logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: AdobeStock/ Inne

Jak bez węgla, to bez prądu

Czwartek, 9 stycznia 2025 (00:13)

Aktualizacja: Czwartek, 9 stycznia 2025 (08:29)

Przeznaczenie do wygaszenia w następnych latach polskich elektrowni węglowych to decyzja o likwidacji nie tylko dziesiątek tysięcy miejsc pracy, lecz także podstawy zabezpieczenia dostaw prądu dla naszej gospodarki i do naszych domów. Już w obecnym stanie polskiej energetyki – przy braku modernizacji i zaniechaniu budowy kolejnych elektrowni w ciągu najbliższych lat – przy rosnącym zapotrzebowaniu na prąd zabraknie nam energii. Tymczasem zarządy spółek energetycznych kontrolowanych przez Skarb Państwa ogłaszają kolejne plany przyspieszenia wyłączania węglowych bloków elektrowni, nawet w perspektywie 2030 roku.

Przeciwko tego typu koncepcjom i w obronie miejsc pracy w Elektrowniach: Rybnik, Łaziska, Dolna Odra, Kozienice, oraz w zakładach, które z nimi kooperują, zaplanowano na dziś protest w Warszawie. – Sytuacja jest bardzo trudna i zmierzamy ku schyłkowi energetyki, którą znamy. Jeżeli rządzący nie pójdą po rozum do głowy i tego nie zatrzymają, to za chwilę znajdziemy się w epoce świeczki i krzesiwa – mówi „Naszemu Dziennikowi” Marek Mrozkowiak, przewodniczący Krajowej Sekcji Elektrowni i Elektrociepłowni NSZZ „Solidarność”. – Jeżeli chcemy mieć tylko jakąkolwiek „zieloną energię” ze słońca czy wiatru, to musimy pamiętać, że jesteśmy na takiej szerokości geograficznej, gdzie z tego słońca tak naprawdę możemy korzystać ok. 4 miesięcy w roku. Jeśli chodzi o wiatr, to ledwie w listopadzie przez 2 tygodnie w ogóle nie wiało. W żadnym razie nie możemy polegać na takich źródłach energii. Musi być jakaś podstawa, a tą jedyną stabilną podstawą jest energetyka konwencjonalna z węgla – dodaje.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

Artur Kowalski, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik