Jarosław Kaczyński proszony na czwartkowej konferencji prasowej o ocenę przedstawionego w środę raportu z prac komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004-2024 powiedział: „Panie redaktorze, pan użył tutaj właściwego słowa – przedstawienie, no przedstawienie, można powiedzieć, burleskowe”.
„Ci, którzy przez cały czas mieli – łagodnie mówiąc – sceptyczny stosunek do Rosji i jednocześnie ostrzegali przed tym niebezpieczeństwem mają być winni nawiązywania jakichś kontaktów z Rosją, a ci, którzy te kontakty nawiązywali, którzy posuwali się do rzeczy niebywałych, mają być niewinni” – powiedział szef PiS.
Zapytany o zarzut gen. Stróżka, że rząd PiS nie reagował na doniesienia o zbliżającej się rosyjskiej inwazji na Ukrainę na przełomie 2021 i 2022 roku, Kaczyński stwierdził, że „to po prostu nie ma nic wspólnego z prawdą”. Oświadczył, że ówczesne kontakty między rządem a władzami Ukrainy były intensywne. „Myśmy dostosowywali swoje działania do oczekiwań strony ukraińskiej” – powiedział. Zaznaczył, że nie jest upoważniony, aby je przedstawiać i mówić, czym były one uwarunkowane.
Prezes PiS wskazał także, że w drugiej połowie listopada jego ugrupowanie może przedstawić kandydata na prezydenta. Podkreślił, że wybór kandydata będzie poparty „rozległymi badaniami”.

