinii publicznej dla walki Polaków o niepodległość nie wyrażało się tylko w przyjaznych deklaracjach. W poszczególnych kantonach powstawały komitety pomocy, których działalność koordynował Szwajcarski Centralny Komitet Pomocy dla Polski. Gromadzono fundusze, broń, amunicję, odzież, obuwie i medykamenty. Pomoc przesyłano do Polski, a także dla uczestników powstania internowanych w Austrii. A gdy powstanie upadło, przeznaczono ją dla polskich uchodźców, którzy znaleźli się na terenie Konfederacji. W latach 60. XIX wieku przeszło przez Szwajcarię około 2150 Polaków – mówiła prof. Halina Florkowska-Frančić z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Podkreśliła, że właśnie Szwajcaria była w tamtym okresie państwem najżyczliwiej usposobionym do Polaków i ich aspiracji narodowych. Niektórzy emigranci przedostawali się przez Szwajcarię do innych krajów (na przykład Francji) i wielu po pewnym czasie decydowało się na powrót. Nasze kraje łączą długie i przyjazne więzi polityczne, kulturalne i wojskowe.

Dobre stosunki Polski i Szwajcarii podkreślił ambasador Lukas Beglinger. Stwierdził, że umacniane są one również przez wielu polskich emigrantów osiedlających się przez lata na szwajcarskiej ziemi.

– Łączą nas oni równie mocno, jak kolory na flagach obu naszych krajów. Biel i czerwień z czerwienią i bielą – dodał ambasador.

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik