logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Katyński depozyt

Piątek, 26 kwietnia 2013 (02:05)

Publikację ukazującą wyniki prac ekshumacyjnych prowadzonych przez Polski Czerwony Krzyż w Lesie Katyńskim w 1943 r. zaprezentowano wczoraj w Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych.

„Katyń. Listy ekshumacyjne i dokumenty Zarządu Głównego Czerwonego Krzyża 1943-1944” to zbiór informacji dotyczących m.in. organizacji wyjazdu delegacji PCK do Katynia, identyfikacji, list ekshumowanych, procedur zawiadamiania rodzin oficerów o śmierci ich bliskich. Dokumenty zebrane w tej publikacji to jedyny uwierzytelniony pieczęciami Biura Informacyjnego PCK, parafami pracowników i członków Zarządu Głównego PCK odpis oryginalnych wykazów sporządzanych podczas ekshumacji w Katyniu.

– To dokumenty sporządzane zarówno w języku polskim, jak i niemieckim i francuskim. Wszystkie rękopiśmienne materiały katyńskie zostały przez nas odcyfrowane i znajdują się w publikacji. Część z nich była niestety na tyle uszkodzona, że pewnych fragmentów tekstu nie byliśmy w stanie w żaden sposób odtworzyć. Nie było też ich odpowiedników maszynopisowych – relacjonuje Mariusz Olczak z Archiwum Akt Nowych, jeden ze współautorów publikacji.

Oprócz list ekshumacyjnych w książce znajdują się nieznane dokumenty z roku 1943 i 1944 dotyczące prac Zarządu Głównego PCK nad metodą opracowania list ekshumowanych oraz w sprawach depozytów po ofiarach. – Dokumenty są już zakonserwowane, są w stanie nadającym się do udostępniania. Listy ekshumacyjne posiadają parafy członków zarówno komisji technicznej PCK, jak i pracowników zarządu głównego PCK, którzy pracowali już w Polsce – Warszawie i Krakowie – nad tymi listami.

Udało nam się odcyfrować podpis m.in. Kazimierza Skarżyńskiego, Jadwigi Majchrzyckiej, Stefana Cupryjaka – dodał Olczak. Paraf jest znacznie więcej, ale nie udało się ich rozpoznać lub dopasować do konkretnych osób. Na listach są dwa rodzaje pieczątek oraz liczne poprawki sporządzane już w Polsce.

Tajemnica skrytki na Filtrowej

Bezcenne materiały ukazują się drukiem po raz pierwszy. Po 70 latach od ich sporządzenia. W czasie wojny zabezpieczyła je pracownica PCK Jadwiga Majchrzycka, przez kilkadziesiąt lat ukrywała je w specjalnej skrytce w swoim mieszkaniu przy ul. Filtrowej w Warszawie. Tuż przed śmiercią w 1977 r. tajemnicę powierzyła ks. Stefanowi Wysockiemu.

Kapłan zabrał je z mieszkania i w 2011 r. przekazał Archiwum Akt Nowych. – Kiedy pani Jadwiga leżała w szpitalu ciężko chora, poprosiła, żebym ją odwiedził. Dała mi adres i klucze do mieszkania i kazała wyjąć ze skrytki dokumenty. Gdy umarła, zastanawiałem się, gdzie je schować. Pomyślałem, że jak je schowam, to ktoś ich może szukać, a kładąc je na wierzchu, nikt nie zauważy. Położyłem je więc na półce jednego z regałów i tak przeleżały do lat 90. – wspominał ks. Wysocki.

– W okresie, kiedy można już było je przekazać, powiedziałem o nich płk. Stanisławowi „Orszy” Broniewskiemu, z którym się przyjaźniłem, później dokumenty trafiły pod opiekę pana Andrzeja Przewoźnika, sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który zastanawiał się, jak je spożytkować. Po jego śmierci pod Smoleńskiem opiekowała się nimi jego żona Jolanta. Ostatecznie zostały przekazane do Archiwum Akt Nowych – dodał kapłan.

– 12 lipca 2011 r. narodowy zasób archiwalny wzbogacił się o tzw. polskie listy katyńskie. Przejęcie polskiej dokumentacji katyńskiej ma wieloraki wydźwięk. Nie tylko poszerza warsztat historyków zajmujących się dziejami Polski okresu II wojny światowej, ale też po raz kolejny dowodzi, że ponad 67 lat od zakończenia działań wojennych w skrytkach i archiwach domowych mogą spoczywać ważne dokumenty – zaznaczył dr Tadeusz Krawczak, dyrektor Archiwum Akt Nowych.

W trakcie prezentacji zbioru dokumentów katyńskich odbyła się także uroczystość przekazania do AAN akt majora Pawła Thommé (brata gen. Wiktora Thommé). W imieniu ofiarodawców akt ich przekazania podpisał Andrzej Gadomski.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik