logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Sybiracy proszą o pomoc

Środa, 24 kwietnia 2013 (02:07)

Z dramatycznym apelem o pomoc zwróciły się wczoraj do senatorów Polki z syberyjskiej Wierszyny.

Brakuje im nie tylko pieniędzy na utrzymanie otwartego trzy lata temu Muzeum Wsi Polskiej, ale również polskich nauczycieli. –Jako nauczycielka problemy Wierszyny widzę najbardziej w perspektywie kulturowej, zachowania tradycji. Całe szczęście, że naszym przodkom i nam udało się zachować język polski i polskie tradycje, ale bez pomocy z Polski będzie nam to trudno kontynuować. Skończyłam polonistykę na Uniwersytecie Gdańskim, ale jedna osoba nie wystarczy, by poradzić sobie ze wszystkim – podkreśliła w trakcie wczorajszego posiedzenia senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą Ludmiła Wiżentas, była prezes Stowarzyszenia Kultury Polskiej „Wisła” w Wierszynie. Zaproponowała, by przynajmniej w okresie letnim, w formie wolontariatu, przyjeżdżali z Polski do Wierszyny nauczyciele. A pracy jest sporo, bo młodzież nie chce wyjeżdżać z osady, mimo że brakuje pracy. –W Wierszynie młodzież zostaje, buduje domy, chce pracować, ale jest problem z pracą. Były kołchoz praktycznie padł i pracuje w nim dziś niewielu ludzi, część jest zatrudniona przy wyrębie lasu. W Irkucku są problemy mieszkaniowe i ludzie chętnie wracają na wieś –dodaje Wiżentas. Beata Pietrzyk z Ministerstwa Edukacji Narodowej w odpowiedzi na apel stwierdziła lakonicznie, że jeżeli zostanie złożony stosowny wniosek w tej sprawie, to resort go rozpatrzy. –Słusznie panie zauważyły, że w podtrzymywaniu tożsamości język jest niezwykle ważny. Od 1991 r. kierujemy nauczycieli do pracy w środowiskach polskich w Rosji. Na dzień dzisiejszy mamy ich tylko sześciu, ale jest to spowodowane tylko i wyłącznie względami formalnymi – powiedziała Pietrzyk. – Jeżeli chodzi o Wierszynę, to też mieliśmy bardzo dobrą tradycję współpracy. Przez lata kierowany był tam nauczyciel, była też szkoła wyposażona w podręczniki i pomoce dydaktyczne. Nie widzę przeszkód, aby do tej współpracy –bardzo dobrej moim zdaniem – wrócić – dodała.

Muzeum na lodzie

Ojciec Karol Lipiński, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Wierszynie, podniósł z kolei problem braku dofinansowania rozmaitych inwestycji we wsi. Z okazji obchodów 100-lecia Wierszyny z pompą otwarto tu Muzeum Wsi Polskiej. Dziś jednak nie ma kto finansować tej placówki ani opłacać osoby, która by ją prowadziła. – To dobrze, że powstało takie muzeum, tylko że dalej trzeba je utrzymać. Stowarzyszenia na to nie stać, nie jest też w stanie zatrudnić pracownika i go opłacić. To nie są duże koszty, wystarczyłoby 1500-2000 zł – tłumaczył o. Lipiński. Duchowny zwrócił również uwagę, że we wsi bardzo potrzebny jest chociażby wodociąg. Jednak po jego zbudowaniu również niezbędne byłyby środki na jego utrzymanie. – Warunki życia są dość trudne (w zimie -52 st. C, w lecie 35 st. C). Lepiej żyje się jednak zimą, bo wtedy zamarza błoto, a śnieg zasypuje dziury na drogach. Od niedawna mamy telefon, w najbliższym czasie ma być internet. Przydałby się nam wodociąg, ale kto będzie o niego dbał, finansował go? – dodała Galina Janaszek, prezes Stowarzyszenia Kultury Polskiej „Wisła” w Wierszynie.

– Zamiast ładować pieniądze w nierozpoznawalne i wątpliwej jakości działania, jak Fundacja Janka Muzykanta czy Fundacja Rozwoju Myśli Obywatelskiej, to przynajmniej część pieniędzy, które na nie poszły, moglibyśmy dać na sfinansowanie wodociągów na Syberii. Potrzeba również innych działań typu pedagogicznego, edukacyjnego, szkolnego – proponowała senator Barbara Borys-Damięcka. – To konkret, który z siebie możemy dać – zadeklarowała.

W tym roku w Wierszynie w lipcu obchodzone będzie 100-lecie tamtejszego kościoła. – Jak na Syberię moja parafia jest zwarta, bo najdalszy mieszkaniec ma tylko 2,5 km do kościoła. Na pewno jest to inne duszpasterstwo niż w Polsce. Wcześniej do Wierszyny przyjeżdżał dwa razy w roku ksiądz z Irkucka. Od 1928 roku, przez 62 lata, w Wierszynie w ogóle nie było kapłana. Ja jestem tu od 4lat –podkreślił o. Lipiński.

Wieś Wierszyna położona jest około 100 km na północ od Irkucka i 20 km na północny wschód od Tichonowki na Syberii nad rzeką Idą. Liczy ponad 500 mieszkańców. Do osady prowadzi tylko jedna wyboista, gruntowa droga, która po wielkich opadach staje się nieprzejezdna i faktycznie odcina wieś od świata. Niemal wszyscy mieszkańcy wioski posługują się językiem polskim. Są to potomkowie emigrantów, głównie z Zagłębia Dąbrowskiego, którzy osiedlili się tu około 1910 roku. W Wierszynie działa wiejska szkoła (zajęcia prowadzone są w języku polskim) oraz Dom Polski, utrzymywany ze środków Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. To przy nim skupia się życie kulturalne i oświatowe tamtejszych Polaków, zorganizowanych w Stowarzyszeniu „Wisła” oraz zespole wokalno-tanecznym „Jarząbek”.

Dziś w Senacie zostanie otwarta wystawa poświęcona Syberii.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik