Profesor Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego zaznacza, że eksperci przyjmują zasadę, że skupiają się na jednym, konkretnym stanowisku. – Każde z tych miejsc jest bardzo trudne do zbadania. Rozproszenie się na kilkunastu kierunkach byłoby zupełnie nieskuteczne. Jednym z największych problemów, z jakim się będziemy spotykać, będą trudności z odnalezieniem stanowisk grobów – wskazuje naukowiec.
Już w poprzednich latach odbywały się prace poszukiwawcze w Puźnikach. – Poszukiwania przeprowadzono po wielu dekadach od zbrodni, gdy liczba bezpośrednich świadków jest już znikoma, na podstawie relacji dwóch osób, które były dziećmi. Miejsca pochówku były wskazywane na podstawie szczątkowych informacji historycznych, co znacznie utrudniało lokalizację, a co dopiero ustalenie tożsamości ofiar. Strona polska miała ograniczony wpływ na te poszukiwania, gdyż zajmowała się tym fundacja. Między innymi dlatego nie przeprowadzono właściwej ekshumacji, a jedynie poszukiwania. Szczątki pięciu osób znalezione w trakcie prac nie zostały poddane identyfikacji, po czym zostały ponownie zakopane. Zwracam uwagę, że poszukiwanie, identyfikacja i ekshumacja to trzy różne czynności – wyjaśnia nam dr Michał Siekierka, wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów (SUOZUN).
Nasz rozmówca dodaje, iż inaczej prace wyglądały w latach 90. w Ostrówkach. – Ekshumacje odbywały się, gdy żyło jeszcze wielu świadków, którzy mogli wskazać miejsca masowych mogił oraz opowiedzieć o szczegółach wydarzeń. Dzięki temu istniała możliwość precyzyjniejszego zlokalizowania szczątków i pełniejszego zrozumienia okoliczności zbrodni. Niektóre ofiary wskazano po imieniu. Celem było odnalezienie szczątków, ich ekshumacja oraz godny pochówek. Szczątki przeniesiono na uporządkowany cmentarz, gdzie odbyły się uroczystości żałobne z udziałem duchowieństwa, rodzin ofiar oraz przedstawicieli obu narodów. Ekshumacje były organizowane przez stronę polską, która zapewniła obecność specjalistów (m.in. medyków sądowych, archeologów, historyków, prokuratorów). Strona ukraińska udzieliła znaczącej pomocy technicznej (koparki, narzędzia, transport), co było przejawem współpracy w duchu pojednania – tłumaczy wiceprezes SUOZUN.
– W tej chwili jesteśmy na etapie zbierania materiału porównawczego od krewnych ofiar. Mamy już zebrany materiał odnośnie do kilku ofiar, które podejrzewamy, że znajdują się w tym grobie i odzywają się kolejne rodziny. Materiał przekazany do jednej z ofiar pozwoli nam na identyfikację wielu ofiar, bo w grobie znajdują się wielopokoleniowe rodziny – mówi prof. Andrzej Ossowski.
Ile szczątków ofiar może zostać wydobytych? – Szacujemy, że będzie to od około osiemdziesięciu do stu ofiar w tym grobie. Aczkolwiek te informacje nie są precyzyjne, ponieważ świadkowie tych wydarzeń w większości nie żyją i ten obraz jest zaburzony. Na pewno są to – tak jak wspomniałem wcześniej – kobiety, dzieci, starcy, osoby ze sobą spokrewnione, to są całe rodziny – precyzuje prof. Andrzej Ossowski. Środowiska kresowe studzą nastroje wobec padających zapowiedzi, jakoby doszło do przełomu w twardym stanowisku władz ukraińskich, które odmawiały zgody na przeprowadzanie ekshumacji ofiar ludobójstwa wołyńskiego.
– Chciałbym zwrócić uwagę, że w ostatnich latach, a nawet miesiącach, ogłoszono już wiele podobnych „przełomów” w sprawie ekshumacji. Nagłówki o ukraińskiej zgodzie na ekshumacje pojawiły się w ogólnopolskiej prasie m.in. w listopadzie 2024 roku. Obecnie mamy kolejny „przełom”, choć od tamtego czasu do dziś nic się w tej sprawie nie zmieniło. Żyjemy więc od jednego „przełomu” do drugiego, a realnych prac nadal brak. Powtarzane są jedynie deklaracje. Oczywiście jest zima i zdaję sobie sprawę, że przez wzgląd na warunki należy poczekać na lepsze warunki pogodowe. Każdy taki komunikat należy oczywiście traktować jako krok w dobrą stronę, jednak na podstawie wieloletnich doświadczeń zalecam zachowanie sceptycyzmu zamiast nadmiernego optymizmu – stwierdza dr Michał Siekierka.

