Trend ten budzi coraz większe obawy: w 2016 roku odnotowano 4613 przestępstw, w 2017 roku nastąpił wzrost o ponad 36 proc. – do 6286 przypadków. 7935 przestępstw w 2018 roku oznacza, że dynamika wzrostu się utrzymuje. W 2019 roku było 9236 przypadków
– kolejne rekordy. Z kolei w 2020 roku zanotowano nieznaczny spadek – do 8781 przypadków, co można powiązać z ograniczeniami pandemicznymi. Rok 2021 to już 10 926 przestępstw – wyraźny wzrost po złagodzeniu obostrzeń. Prawdziwy wybuch przestępczości nastąpił wraz z falą uchodźców z Ukrainy: w 2022 roku stwierdzono
15 757 przypadków – to skok o prawie 50 proc.
w porównaniu z rokiem poprzednim. W 2023 roku odnotowano kolejny wzrost – do 17 149 przestępstw.
A w bieżącym roku (do 31 października) mamy 13 315 przypadków, co zapowiada utrzymanie wysokiej dynamiki. Dane z lat 2022-2024 (do 31 października) pokazują,
że wśród podejrzanych byli najczęściej obywatele Ukrainy, Białorusi, Gruzji, Federacji Rosyjskiej, Afganistanu i Indii.
– To nie tylko liczby, to realne zagrożenie, które wymaga zdecydowanych działań. Niestety, w Polsce, podobnie
jak w wielu krajach zachodnich, brakuje przejrzystości
w informowaniu społeczeństwa o tym, kto stoi za tymi czynami – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” politolog dr Krzysztof Kawęcki.
Drogi Czytelniku, więcej o potrzebie systemowych zmian
w zakresie procesu deportacji cudzoziemców, kontroli legalności ich pobytu będziesz mógł przeczytać
w dzisiejszym wydaniu papierowym „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży bądź elektronicznie TUTAJ.

